Strona główna arrow Nr 68 (3/2014) arrow Pusty grób Maryi
Pusty grób Maryi Drukuj Poleć znajomemu
Kościół Grobu Maryi odnaleźć możemy w Dolinie Cedronu, pomiędzy Górą Oliwną a murami Jerozolimy. Nawiedzenie tej świątyni wymaga pewnego wysiłku fizycznego, bo licząc od poziomu ulicy, do pokonania jest prawie setka schodów.

Najpierw schodzimy na dziedziniec otoczony murami i świątynią. Po prawej stronie dostrzegamy wejście do groty, w której często Pan Jezus odpoczywał ze swymi uczniami. Tam też został zdradzony pocałunkiem przez Judasza. Dziś pieczę nad tą grotą mają ojcowie franciszkanie. Stoimy przed wejściem do kościoła Grobu Maryi. Miejsce to było czczone przez judeochrześcijan już w II wieku.
W IV w. powstała tu pierwsza świątynia poświęcona Matce Bożej, zburzona przez Persów w 614 r., następnie odbudowana. Dwupoziomowy kościół został zniszczony przez muzułmanów około 1000 roku. Odbudowali go benedyktyni na początku XII w.
Jednak w 1187 roku muzułmański władca Saladyn kazał rozebrać część górną, oszczędzając jedynie kryptę, ze względu na cześć jaką żywił dla „błogosławionej Matki proroka Jezusa”. Przez ponad czterysta lat, aż do połowy XVIII wieku, świąątynia była pod opieką franciszkanów. W 1757 roku Turcy przekazali ją Grekom i Ormianom. Stąd też dziś, schodząc do wnętrza, często możemy być świadkami liturgii obrządku wschodniego. Śpiew, półmrok, dym kadzideł, liczne lampy i ikony ledwie widoczne w panującym tu półmroku.

Na samym dole w transepcie po prawej stronie znajduje się Grób Maryi. Jest to...
... blok kamienny, w którego wnętrzu wyżłobione zostały dwa niewielkie pomieszczenia, dwie komory. Tak najczęściej wyglądały groby żydowskie w czasach Pana Jezusa. Ciało składano na kamiennej ławie w drugiej komorze. Według apokryfu „Transitus Mariae”, to właśnie z tego miejsca Maryja Matka Jezusa została z duszą i ciałem wzięta do nieba.

Koniec ziemskiego życia Maryi owiany jest tajemnicą. Nie wiemy o nim nic pewnego. Pismo Święte nie przekazuje nam, gdzie, kiedy i w jaki sposób Maryja odeszła. Prawda o nadzwyczajnym sposobie zakończenia ziemskiego życia przez Maryję to jedna z tych prawd, które jednych zachwycają, a dla innych są nie do przyjęcia. Podobnie jak prawda o jej Niepokalanym Poczęciu albo jak prawda o poczęciu Syna bez współżycia z mężczyzną.

Tu wiedza styka się z wiarą. Tu dotykamy tajemnic naszej wiary. Nie zastanawiając się nad nimi, czasem łatwiej jest je zaakceptować. Ale wtedy wiara może być taka płytka, taka niepogłębiona. Dlatego warto odważyć się i wypłynąć na głębię spotkania z tajemnicami wiary. Czasem będzie trudno, bo najłatwiej jest nie myśleć. Można poddać się pokusie, by nie rozmyślać nad tajemnicą śmierci Maryi, nad nadprzyrodzonością wydarzeń. Daj, Panie, abym nie stchórzył i nie zwątpił. Żebym odkrył osobiście, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Mimo że dla wielu wiara w te prawdy pozostanie jedynie głupotą, legendą albo symbolem czegoś, co nie wydarzyło się naprawdę.

Opisu końca ziemskiego życia Maryi nie znajdziemy w Piśmie Świętym. Jako pierwsze mówią o tym pochodzące z III-V wieku apokryfy znane pod wspólną nazwą „Transitus Mariae” (przypomnę, że apokryfami nazywamy różne pisma o charakterze biblijnym, nie mieszczące się w kanonie Pisma Świętego).

Te opowiadania ludowe są odbiciem powszechnego w Kościele starożytnym przekonania, że wypadało, aby ciało, które nosiło Boga, przybytek Boga, przebóstwione, niezniszczalne, przeniknięte światłem Bożym, zostało wyniesione do chwały wraz z duszą miłą Bogu. Maryja, w odróżnieniu od pozostałych chrześcijan, którzy umierają w stanie łaski Bożej, wraz z ciałem została wzięta do niebieskiej chwały. Wzięcie do nieba wypływa z faktu Boskiego macierzyństwa.

Intuicja dotycząca wniebowzięcia Maryi od początku towarzyszyła wiernym. W roku 1950 papież Pius XII bullą „Munificentissimus Deus” ogłosił tę prawdę jako dogmat wiary katolickiej: „Niepokalana Boża Rodzicielka, zawsze Dziewica, Maryja, po wypełnieniu życia ziemskiego została z duszą i ciałem wzięta do chwały niebieskiej”.

Zgodnie więc z dogmatem o Wniebowzięciu, Maryja w tym ciele, jakie miała na ziemi, bez czekania na zmartwychwstanie wszystkich ludzi, dzięki specjalnej łasce Chrystusa, została przeniesiona do nieba. Musiało jednak nastąpić przemienienie ziemskiego ciała Maryi w ciało chwalebne, bo także w niebie posiada ciało zmartwychwstały Chrystus.
O końcu jej życia mówi się zaśnięcie, aby podkreślić, że moment ten w Maryi pozbawiony był (inaczej niż zwykle u ludzi) doznań tragicznych i bolesnych.

Ks. Piotr Nowicki SAC