Strona główna arrow Nr 67 (2/2014) arrow By uczniowie Chrystusa byli w każdym kraju
By uczniowie Chrystusa byli w każdym kraju Drukuj Poleć znajomemu
Rozmowa z ks. Jean Bertrand Etoundi, Sekretarzem Generalnym ds. Misji Pallotynów

R. – Witamy Księdza w redakcji „Horyzontów Misyjnych”. Jako Sekretarz Generalny ds. Misji ma Ksiądz możliwość poznania pracy pallotynów w różnych krajach, tradycyjnie uważanych za misyjne.

K.
– Dopiero rozpoczynam tę pracę. Przyjechałem najpierw do Polski, by zapoznać się z pracą Sekretariatów Misyjnych obu polskich prowincji pallotyńskich.

Jesteśmy wielką, wspaniałą wspólnotą, także dlatego, że mamy misje. Pallotyni robią w świecie dobrą pracę misyjną. Jesteśmy obecni w 47 krajach. W Kamerunie, skąd pochodzę, chrześcijaństwo wprowadzali pallotyni niemieccy, był też założyciel prowincji polskiej, ks. Alojzy Majewski. Obejmujemy naszą uwagą wielu ludzi na misjach, pracujemy w różnych środowiskach. Polscy misjonarze...
... są na całym świecie – to bardzo ważne.

Musimy intensywniej działać, by było więcej powołań misyjnych. To bardzo istotne zadanie.
Ważne jest zbieranie pieniędzy, modlenie się, ale też budzenie powołań misyjnych. Św. Wincenty Pallotti chciał, by jego uczniowie, to jest uczniowie Chrystusa byli w każdym kraju. Staramy się to realizować.

R. – Gratulujemy funkcji i życzymy wielu łask Bożych w realizacji zadań.
Proszę opowiedzieć o sobie.

K.
– Jestem pallotynem, mam 41 lat. Pochodzę z Yaounde. Urodziłem się w pallotyńskiej parafii. Zostałem ochrzczony przez pallotynów niemieckich, którzy ewangelizowali na tym terenie W mojej parafii pracował ks. Kazaniecki, Polak, który przez 6 lat był moim ojcem duchownym

W 2013 r. zrobiłem doktorat z misjologii. Tematem pracy były „Początki ewangelizacji w Kamerunie”. Głównym celem pracy było zobaczenie Kameruńczyków jako chrześcijan, zbadanie jak ludzie przyjmowali Ewangelię, jak była prowadzona praca ewangelizacyjna.

R. – Czy Ksiądz zajmował się pracą parafialną, duszpasterstwem wśród ludzi?

K.
– Zostałem wyświęcony w 2003 r. i skierowany do pracy na wschód Kamerunu, gdzie mamy polskiego biskupa, ks. Jana Ozgę. Pracowałem z nim i z polskimi pallotynkami. Przez 4 lata byłem kapłanem w parafii św. Wincentego Pallottiego. Następnie zostałem ekonomem w domu w Yaounde, gdzie nasi klerycy studiują filozofię. W 2008 r. wyjechałem do Rzymu na studia doktoranckie z zakresu misjologii. Pracę obroniłem 25 czerwca 2013 r.

R. – Jak Ksiądz ocenia stopień osadzenia chrześcijaństwa w Kamerunie? Czy jest osadzone mocno czy też przesiąknięte dawnymi tradycjami?

K.
– Te elementy bardzo się przeplatają. Na początku ewangelizacja w Kamerunie była prowadzona niezbyt gruntownie. Nie była zła, ale ludziom wszystko się mieszało. Porównując kameruńskiego chrześcijanina i wyznawcę wierzeń tradycyjnych, stwierdziłem, iż można mówić o synkretyzmie religijnym. Wiele osób rano idzie do kościoła, a wieczorem oddaje cześć jakiemuś Manoku czy innemu bóstwu.
W kościołach jest mnóstwo ludzi, ale potrzebna jest nowa ewangelizacja, żeby ich wiara była mocna i właściwie ukształtowana. Są problemy z życiem prawdziwie chrześcijańskim – ciągle jest wiele elementów pogańskich, które żyją w ludziach.

R. – Czy chrześcijaństwo w Kamerunie może się rozwijać swobodnie, bez przeszkód ze strony władz lub wyznawców innych religii?

K.
– Tak, może się rozwijać swobodnie. Każdy może manifestować swoją wiarę w Boga. Chrześcijanie mają też dobry kontakt z muzułmanami oraz z oryginalnymi, tradycyjnymi wierzeniami afrykańskimi. Obok siebie żyją katolicy, muzułmanie, animiści – bez żadnych spięć, awantur.
Rząd Kamerunu dąży do tego, by promować życie mieszkańców Kamerunu jako Kameruńczyków, budzić poczucie więzi narodowej. Jesteśmy Kameruńczykami, a dopiero później katolikami, muzułmanami czy wyznawcami religii tradycyjnych.
Najważniejsze jest to, że żyjemy w jednym kraju, a dopiero później nasza wiara. W Kamerunie jest zupełnie inaczej niż w Nigerii, gdzie od dawna jest duży konflikt między muzułmanami a chrześcijanami.

R. – Czy zechce Ksiądz przekazać coś jeszcze Czytelnikom „Horyzontów Misyjnych”?

K.
– Oprócz prośby o modlitwę, by byli nowi misjonarze, by ich posyłać w różne zakątki świata, ważne jest to, aby budzić powołania misyjne. Żeby nie tylko się modlić, ale chcieć wyjechać na misje.
R. – Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Jolanta Fidura, tłum. Ks. Andrzej Mucha SAC
Zdjęcie z archiwum domu generalnego pallotynów