Strona główna arrow Nr 63 (2/2013) arrow Panie, prowadź mnie za rękę do szczęścia w Niebie, przez cierpienie..."
Panie, prowadź mnie za rękę do szczęścia w Niebie, przez cierpienie..." Drukuj Poleć znajomemu
Gdy ktoś przynajmniej jeden raz znajdzie się w czasie od 18 do 21 sierpnia na drodze prowadzącej z Berezy do Łagiszyna, usłyszy nie tylko śpiew piosenek, ale zobaczy pielgrzymów, którzy idą drogą cierpienia i oczyszczania do Sanktuarium Matki Bożej Królowej Polesia w Łagiszynie. Na tej drodze od 10 lat pątnicy poświęcają swoje serce i siły, by złożyć przed Maryją swoje prośby i podziękowania.

Każdy pielgrzym ma inne powody i intencje, by wyruszyć na pątniczy szlak. Jedni znoszą ciężar pielgrzymowania, aby przez wstawiennictwo Matki Bożej prosić Boga o potrzebne łaski, inni, aby podziękować za wszelkie otrzymane dobra, a są i tacy, którzy idą, by znaleźć spokój i wzmocnić się w wierze. Wszyscy, idąc, chwalą Boga przez śpiew i modlitwę, a uwieńczeniem ich trudu jest oddanie hołdu przed cudownym obrazem Matki Bożej Łagiszyńskiej, którego historię zna nawet najmłodszy pielgrzym.

Cudowny obraz Matki Bożej Łagiszyńskiej, który znajduje się ...
... w głównym ołtarzu kościoła pw. św. Apostołów Piotra i Pawła, ma swoją historię.
Kiedy w czasie szwedzkich najazdów zatrzymał się w Łagiszynie jeden z oddziałów, jego dowódca chciał wywieźć obraz Matki Bożej. Zawinął go w płótno i postawił za drzwiami na kwaterze u sekretarza miasta, Maliszewskiego. Kiedy przyszedł rozkaz wymarszu, obraz pozostał za drzwiami. Państwo Maliszewscy zanieśli go do świątyni. Wkrótce zasłynął wieloma cudami, wśród których zdarzały się również uzdrowienia. Za szczególną interwencję Matki Bożej uznano fakt ocalenia świątyni od pożaru, kiedy została spalona cała wioska.

W 1863 roku świątynia katolicka została przez władze carskie przekazana prawosławnym, którzy ją rozebrali i przenieśli na cmentarz prawosławny. Na placu kościelnym zbudowano cerkiew, do której przeniesiono obraz. Tam nawiedzali go katolicy, którzy przez wiele lat nie mieli swojego kościoła. Dopiero w latach 1907-1909 wybudowano nowy kościół, już w innym miejscu.
W 1938 roku chłopcy potajemnie wynieśli obraz z cerkwi, by powrócił do świątyni katolickiej. Po renowacji cudownego obrazu bp Kazimierz Bukraba uroczyście umieścił go w głównym ołtarzu kościoła w Łagiszynie. W maju 1997 roku odbyła się koronacja cudownego obrazu Matki Bożej Łagiszyńskiej, której dokonał kard. Kazimierz Świątek.

Pierwsza pielgrzymka do Matki Bożej Królowej Polesia wyruszyła 15 lat temu z Baranowicz. Wzięło w niej udział 17 osób. W tym roku, jak zauważył podczas uroczystej Mszy św. ksiądz Włodzimierz Buklarewicz SAC, liczba pielgrzymów przekroczyła już 600 osób. „To jest wielka radość, bo w taki sposób dajecie świadectwo innym, że w waszych sercach mieszka Jezus” – tymi słowami ksiądz Włodzimierz zwrócił się do pielgrzymów.

„Droga pielgrzyma jest naprawdę trudna. Wiele zależy od pogody, która czasami przynosi burze, a czasami palące słońce. Później automatycznie myśli się tylko o tym, jak zrobić krok, żeby nie skaleczyć nogi, albo żeby nie zmarznąć” – podzielił się doświadczeniami 22-letni pielgrzym Paweł.

Jednak pogoda nie jest największą trudnością, z którą spotykają się pielgrzymi podczas wędrówki. Zaledwie po kilku kilometrach pojawiają się pierwsze bolesne odciski, a czasem naciągnięcia mięśni. Nie przeraża pielgrzymów fakt, że trzy kolejne noce spędzą w śpiworach na podłodze wiejskich szkół. Może się ktoś zdziwić, ale większość pielgrzymów idzie już nie pierwszy raz, np. 6-letni pielgrzym Makar idzie już drugi raz.

Podczas pokonywania trudności pielgrzymi często przeżywają chwile radości i rodzą im się w głowach ciekawe pomysły. Tak narodził się zwyczaj, by podczas ostatniego dnia drogi pielgrzymi zabierali ze sobą kamienie, z których powstaje „góra przebaczenia”. Poprzez ten akt, wymagający wysiłku fizycznego, chcą ukazać ciężar grzechu, którego się później wyrzekają. I to jest dla wszystkich wielka radość. Oczywiście, dopełnieniem całej drogi jest moment wejścia do sanktuarium, gdzie w ciszy i głębokim skupieniu, z poczuciem szczęścia i spełnienia, pielgrzymi padają na twarz, by przywitać Matkę Bożą.

Dla 19-letniej Anny jest to spotkanie w modlitwie z Matką Bożą oraz moment duchowego odpoczynku wśród innych chrześcijan i duszpasterzy, którzy przez własny przykład pokazują, czym tak naprawdę jest miłość, miłosierdzie i życzliwość.

Dla nas, pallotynów, tym większa była radość, że, tak jak 10 lat temu, gdy wyruszyła pierwsza Piesza Pallotyńska Pielgrzymka z Berezy do Łagiszyna, dołączył do nas ks. prowincjał Adrian Galbas SAC. Świadectwem swojego kapłańskiego posługiwania oraz pielgrzymowania dzielił się radością swojego powołania.

Na Białorusi, oprócz Sanktuarium Matki Bożej w Łagiszynie, istnieją inne sanktuaria, do których co roku przychodzą pielgrzymi. Większość z nich – to młodzież. Jak zauważył podczas liturgii ordynariusz diecezji pińskiej, ks. biskup Antoni Dziemianko: „ważne jest, aby zachować wiarę w ich sercach i pragnienie świętości, bo młodzież to przyszłość Kościoła”. I dodał: „Na Białorusi mieszka Bóg”!

Tekst za: Catolic.by
Tłum. Eugeniusz Ejsmont SAC
Zdjęcia: archiwum