Strona główna arrow Rok 2003 arrow Nr 25 (4/2003) arrow "... znalazłaś bowiem łaskę u Boga"
"... znalazłaś bowiem łaskę u Boga" Drukuj Poleć znajomemu

Moja wiara jest naprawdę wielką łaską, jaką otrzymałam od Pana Boga. Odkąd pamiętam – nigdy nie zastanawiałam się nad pojęciem „wiara”, ale zawsze ją czułam i byłam pewna, że ona we mnie żyje.

Ze strony rodziny nie doświadczyłam świadectwa wiary, chociaż święta Bożego Narodzenia, Wielkanoc zawsze świętowaliśmy. Obchodziliśmy też inne święta, przypadające w ciągu roku. Z opowiadań rodziców pamiętam, że żywym świadectwem wiary w naszej rodzinie była moja babcia. Ja sama nie mogłam tego doświadczyć, bo miałam 3 lata, kiedy babcia zmarła. Ale wierzę w to, że ona również przez swoją modlitwę miała udział w tej łasce, której Pan mi udzielił i bardzo jej za to dziękuję.

„Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18,20)
Głębsze wkroczenie w doświadczenie Wiary zawdzięczam starszym osobom, które nazywam : „moje babcie”. Z kobietami tymi mieszkałam na wsi. Razem z nimi, na modlitwie, doświadczałam obecności Pana Boga w moim życiu codziennym. Zanim zaczęto budować...

... kościół w mojej parafii – w Berezie – na różne nabożeństwa (do Matki Bożej, nabożeństwa czerwcowe, Drogę Krzyżową) spotykaliśmy się w domu jednej pani. Każde takie spotkanie modlitewne było dla mnie wielką radością.
Te wspólnotowe spotkania były drogą ku temu, bym nauczyła się sama trwać w modlitwie przed Panem. Wielką pomocą w mojej osobistej modlitwie była dla mnie Matka Boża.

Życie człowieka składa się z wielu pytań. Najtrudniejszy moment to ten, kiedy pojawia się pytanie: „Co mam robić? Jaką drogą kroczyć? Jaka jest Twoja wola Panie Boże?”. Te pytania również w moim sercu były bardzo mocno wpisane, kiedy Pan Bóg zapukał do moich drzwi i powiedział: „Pójdź za mną!”. Kiedy wspominam ten czas wezwania (a była to szkoła średnia), dziękuję Panu, że z wielu powołanych również i ja zostałam wybrana.

Będąc już w Zgromadzeniu słyszałam różne świadectwa sióstr. Wiele z nich odkryło swoje powołanie, angażując się w życiu parafii, dzięki „Wieczernikowi” i różnym młodzieżowym wspólnotom. W moim przypadku tak nie było. Sam Pan Bóg ze swoją łaską wyszedł mi naprzeciw.

Przyjechał do naszej parafii ks. Andrzej Marzec SAC. Zaczął jeździć do wiosek; przyjeżdżał również i do mojej. Zbierał dzieci na katechezę. Pierwsza spowiedź – Pan Jezus przychodzi do mojego serca. Później do Berezy przyjechały na placówkę Siostry Pallotynki. I gdzieś w tym momencie, kiedy zobaczyłam pierwszą siostrę zakonną, a była to siostra Bożena Kudłacz, zaczęły się we mnie rodzić różne pytania. Nie był to łatwy czas, kiedy trzeba było odpowiedzieć Panu Bogu „tak”. Przeżyłam go również doświadczając, jak Matka Boża może pomóc człowiekowi odnaleźć Jezusa i, tak jak Ona, odpowiedzieć Panu Bogu słowami: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według Twego słowa!” (Łk 1, 38). Maryja była w moim życiu światłem na drodze powołania.

Nie wiem dokładnie jakie jest życie naszego Kościoła na Białorusi, ale, jak mówi Ewangelia wg św. Mateusza (18,14): „Tak też nie jest wolą Ojca naszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych”.
Powoli zaczynały otwierać się drzwi świątyni, które wcześniej były zamknięte. Księża, którzy zaczęli przyjeżdżać zaczęli budować nowe kościoły. Słowo Boże, które księża głoszą, otwiera serca ludzi i gromadzi lud Boży w świątyniach.

Do Kościoła zaczynają przychodzić również dzieci i młodzież. Powoli tworzą różne wspólnoty, w których odkrywają miłość Pana Boga i doświadczają jaki On jest miłosierny. Jak mówi Ewangelia: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało” (Mt 9,37). Nasz kraj potrzebuje księży, a tym bardziej sióstr zakonnych, aby nieść ludziom Dobrą Nowinę, aby każda ludzka dusza mogła odkryć w swoim życiu Tego, który jest Drogą, Prawdą i Życiem.

S.M. Śnieżana Wieryszko