Strona główna arrow Św. Wincenty Pallotti arrow Św. Wincenty Pallotti o ubogich
Św. Wincenty Pallotti o ubogich Drukuj Poleć znajomemu
Bóg wiedział, że większość swych wyznawców znajdzie między ubogimi tego świata. Dlatego, chcąc nakłonić wszystkich do miłowania ubóstwa, sam w swej nieskończonej miłości stał się ubogim. Urodził się w ubóstwie, w ubóstwie żył i w ubóstwie umarł.

Ja [Maryja] – którą wybrał na swą Matkę – byłam uboga. Józef – Jego przybrany ojciec – był ubogim, Apostołowie byli ubodzy. Ci, których najbardziej umiłował – żyli w ubóstwie. Dlatego pragnę, mój synu, abyś w swoim ubóstwie nie zatracił skarbów ubóstwa Jezusa Chrystusa. Chrystus obierając w imię nieskończonej miłości życie skrajnego ubóstwa, uczynił tak nie tylko po to, by świecić nam przykładem, lecz także dlatego, by odkupione dusze otrzymały łaskę, która by im dopomogła do dźwigania ciężaru ubóstwa i do osiągnięcia z tego stanu zasługi. Dlatego z ufnością synowską uciekaj się zawsze do Mnie o pomoc. Ja zaś z macierzyńską miłością dopomogę ci w ofiarowaniu Ojcu Niebieskiemu nieskończonych zasług ubóstwa mojego Syna Jezusa, a łaska Boga Najwyższego spłynie na ciebie. Dzięki niej będziesz mógł zawsze cierpliwie znieść największy nawet niedostatek i nie obrazisz Boga zarzutami, skierowanymi przeciw Boskiej Opatrzności.

Biada nam, abyśmy godnie głosili przykazanie Pańskie: „Z tego co zbywa wam, dawajcie ubogim”, my zaś dla biednych nie mielibyśmy otwartych rąk, a przecież...
... przystoi to nam, abyśmy mając pokarm i okrycie tym się zadowalali. I jeszcze większa bieda nam. Jeśli słowem jedynie, a nie czynem, odprawimy tych, co w Jezusie Chrystusie są naszymi najmniejszymi braćmi, zbywając ich słowami: „Ogrzejcie się, pożywcie i idźcie w pokoju”. Albowiem jak to sami wiemy, i jak to głosimy zgodnie z Ewangelią Chrystusa, w dniu sądu, gdy Syn człowieczy przyjdzie w swoim majestacie, powiedziałby nam wobec wszystkich ludzi: „Idźcie precz ode mnie przeklęci w ogień wieczny, przygotowany przez diabła i jego aniołów. Bo byłem głodny, a nie daliście mi jeść, byłem spragniony, a nie daliście mi pić, byłem w podróży, a nie przyjęliście mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie, byłem chory i w więzieniu, a nie przyszliście mnie nawiedzić”.

Gdybym, ja lub kto inny, mógł dotrzeć do każdego zakątka ziemi i w jednej chwili ujawnić nędze nękające biedną ludzkość, sądzę naprawdę, że serce ludzkie nie zniosłoby takiego widoku, ale umarlibyśmy z udręki.

Złóż jakąś jałmużnę dla biednych. Jeśli nie możesz dać jałmużny, wykonaj jakiś dobry uczynek. Jeśli zaś i tego nie będziesz w stanie zrobić – wystarczy szczere pragnienie i modlitwa lub okazanie współczucia w inny sposób.

Gdy ręce nasze opanowane będą w swych gestach, a wznoszone często błagalnie ku niebu będą nieustannie otwarte dla niesienia pomocy, dla wspierania i to z bohaterską szczodrobliwością potrzeb ubogich, którzy są obrazami Jezusa Chrystusa; kiedy nogi nasze kierować będą swe kroki i kiedy przykładem i słowem głosić będziemy Ewangelię pokoju, będziemy przepowiadać Jezusa Ukrzyżowanego.

Chciałbym przebywać wciąż w szpitalach i w więzieniach, chciałbym się stale znajdować na wszystkich miejscach ziemi, aby wspomagać nędzę ubogich, niemoc chorych, by uczyć nieumiejętnych wiedzy świętych; chciałbym spowodować, by mali i wielcy, by wszystkie stworzenia [...] znały i miłowały Boga, i by służyły Temu, który jest moim Ojcem. Moim Dobrem, mym Wszystkim.

Chciałbym stać się pokarmem, by nasycić głodnych; odzieżą, by przyodziać nagich; napojem, by orzeźwić spragnionych; kojącym likworem, by wzmocnić żołądek słabych; delikatnym puchem, by przynieść ulgę osłabionym członkom zmęczonych; niosącym zdrowie lekiem, by zaradzić niemocy chorych; światłem dla niewidomych; życiem, by wszystkie martwe stworzenia na nowo powołać do życia, aby one na tej ziemi, wracając do życia, dokonywały wielkich rzeczy, a dokonywały ich dla chwały Boga, który jest moim Ojcem, mym Stwórcą, moim Dobrem i Wszystkim moim.