Strona główna arrow Nr 69 (4/2014) arrow PANIE, UCZYŃ MNIE EKSPERTEM BOŻEGO MIŁOSIERDZIA...
PANIE, UCZYŃ MNIE EKSPERTEM BOŻEGO MIŁOSIERDZIA... Drukuj Poleć znajomemu
1 maja 2014 roku rozpoczęliśmy wielkie odliczanie. Czas biegnie nieubłaganie. Ks. Zbyszek patrzy jak kolejny rok w historii pobytu w Korei przechodzi do przeszłości, ks. Paweł już przestał liczyć ilość wylanych ton betonu, br. Andrzej czarnych włosów na głowie już też nie może się doszukać, a ja jak zwykle staram się łączyć to, co przeszłe, z tym, co przed nami... Zostało bowiem już niecałe osiem miesięcy do pierwszego małego „srebrnego” jubileuszu obecności Pallotynów w Korei.

Cieszę się faktem, że papież Franciszek swoją wizytą w Korei, nie tylko zatrzymał się nad problemami państwa – tak bardzo zsekulary-zowanego i zmaterializowanego, nad problemami ubóstwa duchowego i materialnego, nad chorymi i opuszczonymi – ale temu wszystkiemu nadał jeden mianownik, który nazwałbym Bożym Miłosierdziem.

Kochani Czytelnicy Horyzontów Misyjnych, pozwólcie, że spróbuję się podzielić tym, czym żyję tu w Korei, którą w ostatnich miesiącach tak dobrze przybliżały polskie i światowe media, nagłaśniając pielgrzymkę Ojca Świętego. Wierzę, że kilka słów o naszej pracy w kontekście Kościoła, który z żywą, świeżą wiarą przyjmował papieża Franciszka będzie dla Was ziarnem, które na nowo rozpali...

... zapał apostolski w Waszych parafiach, rodzinach, zakładach pracy.

Nasz Założyciel św. Wincenty Pallotti, jak wielu z Was dobrze wie, był Człowiekiem Wielkich Pragnień. Te Pragnienia Ojca Założyciela, każdy z nas Pallotynów ma wpisane w słowa konsekracji, którą przyrzekaliśmy Bogu słowami: dla Większej Chwały Bożej... i dla większego uświęcenia duszy swojej i bliźniego swego... Żyjąc od sześciu lat w Korei – tak oddalonej, tak różnej kulturowo od Polski – na każdym kroku dostrzegam człowieka, który pragnie czegoś więcej. Augustiańskie poszukiwanie Boga jest wpisane przez Stwórcę w każdego człowieka i niespokojne jest nasze serce, dopóki nie spocznie w Bogu. Wierzę, że pragnienie zbliżania serca ludzkiego do Serca Bożego przepełnia każdego kapłana i wierzę, że dokonuje to się przy współpracy całego nieba i wszystkich, którzy to dzieło swoimi modlitwami, postami i ofiarami na całym świecie wspierają.

Korea Południowa, jak wiemy, jest krajem bardzo dobrze i szybko rozwijającym się po wojnie zakończonej w 1953 roku. Ale koszt tego rozwoju jest ogromny. Papież Radości – tak określili po wizycie papieża Franciszka nasi koreańscy współbracia ks. Augustyn i ks. Franciszek – podczas swojej wizyty ukazał (mo-im zdaniem), jaką cenę płaci społeczeństwo za rozwój gospodarczy.
Od początku wizyty Głowy Kościoła szokującym każdego Koreańczyka był fakt wyboru najmniejszego dostępnego koreańskiego samochodu, spotkanie się z porzuconymi, z kalekami, spotkanie z rodzinami pogrążonymi w żałobie po tragedii promu Sewol, spotkanie z młodzieżą i zwrócenie uwagi, by mieli oczy otwarte na oznaki bałwochwalczego kultu bogactwa, władzy i przyjemności, uzyskiwanych wysokim kosztem życia ludzkiego.

Papież podkreślił szczególnie mocno, że wielu naszych przyjaciół i rówieśników (zwracając się do młodzieży w Salmoe) nawet pośród ogromnego dobrobytu materialnego, cierpi z powodu ubóstwa duchowego, samotności i cichej rozpaczy. Bóg zdaje się być usunięty... Mówił, że pustynia duchowa okrada z nadziei, a nawet w nazbyt wielu przypadkach wręcz z samego życia.

Bardzo chciałem, przed wizytą, aby papież podkreślił mocno koszt duchowy rozwoju gospodarczego. Obraz, który zarysował papież Franciszek jest jedynie wynikiem statystyk, których nie można zamiatać pod dywan. Dzienna liczba dokonywanych aborcji przekracza 1000 osób, dzienna liczba samobójstw przekracza 45 osób, ilość pacjentów cierpiących na depresję i inne psychiczne obciążenia nawet nie jest podawana, a śmierć ponad trzystu osób (głównie licealistów – kwiatu młodzieży) nie wywołała w Korei dnia żałoby narodowej... Coś jest nie tak!

Nie jest przypadkowe zawołanie papieża Franciszka do młodzieży na zakończenie VI Azjatyckiego Dnia Młodzieży – Przebudź się! Zwracał się do młodzieży, ale myślę, że i do całego Kościoła Azji – aby nie pozwolić, żeby presje, pokusy i grzechy nasze lub innych stępiły naszą wrażliwość na piękno świętości, radość Ewangelii.

W kontekście tych słów odczytuję wezwanie, które skierował do nas na spotkaniu z osobami konsekrowanymi. Papież powiedział: Niezależnie od tego, czy charyzmat waszego instytutu jest bardziej nakierowany na kontemplację czy też na życie czynne, macie być „ekspertami” od Bożego miłosierdzia właśnie przez życie we wspólnocie. Sama chęć spotkania z osobami konsekrowanymi była dla mnie czymś szczególnym. W Kościele w Korei, życie zakonne nie zawsze jest „poważnie” traktowane. Można mieć czasem wrażenie wyboru jakiejś „gorszej” drogi życia. Kapłan bardzo często kojarzony jest z księdzem diecezjalnym, który niejednokrotnie po dwóch, trzech (w zależności od diecezji, np. Seul nawet po dziesięciu) latach posługi jako wikariusz zostaje proboszczem (zawsze kadencyjnym 4-5 lat trwa kadencja na jednej parafii).
Bardzo cieszyłem się, że było spotkanie tylko dla osób konsekrowanych. Tym spotkaniem papież – moim zdaniem – zwrócił uwagę na istnienie Zakonów i Stowarzyszeń Życia Konsekrowanego, ale również przygotował cały Kościół w Korei do nadchodzącego roku, który będzie właśnie poświęcony życiu konsekrowanemu.

Jako Pallotyni (pracujący w Korei Południowej od dwudziestu czterech lat) nadal pozostajemy małym, pod względem liczby członków Delegatury Jezusa Miłosiernego, zgromadzeniem, bo łącznie jest nas siedmiu w tym sześciu kapłanów i jeden brat. Pewnym charakterystycznym rysem naszej Delegatury w Korei jest brak parafii. Jednak ten brak od samego początku jest niesamowicie wypełniany Bożym Miłosierdziem. Za każdym razem gdy słyszałem w homiliach czy przemówieniach papieża Franciszka akcentowane wprost lub poprzez czyny Boże Miłosierdzie, serce skakało mi z radości.

Tak, dokładnie tak – mamy być ekspertami Bożego Miłosierdzia. Takie słowa zapisałem sobie miesiąc wcześniej, przygotowując spotkanie członków naszej delegatury. Słuchając przemówienia papieża, na sali wśród zebranych niecałych trzech tysięcy sióstr, braci i księży wiedziałem, że te słowa w sposób szczególny odnoszą się do nas – Pallotynów, którzy od ponad 20 lat w Korei głoszą słowem i drukiem Boże Miłosierdzie. To jest moje pragnienie, by stać się nie tylko ekspertem od głoszenia, ale stać się miłosiernym głosicielem. Po wizycie papieża Franciszka, wierzę z nową siłą, że jako Pallotyni mamy w Korei do spełnienia wielkie zadanie.
W gospodarczo rozwijającym się kraju, duchowo obumierający ludzie czegóż potrzebują więcej jak nie Bożego Miłosierdzia, które przywróci nadzieję, uleczy poranione serca, przywróci ufność, że życie prawdziwe jest w niebie.

Myślę, że na całym świecie, ale w Korei szczególnie nauka o Bożym Miłosierdziu wpisuje się w nad wyraz mocny sposób w przebieg formacji Członków Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego. Od wielu lat staramy się dbać o współpracowników i o liderów naszych grup działających zarówno w domu w Bundang, jak i w Yangdogwonie. Regularne, comiesięczne spotkania ze Współpracownikami w pięciu miastach dwóch diecezji, weekendowe sesje formacyjne Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego, comiesięczne spotkania z liderami grup: komentatorów podczas Mszy Świętej, czytających słowo Boże, chóru, organistów, misyjnej, współpracowników, układających kwiaty w kaplicy, adoracyjnej, modlitwy za kapłanów, wieczernikowej; dni skupienia dla poszczególnych grup to niejako jeden wielki proces formacji tak blisko z Pallotynami związanych i sercem oddanych ludzi.

Po latach spotkań z tymi, którzy z różnych parafii, miast i wiosek przychodzą do kaplic Jezusa Miłosiernego wiemy jedno, że każdy, aby zmienić swoje życie potrzebuje odbyć Podróż Miłosierdzia. Tak też jeden z programów formacyjnych został skonstruowany. Trzy Podróże: Miłosierdzia, Nawrócenia i z Królową Apostołów – Podróż Apostolska. Cieszymy się faktem, że na cotygodniowe spotkania przychodzi zawsze ponad 40 osób.

To jest niesamowite, że bez parafii, bez przestronnego dobrze przewietrzonego pomieszczenia, każdego tygodnia od 19.30 do 23.45 w piwnicznej kaplicy Jezus Miłosierny potrafi zgromadzić tych, którzy chcą stać się apostołami w swoich rodzinach, parafiach czy zakładach pracy. Jak mogliśmy usłyszeć z wielu mediów podczas pielgrzymki papieża, że Kościół w Korei ciągle wzrasta w liczbę, tak musimy pamiętać, że nie dzieje się to bynajmniej tyko za przyczyną gorliwie pracujących księży czy sióstr (których papież wezwał, aby byli wolni od duchowej i duszpasterskiej światowości, która gasi Ducha, zastępuje nawrócenie samozadowoleniem i stopniowo prowadzi do roztrwonienia wszelkiego zapału misyjnego!), ale dzieje się to przede wszystkim za sprawą świeckich, którzy nie wstydzą się swojej wiary, którzy publicznie przyznają się do Chrystusa, którzy modlą się różańcem, czytają Pismo Święte w autobusie czy metrze, którzy nie wstydzą się pozdrawiać z szacunkiem księdza czy siostry na ulicy, nie narzekają na bolące krzyże, skłaniając się przed figurką Matki Bożej czy przydrożnym krzyżem. To jest to świadectwo, które ja, niestety, znam jedynie z opowieści babci, że tak drzewiej w Polsce bywało...

Pielgrzymka papieża Franciszka była też dla naszej wspólnoty w Bundang wydarzeniem, dzięki któremu mogliśmy gościć w naszym skromnym domu wielu znamienitych gości. Bardzo radowały mnie kolejne telefony czy e-maile od księży, sióstr czy osób świeckich, którzy w tych dniach przybywali do Korei i zapragnęli odwiedzić naszą Oazę Jezusa Miłosiernego czy kaplicę Jezusa Miłosiernego wraz z budującym się Centrum Jezusa Miłosiernego w górach. Gościem naszego domu byli: redaktorzy Telewizji Polskiej programów katolickich, którzy przed spotkaniem papieża na VI Azjatyckich Dniach Młodzieży spotkali się z Pallotyńską Młodzieżą UPAL, grupa młodzieży z Tajwanu z o. Tomaszem Zalewskim – polskim dominikaninem (śmigającym po chińsku), Zarząd Stowarzyszenia Communita Regina della Pace wraz z opiekunem duchowym abp. Tomaszem Petą obecnie posługującym w Kazachstanie, pozytywnie zostali przyjęci w diecezji Suwon i poproszeni o wpisanie Sanktuarium w Namyang do Centrum Modlitw w Koronie Królowej Pokoju.

Wspólnota w Yangdogwon, jak co roku podczas Warszawskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę, przeżywała czas rekolekcji przed Najświętszym Sakramentem – łączyli się i wspierali duchowo tych, którzy kroczyli w Polsce do Tronu Królowej. W tym samym czasie w Centrum Miłosierdzia Bożego, trwały prace instalacji grzewczych i wodnych, wykończenia łazienek, schodów przeciwpożarowych – a wszystko to było wspierane modlitwą płynącą z kaplicy Jezusa Miłosiernego. Etap pierwszego piętra pokoi gościnnych praktycznie został zakończony, wierzymy i mamy nadzieję, że Miłosierny Jezus to dzieło błogosławi i pozwoli w bezpieczeństwie wznosić kolejną kondygnację, tak byśmy mogli w przyszłym roku rozpocząć regularną formację Apostołów Miłosierdzia według zachęty papieża Franciszka.

Papież mówiąc do przedstawicieli Stowarzyszeń i Zrzeszeń Katolickich wspominał świadectwo wszystkich, szczególnie nowo beatyfikowanych 124 męczenników koreańskich, którzy wytrwali w miłości Jezusa Chrystusa i jedności Kościoła, pomimo braku kapłanów i zagrożeń prześladowaniem. Przypomniał, że wspólnoty chrześcijańskie są wezwane do wspierania małżeństw i rodzin, które są podstawowymi jednostkami społeczeństwa i pierwszą szkołą, w której dzieci uczą się wartości humanistycznych, duchowych, moralnych, umożliwiając im bycie promieniem dobroci, uczciwości i sprawiedliwości w naszych wspólnotach.

Troska o rodzinę w słowach papieża ma dla mnie szczególną wartość w kontekście tego, o czym pisałem – a papież nazywał wprost: Kościół w Korei działa pośród społeczeństwa zamożnego, ale coraz bardziej zlaicyzowanego i materialistycznego. Zadałem ostatnio sobie i młodzieży z naszej grupy UPAL pytanie: „Czy my bylibyśmy zdolni do ofiary z życia za Jezusa Chrystusa – jak święci przodkowie?” Bo czy obrazki z błogosławionym Pawłem Yun Ji-Chung i beatyfikowanymi towarzyszami zawisnąwszy na ścianach będą jedynie wspomnieniem glorii chwały przodków? Te i inne pytania stawiam sobie, gdy widzę jak „obca (czy?) kultura” przelewa się do konfucjańskiego świata, nie tylko zalewając to, co się gryzie z Miłością chrześcijańską, ale również to, co jak najbardziej przydałoby się w zlaicyzowanym i zmaterializowanym XXI wieku.

Wierzę, że dzieło, które rozpoczęliśmy jako Pallotyni dwadzieścia cztery lata temu, będzie przynosić plon; wierzę, że uda się nam otwierać drzwi diecezji, parafii i domów, by Jezus Miłosierny mógł wchodzić, dokonywać przemiany i czynić apostołów na wzór, który zostawił nam nasz Założyciel Wincenty Pallotti, zakochany w Miłosiernej Miłości Boga.

Dlatego proszę Was, Kochani Czytelnicy, o modlitwę w intencji Korei, całej Korei, tej o której nic nie wiemy – Północnej, przez system tak bardzo duchowo poranionej, ale i tej, która jest jednym z liderów światowej gospodarki – tygrysem zagubionym w materializmie i egoizmie.

W 2015 r. minie 25 lat pracy w Korei, dlatego proszę Was o modlitwę, byśmy jako Pallotyni umieli wystarczająco modlić się, dziękując Bogu za wszystkie otrzymane łaski.
Proszę Was o modlitwę o nowe, święte powołania tak z Polski, jak i z Korei, by Delegatura Jezusa Miłosiernego mogła się rozwijać, a jej członkowie stawać się ekspertami od Bożego Miłosierdzia właśnie przez życie we wspólnocie jak nakazał papież Franciszek.

Pamiętamy o Was w naszych modlitwach i podczas Mszy Świętych. Bądźcie z nami, bądźcie w naszej pracy, w radościach i trudach. Niech Bóg, mówiąc do Waszych serc, posyła każdego i każdą z Was do tych, którzy albo jeszcze nie odnaleźli Prawdziwej Miłości, albo już zrezygnowali z Niej. Powstań – Świeć! – hasło minionej pielgrzymki papieskiej niech nas wszystkich przenika, rozgrzewa i pozwala promieniować.

Ks. Jarek Kamieński SAC – Fr Jaro
Zdjęcia Autora