Strona główna arrow Nauczanie arrow Homilia o Miłosierdziu
Homilia o Miłosierdziu Drukuj Poleć znajomemu
Właśnie wróciłem z kaplicy Miłosierdzia Bożego w Novo Airão (Amazonia), gdzie odprawiłem Mszę św. dla miejscowej wspólnoty. Uczestniczyła w niej matka z małym Jordanem, który ma dopiero dwa lata. Ponieważ mnie zna, podszedł do mnie zapłakany podczas Mszy św., prosząc, żeby pomóc Panu Jezusowi, bo bardzo cierpi na krzyżu. Dlaczego wszyscy patrzą i Mu nie pomagają? Dlaczego On tak strasznie cierpi? Co On złego uczynił? Trudno było uspokoić chłopca, bo koniecznie chciał pomóc Chrystusowi zejść z krzyża.

Innym razem dziewczyna z Portugalii zapytała mnie, jak można uwierzyć w miłość Boga, jeżeli On pozwolił swojemu Synowi cierpieć straszliwie na krzyżu i umrzeć. Gdyby Go kochał prawdziwie, nie zgodziłby się, aby Jego Syn umarł na krzyżu.

Te dwie wypowiedzi zmuszają nas do zastanowienia się, dlaczego Syn Boży musiał tak straszliwie cierpieć i umrzeć na krzyżu. Czyż nie było innego sposobu zbawienia ludzkości? Faktycznie z ludzkiego punktu widzenia możemy sobie stawiać takie pytania. Dopiero sam Chrystus daje nam odpowiedź w Ewangelii św. Jana: Bóg tak umiłował świat, że dał Syna swego jedynego nie żeby nas potępić, ale aby nas zbawić (por. J 3,16-17). Bóg daje nam największe świadectwo poprzez swoją miłość aż do końca. Bóg nie miłuje nas połowicznie. Jego miłość jest nieskończona.

Błogosławiony Jan Paweł II w swojej encyklice o Miłosierdziu rozważa Miłosierdzie Boże w Piśmie św. Starego i Nowego Testamentu. Rozważa przypowieści, a zwłaszcza tę o synu marnotrawnym. Ale punktem kulminacyjnym objawienia Bożego Miłosierdzia jest śmierć Chrystusa na krzyżu i całe Misterium Paschalne.

Ten, który przeszedł przez to, czyniąc dobrze wszystkim, przebaczając grzechy, przywracając ludzką godność grzesznikom, lecząc wszystkie choroby – jednym słowem objawiając swoje miłosierdzie wszystkim ludziom, teraz potrzebował miłosierdzia ludzi. Ukrzyżowany wydaje się błagać o ludzkie miłosierdzie, ale go nie otrzymuje. Pozostaje wierny...
... swojej miłości nieskończonej i umiera na krzyżu za wszystkich, również za tych, którzy Go ukrzyżowali.

To właśnie na krzyżu Miłosierdzie triumfuje nad sprawiedliwością. Kto przyjmie Jego Miłosierdzie, nie będzie sądzony na podstawie sprawiedliwości, ale dostąpi Miłosierdzia.

Jest tu coś niesamowitego ze strony Pana Boga. On uczynił wszystko, aby nas zbawić. Oddał się całkowicie. Te prawdy zostały objawione w Piśmie św., ale ciągle jakoś im nie dowierzamy. Wydaje się, że to przerasta nasze możliwości zrozumienia. Dlatego św. Wincenty Pallotti ciągle powtarzał, że gdyby wszyscy aniołowie i święci rozważali przez całą wieczność głębię nieskończonej miłości Bożej, to i tak nigdy jej nie zrozumieją do końca, bo ona przerasta nasze możliwości zrozumienia. Łatwiej nam zrozumieć sprawiedliwość aniżeli nieskończoną miłość Bożą.

Święty Paweł wielokrotnie powtarza, że jesteśmy zbawieni nie przez nasze czyny, ale przez zaufanie Chrystusowi, który za nas umarł i zmartwychwstał, aby nam dać pewność swojej Łaski. Nasze dzieła miłosierdzia są jedynie odpowiedzią na Jego Miłosierdzie wobec nas. Będziemy sądzeni z dzieł miłosierdzia na sądzie ostatecznym. Tylko miłosierni dostąpią Miłosierdzia. A miarą naszego miłosierdzia jest Miłosierdzie Ojca. Przyjęcie Bożego Miłosierdzia musi się łączyć z praktyką dzieł miłosierdzia w naszym życiu. Nie ma innej drogi życia dla tych, którzy faktycznie dostąpili miłosierdzia i je przyjęli w swoim życiu.

Tutaj dochodzimy do odkrycia pełnej prawdy o Bożym Miłosierdziu poprzez świadectwo sekretarki Miłosierdzia św. Faustyny Kowalskiej. Przez nią Chrystus nam objawia konieczność zaufania. Przez ufność największy grzesznik może stać się świętym. Przez św. Faustynę przypomina nam, że ludzkość nie znajdzie pokoju, jeżeli z ufnością nie przyjmie Bożego Miłosierdzia. Ufność jest naczyniem, którym czerpiemy Jego Miłosierdzie. Im większa ufność, tym więcej możemy otrzymać. Pan Jezus wielokrotnie przypomina nam, że najwięksi grzesznicy mają największe prawo do przyjęcia Jego Miłosierdzia. Z drugiej jednak strony zaznacza, że najmniejszy grzech dobrowolny sprawia Mu wielkie cierpienie.

Mówiąc o zaufaniu, św. Faustyna dochodzi do stwierdzenia, że gdyby dźwigała ciężar grzechów wszystkich potępionych, i tak by jeszcze ufała Miłosierdziu Bożemu, bo ono jest większe aniżeli wszystkie grzechy świata.

Ileż razy w naszym życiu uważamy, że nie ma dla nas możliwości zbawienia, bo zaszliśmy za daleko na drodze grzechu. Zabrnęliśmy zbyt głęboko w brudy grzechów i dlatego nie ma dla nas zbawienia. Właśnie tutaj objawia się Jego Miłosierdzie, przypominając nam, że nie ma takiego grzesznika, który nie może doznać przebaczenia swoich grzechów, jeżeli zaufa Jego Miłosierdziu.

Czyżby twoje grzechy były największe? Czyżby nie było większego grzesznika aniżeli ty? Czyżby cierpienie Chrystusa na krzyżu poniesione za Ciebie nie było wystarczające? Miłość Boga wobec każdego z nas jest tak wielka, że miłuje nas tak, jakby nie było nikogo więcej na ziemi. Za każdego z nas jest gotów na nowo oddać swe życie. Jest gotów uczynić to za Ciebie.

Czego Bóg oczekuje od nas? Od ciebie? Przede wszystkim zaufania. Oczekuje, że z głębi serca wypowiesz te słowa: „Jezu, ufam Tobie!”. Pierwszym krokiem do zbawienia jest pokora, która uznaje swoje grzechy i ufa Bożemu Miłosierdziu. Pycha jest największym grzechem, bo nie pozwala nam uznać naszej grzeszności. Nie pozwala nam przyznać się do popełnionych grzechów. Nie pozwala nam wzbudzić aktu żalu za grzechy. A jeżeli nie uczynimy tych kroków, to jak dostąpimy przebaczenia? Jeżeli nie dostąpimy przebaczenia, to nie ma dla nas zbawienia.

Święta Faustyna niezmiernie ceniła sobie spowiedź – to sam Chrystus czeka na nas, aby nam udzielić przebaczenia. Kiedy pewnego razu nie miała możliwości wyspowiadania się, bo była w szpitalu, przyszedł do niej sam Chrystus, który upodobnił się do jej spowiednika krakowskiego, ojca Andrasza. Wysłuchał cierpliwie jej spowiedzi, spokojnie odpowiadając na wszystkie pytania i udzielając odpowiednich pouczeń. W końcu udzielił rozgrzeszenia i zniknął.

Sakrament pokuty jest miejscem, gdzie przystępujemy do trybunału miłosierdzia. Pan Jezus poucza św. Faustynę, że dla uzyskania przebaczenia nie potrzebujemy jakichś wielkich dzieł i poświęceń. Nie musimy czynić dalekich pielgrzymek. Nie musimy przyjmować na siebie wielkich dzieł pokuty, ale potrzebujemy ze skruchą uklęknąć przed konfesjonałem, gdzie dokonują się największe dzieła przebaczenia i przemiany życia.

Święto Miłosierdzia, albo jak to jest oficjalnie przyjęte w Kościele na całym świecie – Niedziela Miłosierdzia, jest dniem ustanowionym nie przez Kościół, ale wybłaganym przez Chrystusa. W tym dniu Bóg chce nam udzielić wszystkich możliwych odpustów. Nie tylko przebacza nam wszystkie grzechy, ale chce nam odpuścić wszelkie kary jako konsekwencje naszych grzechów. W tym dniu otwierają się wszelkie bramy (wnętrzności) Jego Miłosierdzia. W tym dniu wszyscy mogą być zbawieni – o ile tylko będą tego chcieli. Tylko ci będą potępieni, którzy nie chcą przyjąć pełni Bożego Miłosierdzia.

W Brazylii spotykamy bardzo dużo ludzi, którzy uczestniczą w spirytyzmie i wierzą w reinkarnację. Twierdzą, że Chrystus jest największym duchem, ale nie przyjmują Go jako Syna Bożego. Dlatego głoszą, że dusza będzie się wcielać w kolejne ciała ludzkie i w kolejnych życiach będzie jej lepiej, jeżeli zapłaci swoimi czynami miłosierdzia za grzechy popełnione w poprzednich inkarnacjach. Ale ci ludzie nigdy nie mogą dostąpić zbawienia. Dlatego, że nie wierzą w Boże Miłosierdzie. Chrystus nie może ich zbawić, bo jest tylko duchem doskonałym, ale nie Bogiem. Jakżeż ci ludzie nieustannie cierpią, chcą poprawić swoją sytuację na przyszłą reinkarnację.

Jakżeż ta doktryną jest kłamliwą i straszną dla tylu ludzi w nią wierzących! Przecież Chrystus nieustannie nam powtarza, że jeden akt ufności w Jego Miłość Nieskończoną, w Jego Miłosierdzie może doprowadzić do nieba największych grzeszników! Szczere odmówienie Koronki do Miłosierdzia jest aktem, który nam otwiera bramy niebios!

Pan Jezus wielokrotnie powtarza, że nie może nie udzielić swego Miłosierdzia temu, kto Jemu zaufał. Przypominam jeszcze raz – odnosi się to do największych grzeszników. Odnosi się to do Ciebie! Odnosi się to do wszystkich ludzi pogrążonych w grzechu.

Możemy postawić jeszcze raz pytanie: kim jesteś ty, który nie chcesz zaufać samemu Bogu. Kim ty jesteś, że nie chcesz przyjąć Jego Miłosierdzia albo chcesz pouczać samego Boga, co ma czynić! Czyżby cena, jaką zapłacił za Ciebie Chrystus na krzyżu nie była wystarczającą?

Powracam do wspomnianego na wstępie Jordana – pomóż mu zmniejszyć cierpienia Chrystusa na krzyżu. Uczyń wszystko, aby Jego Miłosierdzie mogło triumfować w twoim życiu. Dopóki żyjesz, nigdy nie jest za późno.

Jeżeli przyjmiesz Jego Miłość Miłosierną, to pozostają do postawienia kolejne kroki na drodze zbawienia. Pan Jezus przypomina św. Faustynie, że nie może pozostać obojętną. Jej zadaniem jest głoszenie Miłosierdzia słowem, modlitwą i przede wszystkim czynami, czyli poprzez dzieła miłosierdzia. Praktyka dzieł miłosierdzia powiększy naszą zdolność doświadczenia w niebie pełni uczestnictwa w chwale Bożej. Święty Wincenty Pallotti przypomina wielokrotnie, że największym dziełem miłości bliźniego jest doprowadzenie go do poznania i umiłowania Tego, który miłuje go nieskończenie. Jak możemy miłować bliźniego, jeżeli nie zatroszczymy się o jego zbawienie?

Święto Miłosierdzia jest dla Ciebie. Nie możesz przejść obojętnie, bo Jezus Miłosierny przypomina nam, że jest to dla wielu z nas ostatnią deską ratunku. Dopóki żyjemy na tym świecie, możemy się jej uchwycić.

Jezus powtarzał wielokrotnie św. Faustynie, że później będzie czas przygotowania na sąd ostateczny. Kto nie wykorzysta czasu miłosierdzia, będzie sądzony ze sprawiedliwości.

Niech Miłosierdzie Boga będzie dla ciebie ratunkiem. Zaufaj Mu i przyjmij zbawienie, którym chce cię obdarować. Tylko ci się potępią, którzy nie przyjmą z ufnością Jego Miłosierdzia. Dlatego powtarzajmy ciągle z wiarą i z głębi serca: „Jezu, ufam Tobie!”.

Ks. Jan Sopicki SAC, Novo Airão-AM, 14.02.2013