Strona główna arrow Nr 71 (2/2015) arrow Jezusie, pełny chwały...
Jezusie, pełny chwały... Drukuj Poleć znajomemu
Nazywam się Kyeong Bong Pak (Stefania).  Wiosną 1985 r. przeziębiłam się, a ponieważ byłam w ciąży z drugim dzieckiem, nie mogłam zażywać lekarstw. W rezultacie przeziębienie przerodziło się astmę. W piątym miesiącu ciąży dowiedziałam się, że z dzieckiem jest coś nie tak. U ginekologa sugerowano aborcję. Ponieważ jednak byłam w bardzo złym stanie zdrowia (ważyłam zaledwie 43 kg, podczas gdy przed ciążą ważyłam 49 kg), lekarz obawiał się, czy uda mi się przeżyć operację. Mój mąż zdecydował wówczas, aby jeszcze trochę poczekać.

Nastąpiły przygnębiające dni, aż pewnego dnia, po pięciu latach niekontaktowania się i wielu poszukiwaniach, odwiedziła mnie koleżanka, Elżbieta. Podobno przy odmawianiu różańca zawsze przychodziłam jej na myśl, więc postanowiła do mnie przyjść. Kiedy więc zobaczyła mnie leżącą w łóżku, stwierdziła, że to Najświętsza Maryja Panna wzywa mnie. Przekazała mi różaniec i wytłumaczyła jak go odmawiać przez 58 dni. Objaśniła też, co zrobić, aby przyjąć chrzest.

Zaczęłam modlić się różańcem, zapisałam się do parafii i otrzymałam możliwość warunkowego przygotowania do chrztu. Trudno byłoby mi bowiem wytrzymać dwie godziny chodzenia i siedzenia za każdym razem. Modliłam się więc w domu. Kaszel...
... powoli ustawał, dzięki czemu mogłam znowu jeść. 15 sierpnia, w dniu mojego chrztu, byłam już na tyle zdrowa, że bez pomocy innych osób mogłam uczestniczyć w Mszy św., a 28 października, w święto św. Apostoła Szymona, urodziłam zdrowego syna (3,0 kg).

Nie znałam nawet imienia Boga, a on był ze mną w najważniejszych momentach mojego życia i mnie prowadził. Kolejne lata spędziłam dziękując Bogu za opiekę. W 1993 r. do naszego kościoła przybył ks. Paweł [ks. Paweł Zawadzki SAC]. Starszy syn, Grzegorz, podczas posługiwania w liturgii miał wiele okazji do rozmów z polskim księdzem. Ksiądz Paweł powiedział synowi o spotkaniach organizowanych przez Pallotynów, [na które zaczęliśmy uczęszczać]. Początkowo spotykaliśmy się w gronie ponad trzydziestu osób w bloku, gdzie odprawialiśmy Mszę Świętą. Później spotkania przeniosły się do domu w mieście Suwon. Przed obliczem miłosiernego Boga uczyliśmy się litanii do Miłosiernego Serca Jezusa, a w maju, kiedy wokół było już dużo świeżej zieleni, poszliśmy na pielgrzymkę.

Prowadzę szczęśliwe życie, chwaląc miłosiernego Boga, modląc się i posługując w kościele. Dzięki zaproszeniu ks. Tadeo [ks. Zbigniew Wasiński SAC] cieszyłam się również łaską możliwości uczestniczenia w pielgrzymce do Polski, a mój starszy syn uczestniczył w pielgrzymkach do Polski i Włoch organizowanych przez ks. Jarka [ks. Jarosław Kamieński SAC]. Ponadto Grzegorz pogłębia swoją wiarę w ramach spotkań grupy UPAL (Pallotyńska Grupa Młodzieżowa w Korei Południowej założona 31 maja 2009 r. przez ks. Jarosława Kamieńskiego SAC- dop. red.)

Miłosierny Bóg znał mnie już przed moją błagalną modlitwą i zmiłował się nade mną. W tym miejscu chciałabym podziękować wspólnocie pallotyńskiej za ks. Pawła, ks. Jurka [ks. Jurek Ciesielski SAC], ks. Tadeo, którzy pomagają zgłębiać Miłosierdzie Serca litościwego Boga oraz za ks. Jarka, który uczy młodzież wiary. Niech będzie pochwalony Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty.

Kyeong Bong Pak (Stefania)