Nie kradnij Drukuj Poleć znajomemu
Na Stacji w Maruii były dwa duże drzewa mango. Dobrze owocowały. W sezonie miałem ogromny problem, bo szkol-ne dzieciaki strasznie kradły. Postanowiłem więc zebrać jak najwięcej pestek. Ojcom z pobliskiej Pagui zaproponowałem byśmy posadzili je wzdłuż drogi misyjnej, by po kilku latach wszyscy mieli owoców pod dostatkiem. Zostałem przez nich wyśmiany. Miałem wtedy zaledwie kilkuletni staż misyjny, więc nie do końca znałem obyczaje Papuasów.
Pomogło mi to zrozumieć słowa „mi papa bilong...”, to znaczy „ja jestem właścicielem...”
Tam nie było nic, co nie miało właściciela.


Kiedyś wybrałem się na plażę Moem, teren naszej parafii w Boram. Zbierałem muszle. Zostałem skrzyczany i nazwany złodziejem, bo zbierałem je na terenie ich wioski.

W Turingi jeden z misjonarzy posadził ok. 300 ananasów. Doglądałem ich i czyściłem. Ale przez trzy lata nie zjadłem ani jednego. Zanim dojrzały, już były skradzione, i to nie tylko przez dzieci. Wyciąłem je więc doszczętnie. Niektórzy mieli do mnie pretensje, bo one były takie dobre, a ja je zniszczyłem.

Na Stacji w Boiken było dużo ziemi przynależnej Misji. Kiedyś złapałem młodego człowieka, który ściął bardzo dużą kiść bananów i wynosił do siebie. Spytałem go, czemu kradnie!? On zaczął się rzucać i grozić mi...
...maczetą, że to jego ojciec posadził tego bananowca ponad 20 lat temu, więc on ma prawo robić, co chce, bo przeszło to na niego.

W Wewak Hill niektórzy z Rady Parafialnej, bez mojej wiedzy wyciągnęli z kasy parafialnej ponad
4 tys. kina i dali na pogrzeb kogoś z rodziny jednego z nich. Później skarżyli Biskupowi, że ja pozwoliłem na to, tzn., że kradłem i trwoniłem pieniądze parafialne, a ja nawet nie byłem upoważniony do składania podpisu na książeczce czekowej.

Podobnych przykładów można by było podawać bez liku...
Rzec można: dziwne zachowanie Papuasów, niemożliwe do pojęcia przez białego.

Jest w człowieku pęd ku temu, by mieć lub zdobyć coś, co do niego nie należy. Niekiedy nawet to, czego nigdy nie będzie używał. Jeśli on tego nie ma, to i inni nie powinni tego mieć i używać...
Nie tylko tam ludzie zachowują się tak, choć tamci mają prymitywne myślenie i dotyczy to drobnych rzeczy...
Tutaj jest podobnie, tylko okoliczności inne.

Ludzie kradną, bo są głodni. To jeszcze można zrozumieć i wybaczyć. Ale okradanie innych dla własnego zysku i korzyści???
Jak można wytłumaczyć zleceniodawcę, który miesiącami czy latami nie wypłaca należności za wykonaną pracę, bo rzekomo nie ma pieniędzy, a sam przynajmniej dwa razy w miesiącu udaje się na zagraniczne wojaże tylko dla własnej przyjemności???
Niektórzy ludzie biznesu bogacą się szybko, a pracownikom płacą minimalnie i jeszcze wymagają pracy niemalże po-nad siły pracowników...
To takie USANKCJONOWANE PRAWNIE ZŁODZIEJSTWO!!! Podobnie jak marnotrawienie publicznych pieniędzy.
I to woła o pomstę do nieba!!!!! Brak słów, by opisać tak niemoralne postawy ludzi!!!

Zapomina się dziś, że będziemy rozliczani w ostateczności nie według prawodawstwa ustanowionego przez ludzi, lecz według Odwiecznych Praw Boga!!!

Człowiek kradnący pożywienie, by ratować swoje życie czy życie rodziny, jest usprawiedliwiony.
Ale człowiek kradnący dla zysku nie może oczekiwać usprawiedliwienia!!! Pamiętajmy jednak, że nie jest usprawiedliwione wynoszenie jakichś przedmiotów itp. z pracy czy miejsc publicznych, nawet jeśli nie otrzymujemy godziwej zapłaty i traktujemy to jako „rekompensatę” – jest to kradzieżą. Każde sięganie po cudzą własność czy zawłaszczanie własności społecznej jest kradzieżą.
Pamiętam słowa mojej Mamy: „Synu, pamiętaj, że cudzym nie napełnisz swego żołądka!”.

Kiedyś, jak pracowałem w Romie przyjechał do mnie starszy znajomy z Australii. Zażartował, że kupiłby takiego małego chłopca, który się ciągle koło nas kręcił. Obaj wiedzieliśmy, że to tylko żart, ale po kilku dniach z wioski chłopca przy-szło kilku starszych ludzi i chcieli poważnie rozmawiać z moim gościem na ten temat. Zaproponowali mu nawet jakąś kwotę, za którą sprzedaliby to dziecko. Oczywiście otrzymali stanowczą odprawę, ale byli bardzo zawiedzeni. Dla pieniędzy byli gotowi sprzedać jednego ze swoich.

Ale czyż u nas, w XXI w. nie ma takich, co nawet kradną dzieci i sprzedają, zniewalają młode dziewczyny, odzierając je z wolności i godności ludzkiej, posyłają do domów publicznych? Czy w naszych czasach nie okradają ludzi nie tylko z godności, oferując im pracę, a później czyniąc z nich niewolników, zabierając im dokumenty i nie pozwalając, by szukali sprawiedliwości czy odwoływali się do jakichś instytucji. Nie wolno człowieka okradać z jego godności przez traktowanie go jak rzecz, przedmiot, z którym można robić, co się chce.

Przykazanie „Nie kradnij” zakazuje pozbawiania bliźniego własności, do której ma prawo, i zobowiązuje do naprawienia wyrządzonych szkód. Złodziej nie staje się właścicielem skradzionej rzeczy, dlatego musi ją zwrócić właścicielowi lub zadośćuczynić za wyrządzoną szkodę, gdy oddanie jest już niemożliwe.

Świat został stworzony przez Boga dla wszystkich ludzi, ale dobra stworzone dla wszystkich ludzi nie są równo rozdzielone: wielu na świecie nie posiada nawet minimum koniecznego do życia. Każdy bez wyjątku człowiek ma prawo do posiadania tego, czego potrzebuje do życia w pełni ludzkiego. Każdy człowiek ma prawo do posiadania swoich dóbr – tego, co uzyskuje dzięki swojej pracy albo otrzymuje od innych. Jednakże to, co posiadamy, powinno przynosić korzyść nie tylko nam, lecz i innym ludziom – miłość i sprawiedliwość domaga się wspierania biedniejszych od nas bliźnich.

Świat jest wspólnym domem, danym przez Stwórcę wszystkim Jego stworzeniom. Siódme przykazanie przypomina nam o tym. Bóg powierzył świat człowiekowi, który nie powinien go niszczyć, dewastować, lecz doskonalić. Człowiek może korzystać z dóbr naturalnych, jednak nie wolno mu przy tym zapominać o przyszłych pokoleniach, które też będą miały takie samo jak on prawo do bogactw naturalnych i podziwiania piękna stworzenia.

Mogłem zrozumieć prymitywnych Papuasów, gdy kradli drobne rzeczy, ale nie potrafię się pogodzić z tym, co czynią cywilizowani ludzie i do jakich granic się posuwają, by bogacić się kosztem drugiego człowieka.

Warto też uświadomić sobie, że grzech ciężki jest też pewną formą kradzieży, gdyż człowiek – pozbawiając się łaski – okrada samego siebie z wartości duchowych i wiecznych.

Ks. Krzysztof