Strona główna arrow Nr 66 (1/2014) arrow Pierwsze kroki w Papui Nowej Gwinei
Pierwsze kroki w Papui Nowej Gwinei Drukuj Poleć znajomemu
19 października minął miesiąc, od kiedy jestem w Papui, a tu za dwa dni 1 listopada. Czas bardzo szybko na razie mija. Jak każdy nowy zaczynam od małych kroków, jak dziecko. Najpierw próbuję poznać język, ale też poznaję kulturę, wędrując po sklepach, urzędach i bazarze. Języka próbują nauczyć mnie też miejscowi, Papuasi, im też zależy, żebym jak najszybciej mógł im w pełni służyć.

W piątki jest o 19.30 w kościele w Boram adoracja półgodzinna. Po trzech tygodniach od przylotu poszedłem i ja – z racji października był wspólny różaniec. Obficie popryskałem się środkiem odstraszającym komarzyce, wziąłem książkę do nabożeństw „Yumi lotu” (Nasze nabożeństwo), i czytałem i śpiewałem (ze zrozumieniem!) razem z innymi. Pierwsza satysfakcja z nauki języka.
A tydzień temu już sam poprowadziłem ten różaniec, oczywiście przygotowawszy wcześniej wszystko ze współbraćmi.

Mam też już za sobą samodzielną jazdę samochodem tutaj, nie jest to jakaś rewelacja, ale warto pamiętać, że ruch tutaj jest lewostronny, a nie tak jak w Polsce prawostronny. Żeby poruszać się legalnie...
... samochodem, musiałem wyrobić tutejsze prawo jazdy.

Pewnego dnia poszliśmy z Januszem na posterunek policji, by dostać jeden papier, ale okazało się, że nie mają ani jednego druku, więc poprosili, by przyjść jutro, czyli normalka, nie ma druczku i trzeba go kserować. Następnego dnia najpierw ten posterunek policji, weszliśmy tym razem do środka, po przypomnieniu się, wystawiono pierwszy kwit. Z tym kwitem pojechaliśmy do drugiego miejsca, gdzie zapłaciliśmy za prawko. Z kwitem, że zapłacone, pojechaliśmy w trzecie miejsce, gdzie wypisano na maszynie druczek i zrobiono zdjęcie na polaroidzie i zalaminowano. W każdym miejscu trzeba było ich pilnować, co piszą, bo mimo przygotowanych tekstów na drukarce w domu, przy przepisywaniu robili błędy.
Prawem jazdy mogę się wszędzie posługiwać do wylegitymowania, zamiast dowodu czy paszportu. Ważne trzy lata. Kategoria „3”, czyli u nas kategoria „B”.

Jeżdżę też ze współbraćmi do różnych wspólnot, tych obsługiwanych z Boram, jak Mandi i Perigo, ale i tych dalszych, jak Roma i Warabung. Czasami tylko na Mszę św., a właśnie w miesięcznicę byłem z Pawłem na weekend w Romie (to nazwa jednej z wiosek), gdzie pracował śp. ks. Jacek Bilik.

Roma to jeden z wyraźniejszych przykładów, że brakuje nam tu kapłanów. Miejscowość ta jest oddalona od Boram jakieś 110 km, ale dajemy radę do niej zajrzeć tylko raz na kilka miesięcy. W sobotę Paweł cały dzień spowiadał, najpierw przed Mszą o 7.00, a potem od godz. 9.00 do 18.00 z dwiema króciutkimi przerwami, tylu było chętnych do spowiedzi. Ja niestety nie mogłem mu pomóc – za wolno uczę się pidgin.

Msza św. w niedzielę w Romie była dopiero o 9.00, żeby ludzie mogli się na nią zejść. Z niektórych plesów (wsi) idą ponad 1,5 godz. Ja wstałem o 7.00, choć ludzie kręcący się wokół zbudzili mnie już po 6.00. Miałem czas na prysznic, modlitwy i śniadanie. Paweł jeszcze chwilę spowiadał przed 9.00, ale coś tam tubylcy organizacyjnie zawalili i po papuasku zaczęło się o 9.30. Na Mszy św. (na zewnątrz kościoła, przy ołtarzu polowym). było chrzczonych 61 dzieci w różnym wieku.

W drodze do Romy (ok. 30 km przed, jadąc z Boram) poznałem jeszcze inną placówkę, którą obsługujemy – Warabung. Też czeka dom księdza, jak tu mówią, i wspólnota, która potrzebuje kapłana.

W ostatni poniedziałek, w naszej pallotyńskiej wspólnocie w Boram, mieliśmy dzień skupienia. Dzień skupienia przeprowadził najmłodszy stażem misyjnym, czyli ja.
Zaczęliśmy wspólną modlitwą brewiarzową, potem Msza św. z konferencją, następnie spotkanie organizacyjne, a nasz dzień refleksji zakończyliśmy wspólną adoracją połączoną z różańcem o 14.30 czasu papuaskiego.

To ważny punkt naszego życia, czas modlitwy i refleksji. Bez modlitwy, również tej od przyjaciół, rodziny i często osób nieznanych, nawet te małe, pierwsze kroki, byłoby ciężko zrobić.

Ks. Sławomir Maizner SAC, misjonarz w PNG
Zdjęcia: archiwum Autora