Strona główna arrow Nr 65 (4/2013) arrow Nie wszystek umrę
Nie wszystek umrę Drukuj Poleć znajomemu
Wielki Prymas Tysiąclecia kard. S. Wyszyński powiedział kiedyś, że człowiek rodzi się, żeby umrzeć. To prawda, od której nie da się uciec, nie da się jej zafałszować. Jest ona nieunikniona. Z drugiej jednak strony najmniej ocze-kiwana przez człowieka. Czyni on wszystko, żeby ją oddalić. Nawet się jej boi.

A kard. Stefan powiedział, że każdy czas jest dobry, żeby się narodzić i każdy czas jest dobry, żeby umrzeć. Pod warunkiem, że te dwa czasy wpisuje się w Bożą rzeczywistość, tzn. nie są kreowane sztucznie – np. początek życia w laboratorium, a śmierć z ręki zabójcy, niekoniecznie używającego noża czy pistoletu.

Ten pierwszy czas Bóg określił, stwarzając człowieka: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się...” (Rdz 1,28). Drugi czas określił Chrystus: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, choćby i umarł żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11,25-26). Gdzie indziej powiedział: „Ja jestem drogą i prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (J 14,6).
Jak długo człowiek żyje w doczesności ma szansę spotkać Jezusa i uczynić Go swoją drogą, poznać prawdę, która czyni człowieka wolnym (por. J 8,32), uczestniczyć w Jego życiu, a przez śmierć biologiczną wejść do pełni tego życia w niebie.
Ta śmierć jest tylko bramą, przez którą można przejść do wieczności Życia lub do wieczności Śmierci. To drugie następuje po odrzuceniu Chrystusa (Życia) przez grzech, który sprowadza śmierć (por. 1 J 5,16). Jeśli człowiek trwa w takim grzechu i przechodzi do wieczności, jest ona dla takiego człowieka potępieniem. Trzeba zatem zawsze być gotowym na spotkanie z Panem (por. Łk 12,40).

Kiedy umiera (biologicznie) człowiek, przechodzi...
...do innego – wiecznego życia. Tu na ziemi pozostaje to, co do tej ziemi należy – zwłoki materialne. Na nich po włożeniu do grobu spełniają się słowa Boga: „wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!” (Rdz 3,19). Dziś przez kremację dzieje się to w ciągu kilkudziesięciu minut. Te zwłoki, ten proch wkładamy do ziemi i stawiamy pomnik. Nie jest on jednak i to miejsce mieszkaniem „zmarłego”. Dla nas jest znakiem spotkania z nim, w którym to spotkaniu szczególnie spełnia się prawda „świętych obcowania”.

„Zmarły” jest przy nas obecny poprzez ten znak. To spotkanie ma sens jednak tylko wtedy, gdy dokonuje się w Chrystusie, czego znakiem jest świeca, znicz, płomyczek ognia. Zatem takie spotkanie ma miejsce wtedy, gdy przy grobie staje człowiek wierzący w Boga, w życie wieczne, a przede wszystkim w Zmartwychwstanie człowieka w Chrystusie. Dla niewierzącego takie spotkania nie istnieją. Wtedy najpiękniejszy lampion czy znicz jest tylko płonącym przedmiotem, a jego wartość zamyka się w zapłacie danej sprzedawcy.

Kwiaty, które przynosimy na grób, nie są dla osoby „zmarłej”, bo ona będąc uczestnikiem wieczności, tego nie potrzebuje. To jest oprawa naszego spotkania. Na grób przychodzimy z darem modlitwy i ofiary naszego życia. „Zmarli” czasem jeszcze tego potrzebują, a czasem nie, bo żyją pełnią życia wiecznego. Żaden kiermasz błyskotek nie jest im potrzebny. Kiedy przychodzimy na grób w duchu wiary, ze znakiem Chrystusa – płomyczkiem światła, możemy doświadczyć obecności tych, którzy przeszli przez bramę, którą jest Chrystus, nawet wtedy, gdy pomnik jest ze zwykłego betonu.

Kiedy odchodzi na zawsze z tego świata ktoś bliski naszemu sercu, robi się w nim pustka. Po policzkach płyną łzy, gdzieś w środku ściska „obręcz” bólu. To naturalnie ludzkie.

Jednak człowiek wierzący nie zatrzymuje się na tym. On sięga głębiej. Wiara daje mu pewność, że „Albowiem życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy i gdy rozpadnie się dom doczesnej pielgrzymki, znajdę w niebie przygotowane wieczne mieszkanie” (prefacja o zmarłych).

To spełnienie obietnicy Chrystusa: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę Was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem” (J 14,2-3). „Zmarli” zatem nie idą w pustkę.

By jednak zająć swoje miejsce przy Chrystusie, trzeba Mu uwierzyć, to znaczy Jego Ewangelię uczynić prawem całego swego życia. Odrzucanie Ewangelii, wyrażonej też w 10 przykazaniach Bożych i prawie miłości, wprowadza człowieka na tę drugą drogę – potępienia. Życie wieczne człowieka rozgrywa się w życiu doczesnym.

Biologiczna śmierć jest ostatnią chwilą – „pieczęcią” po przyłożeniu której nic zmienić się nie da. Niebo albo piekło. Stąd wezwanie Chrystusa do bycia gotowym.

„Zmarli” nie odchodzą od nas całkowicie. W tajemnicy „świętych obcowania” są z nami. Uroczystość Wszystkich Świętych i Dnia Zmarłych (Zaduszki) są tego szczególnym znakiem.

Ks. Jan Siwiec SAC