Cud Miłosierdzia Drukuj Poleć znajomemu
U schyłku dnia, gdy niebo zaczyna się okrywać niebiesko – szarym płaszczem chmur, a złota kula słońca zmienia swą paletę barw w przepiękną purpurę chowając się za horyzontem mego miasta, sięgam po życiorys człowieka, który wyprzedził swą epokę o sto lat. Człowieka, który wyszedł poza horyzont swoich myśli, pragnień i uczuć. Poza horyzont swojej epoki życia. Człowieka, który miał odwagę, by powiedzieć: „Jestem Cudem Miłosierdzia”. Karty historii oceniły go wysoko. Choć dziś niewielu młodych po nie sięga, mówiąc, że szkoda czasu by zajmować się przeszłością. Kogo obchodzi dziś prawdziwa historia? – przepraszam – „kręci”, jak zwykli mawiać nowocześni pseudo twórcy języka, kultury i sztuki.

Wincenty Pallotti - rzymski kapłan, wywodzący się z wielodzietnej kupieckiej rodziny rzymskiej. Jego życie stało się niezwykłą drogą do świętości. Kapłan, którego papież Pius XI ośmielił się postawić za „wzór świętości kapłańskiej”, a Pius XII określił „mistrzem świętości i świetnym wzorem cnót chrześcijańskich”. Życie Wincentego Pallottiego, przepełnione świętością, modlitwą i pracą można by porównać dziś do szaleńczego wyścigu F-1. Był szalonym, w opinii wielu ludzi, ale jego „szaleństwo apostolstwa” podobało się Bogu, dlatego pobłogosławił dzieło, które Wincenty Pallotti ośmielił się założyć, mając czterdzieści lat, w 1835 roku. Z odwagą powtarzał, że: „Bóg jest miłością nieskończoną i nieskończonym miłosierdziem”. „Zabłysł jak światło na świeczniku Wiecznego Miasta w nadzwyczaj trudnych czasach, które przeżywał Kościół i państwo w pierwszej połowie XIX wieku”, powiedział o nim...
...te znamienne słowa Papież Pius XI.

Zakładając Zjednoczenie Apostolstwa Katolickiego dał początek, ale i przepowiedział treść i rację bytu Akcji Katolickiej w Kościele – apostolatu ludzi świeckich. Był wspaniale przygotowany do tego, by rozpalać w ludziach żar miłości do Boga, ożywiać wiarę w taki sposób, by dając jej świadectwo, innych „zarażać apostolstwem”.

Z pism, które po sobie pozostawił i świadectw, które wystawiła mu historia, możemy dostrzec, że we wszystkich jego poczynaniach był prowadzony ręką Bożą. We wszystkim, co czynił dla innych, jak powiedział do rzymskich proboszczów Pius XII, można zauważyć obraz Serca Bożego. Ten właśnie „Cud Miłosierdzia” Bóg podarował zgłodniałej i zbłąkanej ludzkości naszych czasów, aby poprowadzić nas wszystkich bezpieczną drogą do prawdziwego Źródła, które jest naszym Szczęściem. Szczęściem, którego wielu ludzi dziś szuka po omacku, w ciemnościach świeckiego życia, życia często bez Boga. Tym właśnie Szczęściem dla nas jest Jezus Chrystus, Król Miłosierdzia.

W zabieganiu życia, tak naprawdę nie dostrzegamy jak przemija. Czasem przypominają nam o tym, wiszące nekrologi, które wiatr zrywa z drzew, albo karetka pędząca na sygnale w gąszczu samochodów... A my? My ciągle w pośpiechu, zamyśleni, zagubieni z niekończącą się listą spraw do załatwienia, ciągle powtarzamy jak byśmy odmawiali różaniec: nie teraz... najpierw co innego... przyjdź później... innym razem.... aż wreszcie dochodzimy do wniosku, że jest za późno... ot tak, zwyczajnie za późno.

Kiedy świat, w którym rodzice nie mają czasu dla dzieci; ludzie zajęci karierowiczostwem nie potrafią zatrzymać się w biegu i zasłuchać w szum wiatru czy bicie dzwonów na Anioł Pański i ciągle powtarzają, że nie mają czasu na modlitwę, a tsunami zła pochłania coraz większe obszary życia, „Bóg czyni Cud Miłosierdzia”. Posyła nam wszystkim na nowo świętego Wincentego Pallottiego, który jest żywym wzorem dobroci i działalności charytatywnej wśród biednych, którą uważał za wielką radość. Jak mówił o nim Papież Jan XXIII, był „cały zatopiony i ukryty w Chrystusie”.

Jego wzór kapłaństwa pełnego gotowości, by pomagać chorym, nie dbając o swoje zdrowie i życie, nieść pocieszenie więźniom, skazanym na śmierć, jest wciąż żywy. Ten święty Rzymu Apostoł, który wpatrzony był w przykład „Biedaczyny z Asyżu” jako „święty Franciszek XIX wieku” przyniósł światu pocieszenie i radość Ewangelii, w konkretnych czynach apostolskiej działalności wyprzedzając nauczanie Soboru Watykańskiego II. Zasłynął swą troską o kształcenie i wychowanie dzieci i młodzieży, robotników, rzemieślników.

Papież Jan XXIII ogłaszając Wincentego Pallottiego świętym w 1963 roku, wskazał na niego iż jest „najwspanialszą postacią w dziedzinie działalności apostolskiej XIX wieku”. Wielki „papież uśmiechu” mówił o Pallottim, że „cała jego działalność była nastawiona na uświęcenie kleru oraz na obronę i zachowanie wiary, na szerzenie miłości wśród katolików i na niesienie ich całemu światu, aby w ten sposób przyśpieszyć nastanie jednej owczarni pod wodzą jednego Pasterza”.

Aby działalność „Apostoła Rzymu” przynosiła jeszcze większe owoce, by mógł podołać niezliczonym obowiązkom, których przybywało, ten skromny kapłan gromadził wokół siebie nie tylko duchownych, ale również wielu mężczyzn i kobiety, których angażował w dzieła apostolskie, stając się „zwiastunem przyszłości”. W myśl słów św. Pawła z Listu do Koryntian, Pallotti bezgranicznie poświęcił się Bogu i ludziom „stając się wszystkim dla wszystkich, aby wszystkich przyprowadzić do zbawienia”.

Papież Jan XXIII w swym Dekrecie Apostolskim napisał o nim, „że Bóg dał mu moc działania rzeczy niezwykłych, przywracania chorych czy zrozpaczonych do zdrowia, sprowadzania grzeszników na dobrą drogę, w imię Boże uwalniania opętanych od złych duchów, przeczuwania i przepowiadania czasami rzeczy przyszłych, przebywania i działania jednocześnie na kilku miejscach”. Wspomniany papież w dniu 6 kwietnia 1963 roku ogłosił Świętego Wincentego Pallottiego, któremu dobro Misji zawsze leżało na sercu, patronem Papieskiego Związku Misyjnego Kleru.
Wincenty Pallotti mając dwadzieścia lat złożył na ręce swego spowiednika śluby czystości, ubóstwa, pokory i posłuszeństwa aby poświęcić się służbie ludziom. W swoim pamiętniku napisał: „Zachwyca mnie mój Bóg, nie rozum lecz Bóg, nie serce lecz Bóg, nie honory lecz Bóg, nie świat, ale Bóg. Bóg zawsze i we wszystkim”.

Te słowa Pallottiego wielokrotnie rozbrzmiewały w uszach młodego księdza Karola Wojtyły, późniejszego Papieża Jana Pawła II, który zatrzymał się w domu Generalnym Pallotynów w Rzymie po przybyciu na studia. Idee tego świętego nie były obce młodemu Karolowi Wojtyle, który znał duchowych synów Pallottiego z Wadowickiego Kopca, szczególnie w czasie jego posługi kapłańskiej i biskupiej. Wielokrotnie spotykając się z rodziną pallotyńską Papież Jan Paweł II z wielkim podziwem odnosił się do osoby Pallottiego i wdzięcznością za wszystko, co ten Święty uczynił dla Kościoła. „Wincenty Pallotti pragnął żyć w nieprzerwanym i w stale coraz to bardziej pogłębianym zjednoczeniu z Chrystusem tak dalece, że chciał być w Niego całkowicie przemienionym. Miał zwyczaj powtarzać tę oto modlitwę, która pozwala nam dostrzec wielkość jego chrześcijańskiego i kapłańskiego serca: <<Niech będzie zniweczone życie moje, a życie Jezusa Chrystusa niech będzie moim życiem >>” – tak mówił Jan Paweł II będąc w Kościele Św. Zbawiciela na Fali w Rzymie w czerwcu 1986.
Papież Wojtyła odnosił się do Pallottiego z wielkim uznaniem mówiąc o jego kapłaństwie i posłudze, jednocześnie wskazując: „w kapłańskim sercu Wincentego Pallottiego znajdowało oddźwięk tętniące Serce Jezusa, Dobrego Pasterza, wychodzącego na poszukiwanie zagubionej owieczki”.

Oto po latach, kiedy oczy i uszy milionów ludzi na całym świecie, mimo zabiegania i wielkiej litanii spraw do załatwienia, są utkwione w postać Papieża Franciszka, ten skromny choć „Wielki Rzymu Apostoł – św. Franciszek XIX wieku” prowadzi ulicami Wiecznego Miasta dwóch Wielkich Papieży: Jana XXIII i Jana Pawła II ku Chwale Ołtarzy. Papieży, dla których on sam był wielkim wzorem kapłana, nauczyciela, lekarza dusz ludzkich, pocieszyciela dla strapionych. Ojca dla sierot. Prekursorem Apostolstwa Powszechnego. To jest kolejny - „Wielki Cud Miłosierdzia”.

Ks. Piotr Zawada SAC