Strona główna arrow Nr 65 (4/2013) arrow Nie zdążył...
Nie zdążył... Drukuj Poleć znajomemu
Grzesiek chciał na święto parafialne św. Jana Chrzciciela skończyć i poświęcić kaplicę Najświętszego Sakramentu. Nie zdążył, bo zginął 18 czerwca w wypadku drogowym.

Jak się później okazało, miał jeszcze wiele planów życiowych i misyjnych, które już nie zostaną zrealizowane.

Generalnie życie ks. Grześka, pallotyna było naznaczone szybkością, aby realizować bieżące obowiązki kapłań-skie, niezliczone święta i akcje misyjne. Nie było czasu na odpoczynek... zawsze wyjazdy do grup misyjnych, na zakupy materiałów budowlanych (bo od początku odnawiał dom parafialny i kościół) czy organizowanie materiałów promocyjnych na rozwój Sanktuarium Bożego Miłosierdzia.

Oczywiście, jako sprawny proboszcz, nie zaniedbywał spraw parafialnych, np. sprawy Świąt Wielkanocnych miał zawsze dobrze rozpracowane na kilkanaście dni wcześniej, aby nie zagubić wielu posług liturgicznych u zaprzyjaźnionych sióstr zakonnych. Natomiast na Święto Bożego Miłosierdzia...
... na kilka miesięcy wcześniej miał już zaplanowanych prelegentów konferencji, animacji i głównych celebransów, wśród których często był obecny ks. Nuncjusz Apostolski i wielu pallotynów z Polski.

Warto wspomnieć, że od początku polubił wspinaczkę górską po wysokich wulkanach i sporty rowerowe. Te ostatnie skutecznie realizował w corocznych rowerowych pielgrzymkach do Sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe w stolicy Meksyku. W wielu wyprawach mogłem mu towarzyszyć i wspólnie doświadczyć wielu przygód w chłodzie i głodzie.

Jego szybkość działania, która w pewnym momencie doprowadziła do tragedii, ale również przysporzyła mu wiele miłości od parafian z Tenango del Aire, była jego znakiem rozpoznawczym w pracy duszpasterskiej. Ukochał Meksyk, a Meksyk jego... Dowodem te tłumy na Mszach św. już po śmierci, wielka pomoc materialna po apelu ks. Biskupa Victora, aby wrócił godnie do ziemi ojczystej oraz wszelka pomoc duchowa i materialna przez te 10 dni po śmierci w Meksyku będzie przeze mnie (i na pewno wielu innych) długo wspominana.

Dom parafialny za Jego posługi w Tenango był zawsze gościnny. Tej gościnności mogłem doświadczyć w Polsce, kiedy dwa lata temu zaprosił mnie do siebie, do domu rodzinnego w Łabuniach, gdzie mogłem doświadczyć piękna i gościnności tego miejsca... czarnych pomidorów i wielu gniazd bocianich.

Owoc kapłaństwa ks. Grzegorza dał się poznać wyraźnie już po Jego śmierci – skupił wokół siebie liczne tłumy wiernych parafian, księży. Za życia, jak wspomniałem – naznaczonego szybkością działania, nie za bardzo lubił się chwalić swymi osiągnięciami duszpasterskimi. Dowiadywaliśmy się dopiero po Jego śmierci od wielu ludzi, jak dużą rolę odgrywało Jego kapłaństwo w ich życiu. Misjonarze Bożego Miłosierdzia z rozrzewnieniem wspominali jego formacyjne nauki wtorkowe w parafii św. Jakuba w Chalco. Bardzo duży nacisk kładł w nich na Pismo Święte i na Katechizm Kościoła Katolickiego.

Pewne młode małżeństwo odkryło swą wielką radość, że ks. Grzegorz ochrzcił ich dziecko, że został też jego Ojcem Chrzestnym, co bardzo ich podbudowało duchowo. Już po śmierci Grzegorz napisali piękny list do Mamy Grzesia z tłumaczeniem z Google na polski, w którym ubolewali nad Jego stratą i wychwalali Jego zalety jako kapłana....

Wielu teraz mówi, że ta śmierć powinna wydać wielkie owoce duchowe w parafii i w powołaniach pallotyńskich.

Niech Miłość, która towarzyszyła życiu ks. Grzegorza również towarzyszy Mu w królestwie Jezusa Zmartwychwstałego.
Jednocząc się z rodziną ks. Grzegorza poprzez modlitwę, zapraszamy do włączenia się w ten dar, który możemy ofiarować Zmarłemu, jeśli go jeszcze potrzebuje, oraz Jego zbolałym Bliskim, szczególnie Mamie.

Ks. Bartłomiej Pałys, SAC, misjonarz w Meksyku
Zdjęcia: archiwum oraz Autor


Śp. ks. Grzegorz Szmit SAC urodził się 13 stycznia 1977 r. w Zamościu. Do Stowarzyszenia wstąpił w 1997 r. Wieczną profesję złożył 14 września 2003 r. w Otwocku na ręce ks. prowincjała Tomasza Skibińskiego. Święcenia kapłańskie otrzymał w Ołtarzewie 8 maja 2004 r. z rąk ks. kard. Józefa Glempa.

Po święceniach został skierowany jako wikariusz do pracy w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Ząbkowicach Śląskich. Po kilku miesiącach poprosił o skierowanie go do pracy misyjnej w Meksyku. W związku z tą prośbą, po roku posługi w Ząbkowicach Śląskich przeniósł się do Warszawy, by tam – w Centrum Formacji Misyjnej – bezpośrednio przygotować się do przyszłej pracy.

Dnia 25 sierpnia 2006 r. wyjechał do Tenango del Aire w Meksyku, gdzie pełnił wiele funkcji. Był wikariuszem, proboszczem, przełożonym wspólnoty, kustoszem Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, spowiednikiem osób konsekrowanych, rekolekcjonistą oraz administratorem domowym.

Zginął tragicznie w wypadku drogowym 18 czerwca 2013 r.
Przeżył 36 lat: jako pallotyn – 16, jako ksiądz – 9.

Polecajmy Go Miłosierdziu Bożemu.

29 czerwca br. w parafii pw. Matki Bożej Szkaplerznej i św. Dominika w Łabuniach k. Zamościa odbyły się uroczystości pogrzebowe – zmarłego tragicznie 18 czerwca br. misjonarza w Meksyku – naszego współbrata ks. Grzegorza Szmita SAC. Msza św., której przewodniczył przełożony prowincjalny Prowincji Zwiastowania Pańskiego, ks. Adrian Galbas SAC, rozpoczęła się o godzinie 12.30.

Na jej początku proboszcz parafii ks. kan. Tadeusz Czuk przywitał zgromadzonych, wprowadzając wszystkich w przeżycie liturgii, a sekretarz ds. misji Prowincji Zwiastowania Pańskiego, ks. Jan Siwiec SAC, przedstawił biogram Zmarłego.

Kazanie wygłosił ks. Prowincjał Adrian Galbas SAC. Pierwszą część kazania ks. Prowincjał poświęcił wspomnieniu osoby ks. Grzegorza – jego charakteru, motywacji podjęcia powołania do kapłaństwa oraz świadectwu jego gorliwości w pracy misyjnej. W drugiej części, w oparciu o słowo Boże, mówił o lekcji, wynikającej z tego smutnego wydarzenia. I tak, z uwagi na szybkie tempo naszego życia, ks. Prowincjał apelował: „Wyhamujmy!”. Zwracając następnie uwagę, iż skoro śmierć przychodzi tak niespodziewanie – nie wiemy kiedy, gdzie i w jaki sposób – trzeba być codziennie na nią przygotowanym, będąc „opasanym czystym sumieniem”. I w końcu, wezwał do głoszenia Miłosierdzia Bożego i bycia miłosiernym dla innych.
Pod koniec kazania, ks. Prowincjał zwrócił się ze słowami współczucia do Mamy ks. Grzegorza oraz najbliższej rodziny.

Ks. Przemysław Podlejski SAC