Czekali na kapłana Drukuj Poleć znajomemu
W mojej rodzinnej parafii, a pochodzę z Białorusi, kościół był zamknięty kilkadziesiąt lat. Przez te kilkadziesiąt lat ludzie przychodzili pod kościół i modlili się. Czekali na księdza. Wiem, co to znaczy czekać na kapłana.

Jako dziecko byłem ochrzczony i przyjąłem Komunię Świętą na Litwie, gdyż nie było u nas księdza. Ale ludzie poprzez swoja modlitwę wyprosili go u Boga. Przychodzili pod drzwi kościoła w każdą niedzielę, a nawet częściej, brali w swoje zapracowane dłonie stare, wyblakłe książeczki do nabożeństwa oraz różaniec i jak potrafili wznosili swoje serca do Boga. Dlaczego? Bo widzieli piekło nienawiści, pogardę człowieka, zakłamanie; żyli w lęku, że ktoś ich wyda. Wiedzieli, że kapłan to człowiek obrazujący inny świat – Boga. To wiara im pozwalała trwać, to wiara wprowadzała ich w inny świat, świat Boga, nadziei, w świat wartości, nadających sens życiu. Tak było wtedy. A dziś? Co kapłan ma do zaofiarowania ludziom XXI wieku tam, na Wschodzie, gdzie jest o wiele lepsza sytuacja religijna, niż kilkanaście lat temu?

Jadąc kiedyś do domu rodzinnego na Święta Bożego Narodzenia, czekałem na pociąg na dworcu kolejowym w Grodnie. Usiadłem obok... ...dwóch pań. Po chwili nawiązaliśmy rozmowę o dzisiejszej młodzieży, która jest „trudna”, o dzisiejszych czasach. Okazało się, że te panie są „mrówkami”, które kilka razy dziennie przekraczają granicę, biorąc ze sobą „paliwo” i tym samym zarabiają na życie. W trakcie rozmowy jedna z pań wyciągnęła Pismo Święte, otworzyła księgę Rodzaju i powiedziała, że wie skąd pochodzi. Zdziwiłem się. Było to dla mnie oczywiste.

Dowiedziałem się, że niedawno nawróciła się, dzięki temu, że spotkała ludzi wierzących. I dalej mówiła, że dzisiejszy świat dąży do sukcesu za wszelką cenę - wielkie są osiągnięcia nauki i techniki, w prywatnych laboratoriach podejmuje się próbę klonowania człowieka. Ale czy ktoś da nam odpowiedź na pytania: kim jesteśmy? skąd przychodzimy? dokąd idziemy? Przed dwoma tysiącami lat Jezus powiedział o sobie: Ja jestem drogą, prawdą i życiem, kto idzie za Mną nie zbłądzi. On jest naszym ratunkiem! Tę misję Chrystusa pełnią dziś kapłani, których Jezus nieustannie powołuje i których posyła aż po krańce ziemi. To oni głoszą nam Żywe Słowo Boże, które chroni nas od złudzeń i od fałszywych dróg, dają nam Chrystusa, który przychodzi do nas podczas każdej Mszy, a w sakramencie pokuty kapłan pochyla się nad człowiekiem potrzebującym i miłością Chrystusa wypala w nas grzechy.

Byłem bardzo mocno zbudowany tą ludzką mądrością! Pomyślałem sobie, że po tylu latach prześladowań Kościół (nie tylko ten hierarchiczny) przede wszystkim odradza się w ludziach, a mieszkańcy obecnej Białorusi przecież przyjęli chrześcijaństwo 600 lat temu. Pan Bóg wynagrodził cierpienia Kościoła na Białorusi świętością Jego członków: Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił błogosławionymi 23 osoby z ziemi białoruskiej – kapłanów, siostry zakonne i jedną osobę świecką. Obecnie istnieje 5 diecezji, w 383 parafiach pracuje 283 księży, 350 sióstr zakonnych. 6 października 2002 r. Kościół na Białorusi modlił się o świętość kapłanów i tegoż dnia poszczególne parafie i diecezje dokonały aktu zawierzenia Miłosierdziu Bożemu. 18 października ubiegłego roku był obchodzony Dzień Papieski, który miał na celu zapoznanie wiernych z posługą Jana Pawła II.

Do miejscowości obok mojej parafii, z której pochodzę, przyjechał, od razu po swoich święceniach młody ksiądz, pallotyn. Potrafił zauważyć każdego człowieka, zrozumieć go i być dobrym ojcem, jednym słowem - święty człowiek. Bardzo długo - kilkadziesiąt lat - nie było tam kapłana, a ludzie modlili się i czekali. Po dwóch latach ów ksiądz zmarł. A w krótkim czasie wstąpiło nas pięciu do Seminarium. Posługa tego kapłana i świadectwo jego życia ukazało ludziom Boga, miłość Chrystusa do człowieka, a ta miłość owocowała nawróceniami, nowymi powołaniami i życiem chrześcijańskim ludzi.

Prośmy dobrego Boga, aby dał nam w nowym tysiącleciu dobrych, świętych kapłanów, gorliwych głosicieli Słowa Bożego, wiernych szafarzy sakramentów świętych, miłujących pasterzy, którzy są zawsze ze swoimi owcami, i którzy będą zawsze wskazywać drogę do zbawienia, drogę do Jezusa Chrystusa Jedynego i Prawdziwego Zbawiciela świata.

kl. Oleg Grygorowicz SAC
Zdjęcia: ks. Adam Golec SAC, archiwum