Pigmeje z Mayos Drukuj Poleć znajomemu
Około 35 km od Doume znajduje się wioska Mayos. Aby do niej dojechać, trzeba pokonać bardzo wąską drogę, kilka rzeczek, nad którymi zbudowane są mosty z pni drzew i desek (zamykałam oczy przejeżdżając przez nie, jakby to miało w czymś pomóc). W porze deszczowej mosty zalane są wodą i tylko Pigmeje, którzy znają dżunglę jak przysłowiową własną kieszeń, nie zbłądzą i odnajdą drogę... Dla nich każda droga w buszu to droga do domu.

Zapewne niejedno słyszeliście o Pigmejach.

Mayos, to wioska w lesie, utworzona sztucznie, aby zatrzymać na miejscu Małych Ludzi, aby uczynić ich ludźmi cywilizowanymi. Czyżby?

W wiosce postawiono szkołę, wybudowano muzeum, które jakoby poświęcone jest kulturze Pigmejów (zawsze zamknięte; a może tylko wtedy, kiedy ja tam jestem?). Państwo wybudowało „szałasy” z betonu, które miały zastąpić mongulu – chaty zrobione z gałęzi i liści. Szałasy budowane są wyłącznie przez kobiety.

W Mayo, za betonowanymi chatami, w których nikt nie mieszka...
... (bo jak w takiej chacie mieszkać, jak rozpalić w niej ognisko – nie ma naturalnej wentylacji...), za muzeum wybudowanym z cementu, za chatami z gliny, stoją jak za dawnych czasów mongulu. Wątpię w to, że lud, który przez wieki żył w swoim własnym świecie, a został przeniesiony w świat zupełnie inny, w świat obcej mu tradycji i kultury, jest szczęśliwy.

Wiele się mówi o niszczeniu naturalnego środowiska, wymierających zwierzętach i roślinach... a zapomina się o zagrożonych zagładą ludziach, którzy nie chcą żyć, jak wszyscy tzw. cywilizowani. Do tych ludzi należą Pigmeje.

W „Current Biology” można przeczytać artykuł o genetycznej historii tego ludu. Pochodzi on od wspólnego przodka, który żył około 50 tysięcy lat temu. Plemię rozpadło się na wiele mniejszych przeszło 3 tysiące lat temu. Uważa się, że Pigmeje żyją wyłącznie w tropikalnej dżungli. Żyją także „od zawsze” na sawannie. Na całym świecie żyje około 100 tysięcy Pigmejów. Nie mają wspólnego języka i historii. Stanowią małe, odrębne społeczności, które nie wiedzą o istnieniu innych.

W świecie żyją trzy grupy Pigmejów:
Mbuti – las równikowy,
Tera Binga – Republika Środkowoafrykańska
Baka – Gabon i Kamerun.

Baka jest jednym z najstarszych ludów żyjących w Kamerunie. Można ich dzisiaj spotkać w „cywilizowanych wioskach”, a także „gdzieś tam” – w dżungli nie poddających się stałemu osadnictwu. Baka pochodzi od słowa bakama, co w ich języku oznacza: siadać na gałęzi.

Mówią o sobie, że przypominają wędrowne ptaki. Ich ojczyzną i domem jest ocean zieleni przesiąkniętej wilgocią, nad którym górują olbrzymie drzewa, których jest coraz mniej. Baka, to lud myśliwski, zamieszkujący południowo-wschodnie lasy tropikalne Kamerunu.
Trudno określić liczbę ludzi plemienia Baka... Jedni mówią o 5 tysiącach, inni o 28 tysiącach.

Tropikalny las... W nim znajdują wszystko, co jest im potrzebne do życia. W nim przychodzą na świat, poznają jego tajniki i w nim również umierają. Mężczyźni polują i zastawiają sidła w lasach, używają zatrutych strzał i włóczni. Łowią ryby przy użyciu związków chemicznych pochodzących z roślin. Wpuszczają „truciznę” z prądem wartkiej rzeki. Nietoksyczny związek chemiczny odcina dopływ tlenu, więc ryby wypływają na powierzchnię wody.

Grupa pozostaje na jednym terenie, dopóki nie wyczerpią się możliwości polowań... i „wędrowne ptaki” ruszają dalej, zostawiając swoje mongulu, bo tak naprawdę las jest ich mieszkaniem, jedynym ich bogactwem. Daje schronienie i wyżywienie. Baka są niskiego wzrostu, od 140 do 150 cm. Mały wzrost jest pomocny w życiu i przeżyciu w lesie tropikalnym. Las, który jest domem, jest także przyczyną wielu chorób i nieszczęść... Ale gdzie ich nie ma! W naszym cywilizowanym świecie mamy więcej chorób niż Pigmeje..., tak sądzę.

W dżungli rośnie niesamowita ilość roślin, których Baka używają do leczenia różnego rodzaju chorób. Zbierają pyszny miodzik i wszystko, co się rusza i jest dobre dla podniebienia. Ludzie mówią, że są specjalistami od leczenia bezpłodności, używają do tego celu roślin. Wpadłam w zachwyt nad pięknymi białymi kwiatami i już miałam je wąchać, zrywać... i okazało się, że to trujące kwiaty i można przygotować z nich „piękną” truciznę.

Nie nadaję się na mieszkankę buszu..., ale myślę, że wszystkiego można się nauczyć!
Co jest największym zagrożeniem dla stylu życia ludu Baka?
Do dzisiaj biali wycinają las tropikalny. Dniami i nocami samochody wywożą wycięte drzewa. Wraz z lasem tropikalnym zmniejsza się ilość dzikiej zwierzyny, owoców, dzikich jarzyn.

Firmy wycinające las, które niszczą naturalne środowisko Pigmejów, w sposób pośredni przyczyniają się do zagłady tych ludzi.
Co to za życie... miało się skrzydła i ktoś wyrwał lotki... jak więc dalej szybować po błękitnym niebie?

Baka ma bogate życie obrzędowe związane z totemizmem. Czczą ducha lasu zwanego Jengi, którego traktują jako rodzica i opiekuna. Po każdym owocnym polowaniu następuje taniec dziękczynny zwany Luma, któremu towarzyszą gry na bębnie i śpiewy do białego rana... a potem trudno wstać.

W Bosquet – następna cywilizowana wioska Pigmejów – siostry duchaczki prowadzą szkołę Trzeba mieć naprawdę powołanie misyjne... Dzieci po takiej przetańczonej nocy nie są w stanie uczyć się, a takich nocy jest więcej niż jedna w miesiącu!
Świat, zdaniem Baka, jest pełen duchów, które rozstrzygają o losie człowieka. Dzień i noc to dwie różne rzeczywistości. Dwa światy. W opowieściach Pigmejów Baka człowiek wygonił boga Komba ze swego domu i bóg Komba obraził się i odciął wszystkie mosty łączące las boga Komba z lasem ludzi. I dlatego las pełen jest duchów!

Dzisiaj coraz częściej Baka budują swoje chaty w pobliżu dróg, aby handlować z osiadłym rolniczym plemieniem Bantu, a mają czym handlować, bo są przecież najlepszymi łowcami i zbieraczami w dżungli!

Baka są wykorzystywani przez Bantu do pracy na roli – są przez nich poniżani i uważani za podludzi. Bantu biorą sobie kobiety pigmejskie za żony, ale bardzo często je opuszczają. Kobiety wracają do swoich z dziećmi, które otrzymały od Bantu wysoki wzrost. Za kilka wieków nie będzie już Małych Ludzi... A może wcześniej...

Świt, tak ma na imię kobieta, która powróciła do wioski Mayos z bliźniakami. Dziewczynka i chłopiec. Nie mają jeszcze imion.

Opiekuję się chłopcem, który uczęszczał do szkoły w Nkoum, a teraz uczy się w College Jean Paul II
w Doume. Gustaw jest dzieckiem z mieszanego małżeństwa: mama jest z Baka, a tata z Bantu. Nie odziedziczył wysokiego wzrostu po tacie!
Jest bardzo zdolny. Skończył szkołę podstawową o rok wcześniej. Szukałam pomocy finansowej, aby posłać go do szkoły średniej. Gustaw jest w II klasie College i znajduje się w trójce najlepszych uczniów w klasie. Po kim odziedziczył zamiłowanie do nauki? Po mamie, bo jak może być inaczej!

Trzeba go widzieć, jak ogląda nowe książki! Ostatnio był u mnie i powiedział, że 23 kwietnia otrzyma sakrament chrztu i Eucharystii... i bardzo prosi o nowe spodnie, koszulę, buty... Już kupiłam!

S. Judyta Bilicka SAC
Zdjęcia: archiwum Autorki