Strona główna arrow Nr 70 (1/2015) arrow Miłosierdzie Boże zawsze zwycięża
Miłosierdzie Boże zawsze zwycięża Drukuj Poleć znajomemu
Kiedy celebrujemy jubileusz 25-lecia naszej tu pracy i obecności patrzymy wstecz na dorobek, na to, co nam się udało przez ten czas zdziałać. Na szczególną uwagę zasługują dwie sprawy: kult maryjny i kult Miłosierdzia Bożego.

aryja jest w szczególny sposób obecna w naszej katolickiej wierze. Bo przecież to Ona jest Matką Syna Bożego i naszą Matką. Kult maryjny „od zawsze” był obecny w PNG. Podczas naszej tu pracy jedynie go umacnialiśmy przez różne inicjatywy i nabożeństwa. Matka Boża jest bardzo ceniona i lubiana w PNG. Ludzie chętnie odmawiają różaniec – to ich ulubiona modlitwa. Często właśnie po różańcu można rozpoznać katolików w przestrzeni publicznej, bo wielu z nich nosi różańce na szyi. W kościele papuaskim dwa miesiące w roku są dedykowane Maryi – podobnie zresztą jak w całym katolickim świecie: maj i październik.

W maju w każdej parafii ludzie spotykają się na modlitwie maryjnej w rodzinach. Wtedy – przynajmniej w naszych pallotyńskich parafiach – figury Matki Bożej „wędrują” od rodziny do rodziny. Każdego wieczoru...
... rodziny spotykają się na modlitwie różańcowej i litanii. Na koniec miesiąca przychodzą wszyscy do kościoła parafialnego na Mszę św. na święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, które przypada 31 maja i modlimy się we wszystkich intencjach jakie były kierowane do Maryi podczas odwiedzin w rodzinach.

Drugim miesiącem maryjnym jest październik. Wtedy figura Matki Bożej wędruje od wioski do wioski przez całą parafię i na modlitwie różańcowej spotykają się  całe wspólnoty wioskowe lub dzielnicowe, jeśli to jest w mieście.

Szczególnym wydarzeniem podczas naszych 25 lat pobytu była koronacja figury Matki Bożej Fatimskiej, którą ks. Andrzej Koźmiński przywiózł z Polski. Lecąc przez Rzym był na audiencji z papieżem Janem Pawłem II, który pobłogosławił tę figurę. Po paru latach obecności figury w naszym kościele parafialnym w Boram, gdzie Matka Boża w tej figurze nam króluje, ks. Andrzej podjął przygotowania do jej koronacji. W 1997 roku, podczas pielgrzymki do Polski, kiedy był w naszym kościele na Krzeptówkach w Zakopanem, Jan Paweł II poświecił koronę dla naszej figury. W 1998 roku podczas wizytacji naszej delegatury przez ówczesnego prowincjała ks. Lesława Gwarka figura została ukoronowana i odtąd odbiera cześć w naszym parafialnym kościele w Boram.

Po 10 latach postanowiłem „iść dalej” z kultem maryjnym w naszym kościele. Przygotowałem rekolekcje maryjne o tematyce fatimskiej zmierzające ku pomocy parafianom w poświeceniu się Niepokalanemu Sercu Maryi, o co prosiła Matka Boża w Fatimie. Po rekolekcja przeprowadzonych w każdej ze wspólnot naszej parafii 12 października 2008 roku poświęciliśmy się Niepokalanemu Sercu Maryi. Wyrazem naszego poświecenia od tej pory stały się uroczyste obchody każdej pierwszej soboty miesiąca – wtedy modlimy się na różańcu i na Mszy św. o zwycięstwo Niepokalanego Serca Maryi, jak o to prosiła w Fatimie, aby w Kościele katolickim było nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca. Każdej naszej celebracji towarzyszy też 15 minutowa medytacja nad tajemnicami różańca świętego o którą też prosiła Matka Boża jako warunek udzielenia tzw. przywileju pierwszosobotniego tzn., że jeśli ktoś przez 5 pierwszych sobót miesiąca przystąpi do spowiedzi i Komunii św. wynagradzającej Niepokalanemu Sercu Maryi oraz spędzi 15 minut na medytacji tajemnic różańcowych temu Matka Boża obiecuje,, że w godzinie śmierci przyjdzie do tego człowieka z pełnią łask, jakich ten człowiek potrzebuje, aby iść do nieba.

W ubiegłym roku minęło 15 lat od koronacji naszej figury. Kult maryjny ciągle się rozwija. Ludzie bardzo chętnie garną się na nabożeństwa maryjne polecając prośby i dziękczynienia swej Matce. Przez ostatnie 2 tygodnie mieliśmy u nas w Wewak wizytę figury Matki Bożej Fatimskiej, która przyjechała do nas z Australii. Figura nawiedziła większość parafii naszej diecezji. Mieliśmy tę łaskę, że figura była w naszej parafii przez prawie 20 godzin. Tłumy ludzi najpierw zgromadziły się na lotnisku, aby powitać Maryję, a potem towarzyszyły jej gdziekolwiek figura pielgrzymowała. 25 października, w sobotę, wielu naszych parafian przyszło, aby udekorować kościół na przyjęcie figury. 26, w niedzielę, poranną Mszą św. rozpoczęło się oczekiwanie na przyjazd figury do naszego kościoła. Kiedy figura przybyła ponad tysięczny tłum wypełnił kościół i teren przykościelny. Zaczęło się modlitewne czuwanie. Każda filia i grupa parafialna miała swój czas na modlitewne czuwanie. Kościół był „napakowany” aż do porannej Mszy św. po której pożegnaliśmy figurę MB Fatimskiej. Ludzie podchodzili do figury, aby ją dotknąć i powierzyć Maryi swoje intencje modlitewne, które zostały zebrane przez organizatorów nawiedzenia - obiecali, że prześlą je do Fatimy.

Dobrze, że mieliśmy taki czas maryjnej manifestacji naszej wiary, bo PNG to kraj gdzie obok siebie żyją różne wyznania chrześcijańskie, a nie wszystkie z nich czczą Maryję. Niektórzy odnoszą się do Niej wręcz z wrogością. Dobrze, że zobaczyli katolicką cześć dla Maryi, która wyrażała się modlitwą, śpiewem, radosnym klaskaniem w dłonie i tańcem. Dla wielu katolików na pewno było to umocnieniem ich wiary i za to Maryi szczególnie dziękujemy.

Drugim kultem, który propagujemy jako pallotyni na ziemi papuaskiej jest kult Miłosierdzia Bożego. Nie został on zaszczepiony przez nas, bo kiedy zaczęliśmy naszą pracę w Wewak w 1990 roku już był tu obecny. Trzeba jednak przyznać, że przyczyniliśmy się do jego rozwoju w parafiach, w których pracowaliśmy.

Pracując przez 4 lata w górach PNG na parafii w Naragaymie zorganizowałem nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia wraz z adoracją Najświętszego Sakramentu. Głosiłem też wtedy kazania, aby ludzie mogli zapoznać się z kultem Miłosierdzia Bożego objawionym św. Faustynie Kowalskiej. Rozprowadzaliśmy wtedy dużo obrazków z modlitwą Koronki przetłumaczonej na język pidgin i modliliśmy się nią z ludźmi. Nie było wtedy dostępnych żadnych innych materiałów, więc postanowiłem przetłumaczyć na język miejscowy modlitewnik do Bożego Miłosierdzia, który potem udało mi się wydrukować i rozprowadzać między ludźmi, aby mieli coś w ręku do poczytania i pomodlenia się. Przygotowałem też i wydrukowałem rekolekcje o Bożym Miłosierdziu, które potem wielokrotnie głosiłem w różnych parafiach czy to w diecezji Simbu, w górach PNG, czy potem w Wewak na wybrzeżu. Ludzie bardzo chętnie garną się do tego nabożeństwa. Krótka modlitwa Koronki stała się dla wielu modlitwą codzienną. Rok temu ponownie wydrukowałem książeczki o nabożeństwie do Bożego Miłosierdzia, bo cały nakład z pierwszego wydania już się wyczerpał. Gdziekolwiek głoszone są rekolekcje o Bożym Miłosierdziu powstaje potem grupa, która kontynuuje w wiosce czy we wspólnocie to nabożeństwo i to, co jest dla niego charakterystyczne, czyli ufność w Boże Miłosierdzie oraz okazywanie miłosierdzia bliźnim.

W naszą pracę przez te mijające 25 lat wpisane były bardzo silnie te dwa bardzo ważne dla świata kulty: kult maryjny ze szczególnym uwzględnieniem Matki Bożej z Fatimy oraz kult Miłosierdzia Bożego, tak bardzo potrzebny każdemu człowiekowi.

Z obchodami srebrnego jubileuszu naszego tj. pallotyńskiego pobytu w PNG łączy się moje przeżywanie 20 lat pracy w tym kraju, które minęło 1 listopada 2013 r. To przede wszystkim aktywność pastoralna: bycie z ludźmi, głoszenie Ewangelii, sprawowanie sakramentów. Było na przestrzeni tych dwudziestu lat wiele doświadczeń radosnych, kiedy było widać ludzkie otwieranie się na Bożą łaskę i Boże w nich działanie. Kiedy ludzie nawracali się, pracowali rzetelnie, przychodzili tłumnie do kościoła na Msze św. czy nabożeństwa. Kiedy odpowiadali z zaangażowaniem na propozycje, by coś zorganizować: rekolekcje, spotkania, warsztaty. Kiedy poprawiała się jakość i styl ich życia. To wszystko przynosiło wiele radości i satysfakcji. Było wiele radości ze spotkań z ludźmi w ich wioskach, na stacjach misyjnych kiedy oni mnie nawiedzali, a także kiedy ja byłem nawiedzany przez innych misjonarzy czy gości. To wszystko sprawiało, że człowiek nie czuł się samotny i opuszczony.

Ale były też różne trudności: na polu pastoralnym, bo ludzie zatwardzali swoje serca z różnych powodów i nie odpowiadali na głoszoną do nich Ewangelię; często ich dawna kultura i zwyczaje brały górę nad nowością Ewangelii.

Trudności w podróżowaniu, bo drogi misyjne to nie drogi asfaltowe, ale buszowe, gdzie wielokrotnie trzeba było brać łopatę do ręki i odkopywać samochód, aby pojechać dalej; czekanie aż woda w rzece opadnie, aby móc ją przekroczyć, naprawianie samochodu, gdy ten odmówił posłuszeństwa, a misjonarz był w stanie go naprawić, bo jeśli nie, trzeba było szukać pomocy z zewnątrz, co zwykle zajmowało kilka dni.

Trudności związane z klimatem tropikalnym: praca w gorącu ponad 30stopni i wilgotności dochodzącej do prawie 100%; zmaganie się z chorobami tropikalnymi, a przede wszystkim z malarią, która potrafiła „wyłączyć” człowieka na kilka dni lub tygodni, w zależności od intensywności.

Były doświadczenia trudne i bardzo trudne. Ale nad wszystkim górowała radość, że można nieść Słowo Boże i realizować choć w drobnym ułamku polecenie Chrystusa: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”.

Ks. Jan Rykała SAC