Strona główna arrow Nr 71 (2/2015) arrow W kaplicy św. Wincentego Pallotti
W kaplicy św. Wincentego Pallotti Drukuj Poleć znajomemu
W lipcu 2007 r. przeprowadziłam się do Budang z Gwangju w prowincji Gyeonggi. W rozmowach z agencją nieruchomości uczestniczyła moja siostra w wierze, Krystyna, która opowiedziała mi o bardzo dobrym miejscu, do którego uczęszcza, a które różni się od zwykłego kościoła. Miała na myśli kaplicę domową Księzy i Braci Pallotynów. Odwiedziła mnie kilka razy zachęcając do pójścia razem z nią, ale w rezultacie w 2008 r. najpierw pojechałam do kaplicy w Yangdeogwon, o której przeczytałam z otrzymanej broszurki informacyjnej.

Do tej pory pamiętam wiosenne rozgwieżdżone niebo i świeżość porannego powietrza jakich doświadczyłam w tamtym miejscu. W Yangdeogwon poznałam ks. Jarka [ks. Jarosław Kamieński SAC], który wówczas był świeżo po przyjeździe do Korei. Ks. Jarek obiecał podczas Mszy Świętej, że będzie pilnie uczyć się języka koreańskiego. Niestety potem już przez długi czas nie myślałam o kaplicy Pallotynów.

Po kilku latach w kościele pw. św. Jana podczas Mszy św. ponownie spotkałam ks. Jarka. Zdziwiłam się też, bo bardzo dobrze mówił po koreańsku. Dotrzymał słowa danego wiernym, za co również chciałabym podziękować. Kiedy...
... ks. Jarek został delegatem Pallotynów posługujących w Korei, stworzył Grupę Kwiatową (Kkot-tim), a ja, za czyjąś namową, wczesną wiosną 2011 r. zostałam jej członkiem. Grupa Kwiatowa liczyły wówczas cztery osoby. Będąc w tej grupie wykonywałam jedynie to, co do mnie należało. Nie interesowałam się Mszami Świętymi czy innymi wydarzeniami organizowanymi w kaplicy. Wydawało mi się, że pierwszeństwo ma posługa w kościele parafialnym, a że ciężko było mi dostosować się do czasu Mszy odprawianych w kaplicy Pallotynów – po prostu nie chodziłam na nie.

Minął rok 2012, potem 2013 i 2014, a ja się zmieniałam. Myślę, że to zasługa Ducha Świętego. Trudno wyrazić to słowami. Tylko ja znam moje wnętrze i jest nie do poznania w jaki sposób zostało zmienione ...

Kiedy piszę ten tekst jestem wdzięczna i łzy napływają mi do oczu. Ujrzałam łaskę, którą zostałam obdarzona – Grupa Kwiatowa zwiększyła liczbę swoich członków do dziewięciu osób, postanowiłam aktywnie uczestniczyć we Mszach Świętych, staram się nie opuszczać wydarzeń organizowanych w kaplicy Pallotynów.
Bóg jest niepojęty. Dziękuję, że przywołał mnie do kaplicy Miłosierdzia, dziękuję, że spowodował to, kim teraz jestem.

Elżbieta