Strona główna arrow Warto przemyśleć arrow Niebiańska Jerozolima
Niebiańska Jerozolima Drukuj Poleć znajomemu
Już od pierwszych wieków znajdowali się chrześcijanie, którzy grupowo lub indywidualnie pielgrzymowali do Ziemi Świętej, aby rozważać nauczanie, cuda, mękę i zmartwychwstanie Zbawiciela w miejscach, które były świadkami tych wydarzeń.

Apokryfy z pierwszych wieków chrześcijaństwa podają, że Matka Najświętsza, gdy mieszkała na górze Syjon, nawiedzała miejsca związane z ostatnimi godzinami życia swego Syna. Często towarzyszyli jej apostołowie. Tradycja obchodzenia miejsc, gdzie cierpiał Chrystus, z czasem przerodziła się w znane nam dzisiaj nabożeństwo Drogi Krzyżowej, które dzięki franciszkanom zostało rozpowszechnione na kościoły i kaplice całego świata.

Via Dolorosa (Droga Cierpienia) to symboliczne odtworzenie drogi Jezusa Chrystusa na śmierć i złożenie do grobu. Pomiędzy pretorium twierdzy Antonia, gdzie skazano Pana Jezusa, a Golgotą, na podstawie Pisma Świętego, apokryfów oraz miejscowej tradycji wyznaczono punkty, gdzie się zatrzymywano, aby rozmyślać nad męką Zbawiciela. Początkowo...
... liczba stacji pozostawała nieustalona – było ich 7, 9, 12, a nawet 18.

Obecny kształt Droga Krzyżowa przybrała dopiero w XVIII wieku. Trasa licząca około 750 metrów prowadzi uliczkami Starej Jerozolimy. Od rana do wieczora, niczym za czasów Pana Jezusa, panuje tu krzyk, hałas i tłok. Z mijanych straganów dochodzą różnorodne zapachy zapewne tak samo, jak przed dwoma tysiącami lat. Trudno jest się skupić na modlitwie i rozmyślaniu. Mogą denerwować nawoływania sprzedawców i przechodniów, obojętnych na wysiłek pielgrzymów, którzy przebyli tysiące kilometrów, aby pomodlić się w miejscach związanych z męką Chrystusa. Łatwo zdenerwować się, rozproszyć i wyzwolić w sobie agresję. Ale może te warunki są pewną łaską, pozwalającą lepiej wyobrazić sobie okoliczności, w jakich swoją Drogę Krzyżową przeżywał tu Jezus.

Jakże prawdziwa Via Dolorosa różnić się musiała od nabożeństwa tak dobrze znanego nam z naszych parafialnych kościołów – gdzie podczas rozważań panuje cisza, skupienie i zamyślenie.

Pośród tego gwaru i bałaganu tym bardziej tęskni się za ciszą, za miejscem, gdzie można się w spokoju zatrzymać i pomodlić. Naprzeciw tym oczekiwaniom wyszła inicjatywa osób skupionych wokół franciszkanina ojca Kazimierza Frankiewicza. Przed pięciu laty, 25 marca 2009 roku, przy ruchliwej ulicy El-Wad, w podziemiach ormiańsko-katolickiego kościoła, przy czwartej stacji Drogi Krzyżowej, otwarto kaplicę przeznaczoną na adorację, ciszę i modlitwę o pokój. Gdański złotnik i bursztynnik Mariusz Drapikowski wraz ze swym synem Kamilem, wykonali i zainstalowali wykonany z bursztynu, złota, srebra, miedzi, tytanu i kryształów tryptyk „Niebiańska Jerozolima”. W centrum tryptyku znajduje się niezwykła monstrancja w kształcie sylwetki Matki Bożej Jasnogórskiej. Cały tryptyk ma charakter bramy symbolizującej przejście do rzeczywistości nieba, czasu powszechnego szczęścia, pokoju i harmonii, kiedy to lew z jagnięciem razem przebywać będą w zgodzie. W tej kaplicy odbywa się stała adoracja Najświętszego Sakramentu w intencji pokoju w Ziemi Świętej i na całym świecie.

Jerozolima jest miejscem, w którym tak często dochodziło do sporów kończących się przelaniem krwi. I dziś to Święte Miasto woła o pokój. Tej modlitwy o pokój potrzebuje cała Ziemia Święta. A zatem jestem tu i modlę się o pokój dla Jerozolimy, o pokój dla Ziemi Świętej, o pokój dla całego świata. Proszę także o pokój dla mojego serca. Wyraźnie sobie przypominam zachętę Chrystusa: proście, proście, proście...

Podczas kilku dni intensywnego nawiedzania miejsc związanych z ziemskim życiem Pana Jezusa i Maryi muszę znaleźć czas na wyciszenie i modlitwę. Przybyłem do Jerozolimy jako pielgrzym. Dlatego oprócz podziwiania estetycznego piękna krajobrazu czy budowli, pragnę odnaleźć pokój w moim sercu. Potrzeba mi czasu spędzonego w ciszy. Tu mam takie miejsce. Tu jestem z Matką, która prowadzi mnie do swego Syna, Księcia Pokoju.

Ks. Piotr Nowicki SAC
Zdjęcia: Anna Szymanowska