Strona główna arrow Aktualności arrow Kościół w Amazonii i jego problemy
Kościół w Amazonii i jego problemy Drukuj Poleć znajomemu
W listopadzie w Manaus odbył się pierwszy w historii Kongres Kościoła Katolickiego z Amazonia Legal. Chodzi o spotkanie księży biskupów z terytorium tak zwanej Amazonii administracyjnej lub też prawnej.

Tak właśnie pozwalam sobie przetłumaczyć zwrot Amazonia Legal, który jest stosowany na oznaczenie tych wszystkich terytoriów, gdzie spotkać można las amazoński i cokolwiek z nim mogłoby być związane. W praktyce oznacza to, że Amazonia Legal jest sporo większa od geograficznej, bo pierwsza leży na obszarze dziewięciu stanów brazylijskich, a druga tylko na sześciu, które powszechnie uważa się za amazońskie (Amazonas, Roraima, Rondônia, Acre, Pará e Amapá).

Jakie to ma znaczenie? To pewnie najlepiej wyjaśniłyby liczby. Może na początku same zachwyty. Na przykład Amazonia Legal to lekko ponad dwa miliony kilometrów kwadratowych, co daje 61% całej Brazylii. Dżungla amazońska to 1/3 wszystkich lasów deszczowych na świecie. Na terytorium Amazonia Legal mamy 1/5 światowych zasobów wody pitnej. O zwierzakach i roślinach już nie będę wspominał, bo oczywiście wszystkiego mamy tu najwięcej i tylko w Amazonii wiele z tego Bożego stworzenia można napotkać.

Są też inne liczby, które już na pewno nie zachwycają. Napawają zaś...
... wielką troską, niepokojem, może nawet wręcz przerażeniem. A są one związane z krzywdą ludzką i degradacją środowiska naturalnego. Stąd na spotkaniu amazońscy księża biskupi debatowali na wiele tematów, a zwłaszcza poruszane były następujące zagadnienia: handel ludźmi i praca niewolnicza, eksterminacja Indian połączona z zajmowaniem ich terenów, drastycznie zmniejszająca się liczba katolików w Amazonii, nieprzemyślane rządowe inwestycje niszczące Amazonię. O handlu narkotykami, bezrobociu, przestępczości, deprawacji młodzieży i dzieci, rozbitych rodzinach, korupcji i bezprawiu wspominać już nie muszę. Mając to wszystko na uwadze nie możemy być zdumieni, że Kościół Katolicki po raz kolejny podejmuje próbę zaradzenia temu najróżniejszemu złu.

Przyznam, że to spotkanie amazońskiego kościoła było bardzo wzruszające. Ma się wrażenie, że przed księżmi biskupami, którzy reprezentowali wszystkie diecezje i prałatury Amazonia Legal stawali po kolei różni ludzie i, jak dobremu ojcu, opowiadali o swoich krzywdach. Pierwszy pojawił się Jacir Makuxi, Indianin z terytorium Raposa Serra do Sol. Wręczył on księżom biskupom list, w którym przedstawił sytuację swojego ludu opisując przy tym to wszystko, co wyczynia z nimi rząd brazylijski. „Walczyliśmy, cierpieliśmy i byliśmy mordowani – napisał Jacir Makuxi – w czasach podbojów naszej ziemi i zostaliśmy naznaczeni na zawsze bliznami przemocy wobec nas przez kolonizatorów. Znów walczy się przeciwko Indianom. Już wielu zostało zamordowanych. Państwo ludem indiańskim się nie interesuje.” Potem padły słowa pełne beznadziei o tym, że w Brazylii, która ponoć jest państwem dla wszystkich, nie ma miejsca dla Indian. Ich ziemie są zabierane, bo rząd uległ dyktaturze ekonomii i dąży do zysku za wszelką cenę, nawet za cenę życia setek tysięcy ludzi, którym odmawia się prawa do wszystkiego.
Wraz z Indianami ginie ich kultura, obyczaje, wierzenia. Chociaż oni są oryginalnymi panami tej ziemi, odmawia się im prawa do istnienia.

Na koniec indiański lider zwrócił się do księży biskupów o poparcie w senacie w sprawie opracowania i uchwalenia statutu ludów indiańskich, gwarancję nienaruszalności i tak już okrojonych do niewielkich skrawków ich terytoriów, osądzenie morderców Indian, zapewnienie Indianom edukacji, opieki zdrowotnej i bezpieczeństwa.

Prawdę powiedziawszy, wprost trudno uwierzyć, że takie rzeczy dzieją się jeszcze w naszych czasach. Znów też okazuje się, że tylko Kościół Katolicki stara się na te dramaty reagować i pomagać prześladowanym.

Spotkanie i obrady amazońskich biskupów dobiegły końca i podsumowane zostały dokumentem, który można potraktować jako deklarację misyjną albo też ewangelizacyjne ślubowanie. Oczywiście, zaraz na wstępie przypomniane zostało słynne powiedzenie papieża Pawła VI: „Chrystus wskazuje na Amazonię!” Tym właśnie zdaniem papież zdołał porwać niezliczoną rzeszę misjonarzy z najróżniejszych zakątków świata, którzy porzucając wszystko przybyli do północnej Brazylii. Potem podkreślono, że Kościół Katolicki wkrótce będzie obchodził 400-lecie obecności ewangelizacyjnej w Amazonii. Oznacza to niezliczoną rzeszę misjonarzy, księży, sióstr zakonnych i świeckich, którzy swoje życia poświęcili głosząc tutaj Ewangelię. Oczywiście za promocją duchową, religijną szedł zawsze wielki wysiłek o rozwój materialny i intelektualny całych pokoleń Amazończyków.

Nie wiem jak wyglądałaby dziś Amazonia bez Kościoła Katolickiego, który w najróżniejszych miasteczkach zagubionych w tropikalnym lesie budował nie tylko kaplice i tworzył wspólnoty parafialne i diecezjalne, ale także szkoły wszelakiego rodzaju, szpitale, sierocińce, osiedla dla ludu, o portach, studniach głębinowych i najróżniejszych zakładach, które dawały zatrudnienie i chleb ludziom nie wspominając. Szkoda, że dziś się już prawie o tym nie pamięta i nie okazuje się Bogu wdzięczności za to niezwykłe dzieło. Co więcej, coraz częściej szkaluje się Kościół Katolicki, jakby chcąc celowo to całe przeogromne dobro wymazać z kart historii.

Wielkim szacunkiem otacza się tutaj papieża Franciszka, który będąc w tym roku w Rio de Janeiro podkreślił ten wielki wkład misjonarzy w rozwój Amazonii. Wyraził też swoją pewność, że obecność Kościoła Katolickiego, mimo najróżniejszych znaków bardzo niepokojących, będzie też miała wielki wpływ na przyszłość Amazończyków. Jezus jest w Amazonii, aby byś z tutejszym ludem. On stał się Amazończykiem i w ten sposób Kościół Katolicki jest jak najbardziej amazoński. Przyszłość Amazonii musi byś katolicka!

Jakie przyrzeczenia złożyli księża biskupi? Że tożsamość Kościoła będzie się zawsze wyrażała w postawie świadka wiary, sługi, ucznia i misjonarza, który jest otwarty na dialog, obrońcą życia, bratem stworzenia, obecny wśród najbardziej prostego ludu.
Co interesujące, księża biskupi tym razem wyrazili wręcz swój nieogarnięty ból z powodu wykluczenia bardzo wielu wspólnot z Eucharystii. Może ktoś z czytelników zdziwi się, że tak to ujmuję. Jednak do tej pory najważniejsza zdawała się praca socjalna. Jak można głosić Ewangelię głodnemu, skrzywdzonemu, wykorzystanemu, czasami wręcz niewolnikowi. Trzeba było najpierw mu pomóc. Rzeczywistość jednak dała Kościołowi Katolickiemu surową lekcje. Biedacy najedli się i napili, ale do Kościoła nie przyszli. Polecieli do sekt i tam są wykorzystywani i wydaje się im nawet, że są szczęśliwi. Uświadomieni co do swoich praw, zamiast okazać wdzięczność Kościołowi Katolickiemu, od niego się odwrócili. Szkoda, bo naprawdę bardzo wielu misjonarzy katolickich oddało za to życie.

Ów ból z powodu głodu eucharystycznego to głośne wołanie o misjonarzy kapłanów. Bardzo powszechnym jest bowiem, że ogromna ilość wspólnot katolickich, to może być wręcz liczba idąca w tysiące (około 70% wspólnot katolickich istniejących w Amazonii), nie ma prawie w ogóle celebracji eucharystycznej. Co najwyżej raz czy dwa razy w roku. Podkreślono, że żadna wspólnota wiary nie ma warunków do rozwijania się jeśli nie ma ona Eucharystii, która jest źródłem wspólnotowego ducha i mocy do życia po bożemu.

Przerażający brak kapłanów na szczęście jest jakoś tam leczony wyjątkowym zaangażowaniem świeckich. Ich piękna postawa, oddanie i poświęcenie, chociaż często sami mają naprawdę bardzo dużo pracy, jest wyjątkowo budująca. Da się odczuć, że są to ludzie Chrystusa, gotowi na wszystko.

Ks. Grzegorz Paderewski
 
Tego autora
Z tego kraju
Nowości
Chętnie czytane
SMS misje