Strona główna arrow Nr 66 (1/2014) arrow Albo umrzeć, Panie, albo nieskończenie Cię kochać
Albo umrzeć, Panie, albo nieskończenie Cię kochać Drukuj Poleć znajomemu
Maryja w życiu Apostoła Rzymu
Maryja jest dla każdego człowieka schronieniem i ucieczką, jest Matką Niebieską, której dom jest otwarty dla wszystkich. Dla św. Wincentego Maryja to „więcej niż Najukochańsza Matka”. Pallotti zawsze miał w pogotowiu Jej wizerunek i podsuwał każdemu, kto chciał ucałować jego ręce.


Na kartach swego dziennika duchowego zapisał pewnego dnia: „Chciałbym zawsze miłować, czcić i uwielbiać Najukochańszą Matkę moją Maryję, i sprawić, by Ją miłowali, czcili i uwielbiali wszyscy z taką miłością, czcią i uwielbieniem, z jaką Ty, Przedwieczny Ojcze, miłowałeś Ją, czciłeś i uwielbiałeś jako swą Córkę, i kazałeś Ją nam miłować, czcić i uwielbiać; z taką miłością, czcią i uwielbieniem, z jaką Ty, Synu Boży, kochałeś, czciłeś Ją i uwielbiałeś jako Matkę swoją, i kazałeś nam Ją miłować, czcić i uwielbiać; z taką miłością, czcią i uwielbieniem, z jaką Ty, Duchu Święty Boże, kochałeś Ją, czciłeś i wielbiłeś jako Najczystszą Oblubienicę swoją, i kazałeś Ją miłować, czcić i uwielbiać”. Święty chciał żyć z Jezusem Chrystusem jak Maryja. W roku 1832 Wincenty, mając 37 lat, obchodził zaślubiny duchowe z Matką Bożą. Oblubienica przyniosła Wincentemu w posagu pełnię swej łaski. Maryja, będąc Matką Syna Bożego, powierzyła mu Go, by przyjął Chrystusa jako swojego. „Niech Rajem mi będzie, o Boże mój, chwała Twa nieskończona, niezmierna, wieczna, niepojęta i na wieki trwająca, a także najwyższa chwała Najświętszej Maryi Dziewicy” – tak będzie pisał w dzienniku. Zaślubiny z Maryją...
... będą dla Pallottiego wielkim przełomem w jego duchowym życiu. Odtąd jeszcze bardziej będzie odczuwał w swoim sercu tę wielką miłość Oblubienicy, którą zostanie obdarowany w dniu zaślubin.

Nieskończona miłość ku Bogu
Poprzez miłość i zawierzenie Maryi Matce Bożej Miłości, której obrazek będzie stale nosił przy sobie, Pallotti wyrażał swą miłość i zaufanie do Boga. Jego pragnieniem będzie, by całe życie przeszłe, obecne i przyszłe było jednym „wielkim hymnem miłości” ku nieskończonej chwale Boga, dlatego we wspomnianym dzienniku znajdą się myśli: „Chciałbym miłować Go w przeszłości i nadal nieskończenie z niedościgłą doskonałością od całej wieczności i przez całą wieczność. Pragnę w tym samym czasie być w niebie i na ziemi: w niebie, by miłować Boga w stopniu najwyższym, na ziemi, by w stopniu najwyższym cierpieć dla Jego miłości”.

Powołanie Pallottiego
„Nie wezwał mnie Pan do czynienia tego wszystkiego, co na tym świecie dokonane być może; ja jednak pragnę czynić to, co bym czynił, gdybym był powołany do czynienia wszystkiego”. Chciał być „wszystkim dla wszystkich”. Wzorem dla jego powołania był św. Paweł Apostoł. Pallotti nie żył tylko pragnieniami czynienia dobra. On stawał się dobrem dla innych. Był obecny wszędzie tam, gdzie inni nie chcieli pójść, pomagał tym, których inni odrzuca-li. Kochał tych, którzy w oczach świata nie zasługiwali na miłość. „Zniszczone niech będzie życie moje, a życie Chrystusa niech będzie życiem moim”, słowa, które stały się w życiu Pallottiego mottem, niczym swoisty refren ulubionej piosenki. Trudno zatem się dziwić, że za życia otrzymał tytuł: Świętego Apostoła Rzymu. On jednak nic nie czynił dla poklasku, dla zaszczytów, lecz „dla nieskończonej chwały Bożej, dla zniszczenia grzechu, dla zbawienia wielu”.

Pragnienia Pallottiego
Pośród wielu pism, które po sobie pozostawił, można odnaleźć fragment, odzwierciedlający jego duchowe życie i pragnienie, jakie nosił w sobie. „Ta jest łaska, o jaką proszę mego Niebieskiego Ojca, mego bardziej niż najmilszego Oblubieńca Jezusa, mą więcej niż Najukochańszą Matkę Maryję, Aniołów i Świętych, aby mnie Pan wprowadził na drogę nieskończenie świętą, pewną, doskonałą i ukrytą przed oczyma ludzi...”. Takim chciał pozostać: skromnym, pokornym, zwykłym rzymskim księdzem, troszczącym się o innych. O ich zbawienie, o ich życie z Bogiem, o ich świętość. Sam prosił tylko o jedno: by Bóg prowadził go „drogą świętości”. Idąc tą drogą, Pallotti ukazywał napotkanym ludziom zupełnie inny świat. Świat Boga, który jest pełen miłości, pokoju, dobra. Świat, w którym jest miejsce dla każdego. Nawet najbardziej pogubionego człowieka. Świat Boga, w którym można odzyskać swą godności dziecka Bożego.

Kapłaństwo Pallottiego
O swoim kapłaństwie napisał: „Jestem zrozpaczony, nie czuję się na siłach, by dać dobry przykład. A jednak z Bożą pomocą będę zdolny do uświęcenia całego świata... Albo umrzeć Panie, albo nieskończenie Cię kochać”. Chciał, aby jego kapłaństwo przepełnione świętością Boga było służbą dla innych. Było Światłem Chrystusa w ciemnościach świata.

Ks. Piotr Zawada SAC