Strona główna arrow Nr 66 (1/2014) arrow Favela. Różne oblicza biedy
Favela. Różne oblicza biedy Drukuj Poleć znajomemu
W większości miast świata wzgórza są zamieszkałe przez bogatych, którzy za oknami swych domów mają piękne widoki. W Brazylii jest inaczej, tutaj na licznych miejskich wzgórzach mieszkają biedni. Ich domy, wznoszone z różnych materiałów, kształtują się w całe dzielnice zwane favelami.

Favele to dziwny twór. Wszyscy o nich wiedzą, przestrzegają obcych, turystów przed wejściem do nich, a z drugiej strony o nich się nie mówi. Nie ma ich na planach miasta, mimo że często zamieszkuje je ogromna liczba ludzi. W wiadomościach telewizyjnych, kiedy mówi się o favelach, aby nie urazić mieszkańców, używa się terminu „comunidade” – wspólnota. Z reguły favela powstaje blisko dzielnicy zamieszkałej przez ludzi dobrze lub średnio zarabiających.

Favela ma swoje prawa. Jest w całości kontrolowana przez miejscowego lidera, z reguły związanego ze światem przestępczym. Mimo iż około 90% mieszkańców to uczciwi obywatele, ciężko pracujący, aby zarobić na utrzymanie rodziny, opinię o mieszkańcach faveli tworzy świat przestępczy. Favela...
... to miejsce, gdzie, jak w każdej dzielnicy, są sklepy, szkoły, nieraz banki i posterunki policji, ale to również miejsce, gdzie często dochodzi do drastycznych porachunków gangsterskich, gdzie można nabyć narkotyki i spotkać patrole przestępców otwarcie spacerujących z bronią palną. Samo słowo favela pochodzi od nazwy rośliny rosnącej na wzgórzach
w Brazylii.

Pierwsza favela powstała w listopadzie 1897 roku, kiedy na wzgórzach zamieszkało około 20000 żołnierzy weteranów pozostawionych bez środków do życia.

W samym Rio de Janeiro jest dziś około 650 favel. Ich mieszkańcy żyją w symbiozie z pozostałymi mieszkańcami miasta. Gwarantują tanią siłę roboczą dla bogatych.

Favela to nie wyłącznie prowizorka budowlana. Favela, która istnieje wiele lat, ma murowane budynki, wyznaczone główne ulice z oświetleniem. Często w wyobrażeniu favela jest miejscem biednym, brudnym, zdegenerowanym, śmiercionośnym. Tak bywa, ale przy tym favela to prostota, radość życia, przyjaźń, miłość i nadzieja.

Właśnie takie miejsce papież Franciszek pragnął odwiedzić podczas pobytu w Rio de Janeiro w ramach Światowych Dni Młodzieży. Wybór padł na favelę Varginha w kompleksie Manguinhos, jedną z wielu małych favel w Zona Norte miasta (strefa północna).
Varginha powstała w latach 40. ubiegłego wieku – założyli ją mieszkańcy stanu Minas Gerais i północy Brazylii, którzy przybyli do Rio de Janeiro za pracą.

Ojciec Święty po przybyciu na favelę pomodlił się w kościele i odwiedził dom jednej z rodzin, dom z numerem 81 należący do Maria da Penha dos Santos. W tym domu został przywitany słowami: „Witamy Papieża, czuj się jak u siebie w domu”. Na powitanie Franciszek odpowiedział, że mieszka tutaj piękna rodzina, którą pokochał, jeszcze zanim ją zobaczył.

Po ponad półgodzinie od przybycia na favelę Papież wszedł na boisko, gdzie oczekiwali na niego mieszkańcy. Specjalnie przygotowana scena stała się miejscem przywitania Franciszka. Młode małżeństwo powitało Ojca Świętego prosząc o pozwolenie nazywania go „Pai Francisco” – Tata Franciszek. Małżeństwo opowiedziało Papieżowi o wielu starciach zbrojnych, do których doszło na tym terenie oraz o opuszczeniu przez władze, choćby po ostatniej powodzi, po której władze nie udzieliły mieszkańcom żadnej pomocy. Młodzi powiedzieli Papieżowi, że od czasu, gdy ogłoszono jego wizytę, ulice faveli zostały wyasfaltowane i oświetlone, są regularnie sprzątane. Poprawia to jakość życia mieszkańców, którzy mają nadzieję, że tak będzie nadal.

„Twoja wizyta, Ojcze Franciszku, wyniosła nas na poziom krajowy i międzynarodowy” – cieszyli się przedstawiciele mieszkańców, tłumacząc, że zazwyczaj nie robi się o nich reportaży w gazetach, ale pisze jedynie, gdy dochodzi do tragedii: zbrojnej przemocy na ulicach albo wylewu rzeki.

Papież zabrał głos. Pozdrowił wszystkich radosnym „Bom dia!” (Dzień dobry) i opowiedział, jak planując podróż do Rio de Janeiro chciał pukać do każdych drzwi, prosić o szklankę chłodnej wody, napić się kawy. Kiedy mieszkańcy, naśladując argentyński akcent Papieża, głośno powtarzali słowa „ca-fe-zi-nho”, Franciszek dokończył zdanie „... nie kieliszek cachacy”, przypominając mieszkańcom o pladze pijaństwa rujnującej rodziny. „Skoro nie mogłem przyjść do każdego, przybyłem tutaj i dziękuję za wspaniałe przyjęcie”.

Ojciec Święty mówił mieszkańcom faveli, że są dobrzy, gdyż zawsze, gdy ktoś zapuka do ich drzwi, otrzyma jedzenie. Wzywał polityków, aby nie ustawali w pracy nad budowaniem świata sprawiedliwszego i braterskiego. Żyjący na faveli często są zapomniani, odrzuceni, toteż Franciszek apelował: „wszyscy jesteśmy braćmi, nikt nie jest wyrzucony”. Wzywał młodzież, aby nie załamywała się wiadomościami o korupcji, przeciwnościach, gdyż rzeczywistość może się zmienić, człowiek może się zmienić.

Tydzień po wizycie Ojca Świętego na faveli Varginha mieszkańcy otrzymali prezent od papieża Franciszka – czek na 20 tysięcy euro. Pieniądze te zostaną przeznaczone na polepszenie warunków życia całej wspólnoty. Jeden z projektów przewiduje wykorzystanie papieskich pieniędzy na regulację rzeczki, która przepływa przez favelę. Dzięki temu podczas ulewnych deszczy mieszkańcy unikną podtopień. Inną propozycją jest utworzenie przedszkola i wybudowanie kanalizacji.

Mieszkańcy faveli wspominają wizytę Papieża i czekają na realizację projektów przez władze miasta. Na razie nic się nie zmieniło.

Ks. Artur Karbowy SAC
Zdjęcia Autora