Strona główna arrow Rok 2004 arrow Nr 26 (1/2004) arrow Droga Krzyżowa ze św. Wincentym Pallottim
Droga Krzyżowa ze św. Wincentym Pallottim Drukuj Poleć znajomemu

Panie Jezu. Ty powiedziałeś swoim uczniom: „Jeśli ktoś chce niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż na każdy dzień i mnie naśladuje". Pragniemy dzisiaj odpowiedzieć na Twoje zaproszenie.

Bierzemy krzyż naszej choroby, naszej ciężkiej pracy, naszych codziennych trudów, zmęczenia i wszystkiego, co każdego dnia przynosi nam życie. Chcemy cierpliwie wziąć ten krzyż na swoje ramiona i razem z Tobą kroczyć tą drogą krzyżową. Ty jeden najlepiej pokazujesz, co to znaczy złożyć ofiarę ze swego życia. Powodowany nieskończoną miłością oddajesz nam siebie, abyśmy mogli osiągnąć życie wieczne.
Rozważając tę przeogromną miłość, św. Wincenty Pallotti pisał: „O nieskończone Miłosierdzie moje! Daruj, że ośmielę się powiedzieć, iż oszalałeś z miłości...

...względem mnie, gdyż od całej wieczności myślisz o mnie i zlewasz na mnie potopy łask. Wtedy, gdy ja czuwam, i wtedy gdy śpię, gdy myślę i gdy nie pamiętam o Tobie, Ty zawsze ofiarujesz się za mnie na Twych ołtarzach całego świata. Niech będzie uwielbione Twoje Miłosierdzie, o Panie!".

I. Stacja pierwsza: Jezus na śmierć skazany.
Panie Jezu. Piłat był przekonany, że jesteś niewinny, a mimo to skazał Cię na śmierć. Ludzie wiedzieli, że nikomu nie uczyniłeś żadnej krzywdy, „Ukrzyżuj Go!". My też zdajemy sobie sprawę z tego, że nasze grzechy są przyczyną Twej męki, a jednak nadal je popełniamy.
Dzisiaj, widząc Cię tak niesłusznie skazanym na śmierć, błagamy Cię wraz ze św. Wincentym Pallottim: „Jezu ubogi, poniżony, wzgardzony, oczerniony, prześladowany, osamotniony, kuszony przez szatana, zdradzony – zmiłuj się nade mną, grzesznikiem.
Jezu smutny aż do śmierci, wleczony po skrępowaniu powrozami i łańcuchami, obleczony w szatę hańby - zmiłuj się nade mną, grzesznikiem.
Jezu, obciążony krzyżem naszych grzechów i przekleństwami, jak pejczem biczowany - zmiłuj się nade mną, grzesznikiem".

II. Stacja druga: Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
Panie Jezu, Ty nas zapewniasz z wielką troską: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię. Albowiem moje jarzmo jest słodkie, a moje brzemię lekkie". Tak może mówić tylko Ten, kto poznał prawdziwy ciężar i smak krzyża. Dziękujemy Ci za to, że to drzewo hańby dzięki Twej ofierze na zawsze stało się znakiem zbawienia. Chcemy ten znak zawsze mieć przed swymi oczyma w swoim domu i w zakładzie pracy. Ten znak Twej miłości i Twego miłosierdzia chcemy czynić w każdej ważnej chwili życia.
Św. Wincenty Pallotti pisał: „Kto pragnie osiągnąć najwyższą doskonałość, niech się nauczy robić dobrze znak krzyża. Kładąc prawą rękę na czole, niech mówi: <>, przechodząc z lewego do prawego ramienia: «Wszystko chcę czynić z miłości ku Bogu»; łącząc dłonie: «Bogu chwała, mnie wzgarda»".

III. Stacja trzecia: Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy
Panie Jezu, niestety Twoje ludzkie siły zawiodły. W czasie swego życia miałeś w sobie moc wyrzucania złych duchów, leczenia wszystkich chorób, znoszenia nawet największych trudów. Teraz natomiast ugiąłeś się pod ciężarem drzewa, pod brzemieniem naszych win. Nie uczyniłeś cudu, aby sobie pomóc, aby sobie ulżyć. Chcesz aż do końca znieść wszelkie cierpienia i upokorzenia. Tym sposobem chcesz także nam pokazać, że właśnie ta droga prowadzi do zbawienia.
Patrząc na Ciebie, już teraz wiem: „Nie należy narzekać na cierpienia, choćby trwały kilka lat, czy też nawet całe życie. W milczeniu i w doskonałym poddaniu się wyrokowi Opatrzności powinno się czekać na koniec prześladowania. Ale też wszyscy niechaj czuwają nad tym, aby nie dać nikomu okazji do prześladowania".

IV. Stacja czwarta: Jezus spotyka swoją Matkę

Jakże trudno jest znosić cierpienie w całkowitym osamotnieniu i opuszczeniu nawet przez najbliższych. Choć prawie wszyscy opuścili Cię, Jezu, to jednak Twoja Matka pozostała z Tobą do końca. Tak też kiedyś prorok Izajasz pisał: „Czyż może matka zapomnieć o swym dziecku, ta która kocha syna swego łona?". Matka najwierniej słuchała Twego słowa. Na pewno słyszała, gdy trzykrotnie zapowiadałeś swoją mękę. Przygotowywała się do niej przez całe swe życia. Teraz jest z Tobą, aby w swym sercu dzielić Twe cierpienia.
Św. Wincenty Pallotti przypomina nam: „Najświętsza Maryja Panna domaga się od nas, abyśmy nigdy nie tracili z oczu Boskiego przykładu Jezusa, ale wiernie szli za Nim. Ona sama będzie naszą mocą w tym usiłowaniu. (...) W obecności dziewięciu chórów anielskich i wszystkich świętych Tobie, o Maryjo Dziewico, oddaję swoje serce, a Ty je w moim imieniu poświęć Jezusowi. Przejęty synowską ufnością, jestem pewny, że teraz i zawsze uczynisz co jest w Twej mocy, aby moje serce należało zawsze do Jezusa".

V. Stacja piąta: Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi
Panie Jezu, jesteś wszechmocny, a mimo to potrzebujesz ludzkiej pomocy. Chcesz, aby człowiek, nawet ten napotkany zupełnie przygodnie na drodze, został Twoim współpracownikiem w Twoim dziele zbawienia. Chcesz zbawić człowieka z pomocą człowieka, a zatem także we współpracy z każdym z nas. Na naszej drodze spotykamy tak wielu ludzi, którzy potrzebują naszej pomocy, naszej dobroci i życzliwości, trochę naszego czasu, dobrego słowa, czy też może pomocy materialnej. Pamiętamy, Jezu, o Twoich słowach, że cokolwiek uczynimy jednemu z naszych bliźnich, Tobie to uczynimy.
Widząc wokół siebie tak wiele ludzkiej nędzy, św. Wincenty Pallotti postanawiał: „Chciałbym być światłem dla niewidomych, słuchem dla głuchych, zdrowiem dla chorych, aby wszystkich ludzi powołać do życia w łasce Bożej". My też chcemy uczynić wszystko, aby jak najwięcej ludziom sprawić radości i jak najwięcej z nich doprowadzić do Ciebie.

VI. Stacja piąta: Weronika ociera twarz Jezusowi
Panie Jezu, okazuje się, że na Twej drodze krzyża nie wszyscy są bezlitośni jak kaci, nie wszyscy są niesprawiedliwi i nie wszyscy drwią z Twego cierpienia. Są także osoby pełne dobroci i wrażliwości, jak ta Weronika. Nie mogła uczynić dla Ciebie więcej, jak tylko otrzeć Twą twarz z potu i krwi. Ale dla Ciebie nawet ten gest ma ogromną wartość, gdyż wyraża przede wszystkim szczerą i bezinteresowną miłość.
Patrząc na jej odważny czyn, prosimy Cię wraz ze św. Wincentym Pallottim: „Jezu mój. Miłosierdzie bezmierne, nieskończone i niepojęte! Ty w miłosierdziu swoim powiedziałeś: «Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni». Przez nieskończone Twe miłosierdzie i przez wstawiennictwo Najświętszej Maryi racz zgasić we mnie pragnienie rzeczy ziemskich, a daj mi głód i pragnienie Twej świętości i doskonałości".

VII. Stacja siódma: Jezus upada pod krzyżem po raz drugi
Panie Jezu, jakże wielkiego cierpienia potrzebowało zbawienie każdego z nas. Ucząc swych uczniów, otwarcie uprzedzałeś ich: „Jeśli mnie prześladowali, to i was prześladować będą". Idąc za Tobą, żyjąc zgodnie z Twoją Ewangelią, musimy być przygotowani na to, że na tej drodze także my spotkamy niekiedy trudności, przeszkody, czy też nawet prześladowania. Pamiętamy jednak o Twoim zapewnieniu: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowania, gdyż dla nich przygotowane jest królestwo Boże". A św. Wincenty Pallotti nas poucza: „Czy się jest prześladowanym, czy znajduje się w morzu udręczeń, trzeba się zawsze cieszyć i dziękować Bogu oraz być pewnym opieki nieba". Już teraz dziękujemy Ci za tę pomoc i zarazem prosimy, aby nic nas nie odłączyło od Ciebie: żaden trud i żadne cierpienie.

VIII. Stacja ósma: Jezus pociesza płaczące niewiasty
Panie Jezu, nawet tak bardzo umęczony i utrudzony potrafisz zatrzymać się i dostrzec obok siebie zasmuconych i płaczących. Niewiasty płakały na widok Twej męki. Ty natomiast każesz im unieść wzrok wyżej i spojrzeć dalej, aby zobaczyć wokół siebie wszystkich ludzi udręczonych, niesprawiedliwie osądzonych, czy też błądzących na drodze grzechu. Z pewnością nie będziemy w stanie dotrzeć do nich wszystkich. Być może nawet tym, do których możemy dotrzeć, nie będziemy potrafili właściwie pomóc.
Postanawiam, że w takich sytuacjach będę przynajmniej za nich się modlić. Wiem bowiem, że modlitwa zawsze była i jest potężną bronią w walce ze złem i niezawodną pomocą tam, gdzie zawodzą wszystkie inne środki.

IX. Stacja dziewiąta: Jezus upada pod krzyżem po raz trzeci
Panie Jezu, jeszcze jeden upadek. Tym razem już ostatni. Jeszcze tylko jeden krok dzieli Cię od Golgoty. Wiemy, że nawet ten upadek nie zatrzyma Cię na tej drodze, że dojdziesz do końca, aby złożyć swe życie w ofierze za każdego z nas. W ostatnich dniach swego życia uczyłeś apostołów: „Ten kto wytrwa do końca będzie zbawiony”. Dlatego u stóp Golgoty prosimy Cię wraz ze św. Wincentym Pallottim: „Boże mój. Miłosierdzie moje! Niech całe Twoje życie aż po krzyż będzie naszym życiem. Twoja wola niech będzie naszą wolią. Dopomóż nam naśladować Twoją wytrwałość i osiągnąć ofiarowywane nam przez Ciebie zbawienie.

X. Stacja dziesiąta: Jezus z szat obnażony
Panie Jezu, mogłoby się wydawać, że teraz już nic nie masz swojego. Kaci zabrali Ci nawet ostatnią szatę. Ale przecież nie jesteś nagi i nie jesteś pozbawiony wszelkiej godności. Przecież w czasie całego swego życia tak wiele uczyniłeś dobra. Te czyny na zawsze pozostaną Twoją ozdobą i będą świadczyły o Twojej chwale.
Idąc za wzorem św. Wincentego Pallottiego, ja też wykorzystam każdą, nawet najmniejszą i najmniej ważną chwilę, aby czynić dobro. Zarazem proszę Cię, Jezu, spraw, aby każda moja czynność jaśniała prawdziwą świętością i doskonałością.

XI. Stacja jedenasta: Jezus przybity do krzyża
Panie Jezu, już wtedy, gdy przyszedłeś na świat, oddałeś ludziom swe nogi, swe ręce, swoje serce. Całe Twoje życie było pokorną służbą człowiekowi. Teraz jeszcze raz potwierdzasz swój wybór i składasz ręce i nogi na krzyżu. Przybity do krzyża, uniesiony ponad ziemią i niebem, co prawda nie możesz poruszyć dłonią, a jednak nawet w takiej chwili nie przestajesz błogosławić całą ludzkość.
„Ach, mój Jezu! Ty wiedziałeś od wieków, jak mało ludzi pozna nieskończoną Twą miłość; jak wielu tymi Twoimi darami i wszystkimi stworzonymi rzeczami posługiwać się będzie dla popełniania grzechów, do tego, by Cię obrażać i przybijać do krzyża. Nieprzebrana jednak Twa miłość jest też miłosierna bez granic; dlatego odniosła zwycięstwo ta miłość, pobudzająca Cię do całkowitego oddania się tym, którzy chcą Cię przyjmować".

XII. Stacja dwunasta: Jezus umiera na krzyżu
Panie Jezu, z wielką wdzięcznością klękamy przed Twoim krzyżem. W owych czasach w różnych zakątkach ziemi Rzymianie postawili lasy krzyży, na których straciły życie tysiące skazańców, ale z żadnego z nich nie spłynęło dobro. Także Ciebie uznano za przestępcę zasługującego na najbardziej hańbiącą karę, chociaż Ty jeden jedyny spośród żyjących na ziemi byłeś sprawiedliwy i najbardziej niewinny. Ale właśnie z Twego krzyża, z tego jedynego w całej historii ludzkości, wytrysnęło zbawienie niczym życiodajne źródło na pustyni, jak promienne światło w nieprzeniknionych mrokach nocy.
Ziarno pszenicy przynosi owoc dopiero wtedy, gdy obumiera w ziemi. „Wszelkiego rodzaju upokorzenia - jak pisał św. Wincenty Pallotti - różnorodne prześladowania i ucisk, sprzeciw, uwięzienia i wszelkie możliwe zniewagi aż do śmierci za sprawiedliwość - to nagroda i zapłata, jakiej mają oczekiwać ze strony świata prawdziwi słudzy Chrystusa, dokonujący wielkich rzeczy dla większej chwały Bożej i wiecznego dobra wszystkich ludzi. Ale im bardziej będziemy umartwieni i więcej będziemy cierpieć z miłości, tym więcej otrzymamy łask".

XIII. Stacja trzynasta: Jezus z krzyża zdjęty
Kiedy mroki, które zapadły w chwili Twojej śmierci, Jezu, jeszcze spowijały ziemię, szlachetny Józef z Arymatei i Nikodem zdjęli Twoje ciało z krzyża. Ręce i nogi, umęczone czynieniem dobra wobec wszystkich, mogą teraz wreszcie odpocząć. Ja jeszcze żyję, choć tylko Ty wiesz, ile jeszcze lat albo dni życia mi pozostało.
„Wierzę mocno, o mój Panie, że przez swe miłosierdzie chcesz mnie już od tej chwili przygotowywać do ostatecznego momentu mojego życia, abym jako zdobycz Twojego miłosierdzia nigdy nie doznał szkody - ani przez własną złość, ani przez chytrość szatana, ani przez ułudy tego świata". Panie Jezu, kieruj mną tak, abym po skończeniu ostatniego dnia mego życia mógł spotkać się z Tobą na zawsze w Twoim Królestwie.

XIV: Stacja czternasta: Jezus złożony do grobu
Pogrzeb odbył się w pośpiechu i głębokim milczeniu, zupełnie jakby wraz z Twoją śmiercią, Jezu, wszelkie ludzkie słowo straciło wartość. To prawda, przy grobie można tylko stanąć i w ciszy kontemplować jego tajemnicę. Nigdy zaś nie powinno się rozpaczać. Wierzymy przecież, że grób nie jest kresem ludzkiego życia. Ty przecież zmartwychwstałeś i w taki sposób pokazałeś nam, że wraz z Tobą również my zmartwychwstaniemy.
„Nie ośmielam się myśleć, że w wiekuistym Królestwie Twoim osiągnę choćby najmniejszy stopień chwały. Ale z wielką mocą ufam, że w swoim miłosierdziu obdarzysz mnie niezmiernym szczęściem w niebie, które już nigdy się nie skończy".

Zakończenie
Dziękujemy Ci, Panie Jezu, za to, że mogliśmy wraz z Tobą kroczyć śladami
Twojej męki i rozważać tajemnice naszego odkupienia. Gdyby nie Twoje miłosierdzie wobec każdego bez wyjątku człowieka, nadal pozostawalibyśmy pod ciężarem grzechu i śmierci, pozbawieni nadziei na osiągnięcie prawdziwego szczęścia i wiecznego życia.
Dzięki temu, że stałeś się sługą i uniżyłeś się aż do śmierci krzyżowej, my możemy stać się dziećmi Bożymi.

„O mój Jezu bogaty w miłosierdzie! Ty, który z miłości do człowieka raczyłeś znosić pohańbienie i niewiarogodne poniżenie, wyryj głęboko w moim sercu szacunek i umiłowanie Twego uniżenia oraz gorące pragnienie naśladowania Twojego życia”.
Spraw, abyśmy kiedyś mogli żyć z Tobą tam, gdzie Ty żyjesz i królujesz przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Ks. Franciszek Mickiewicz SAC, Ołtarzew