Strona główna arrow Nr 63 (2/2013) arrow Podziękować za pasterza
Podziękować za pasterza Drukuj Poleć znajomemu
Jak zapewne Czytelnicy „Horyzontów” pamiętają, 20 stycznia minęła 50. rocznica kanonizacji św. Wincentego Pallottiego i właśnie pod znakiem przygotowań do tej rocznicy przeżywaliśmy ostatni rok także w naszej wspólnocie w Papui. Jako pallotyni staramy się przybliżyć także tu postać naszego Założyciela i nasz charyzmat. Tym razem postanowiliśmy zorganizować dzień poświęcony św. Wincentemu.

Po przekonsultowaniu w naszej wspólnocie domowej ustaliliśmy, że 20 stycznia będzie uroczysta Msza św., na którą zaprosimy księdza biskupa, duchowieństwo oraz zgromadzenia zakonne.

Zaproszenia zostały wysłane do wszystkich parafii naszej diecezji, w których są kapłani. Wśród odpowiedzi znaleźliśmy list z parafii, w której pracowaliśmy kilka lat temu. Nie mają obecnie księdza, ale chcieliby przyjechać i w ramach podziękowania przygotować procesję z darami.
W tej parafii pracował przez kilka lat ks. Piotr Czerwonka. Jego sąsiadem był ks. Krzysztof Morka. Swoją posługą obejmowali 3 parafie na Sepiku i w buszu przylegającym do Sepiku: Burui, Marui i Torembi. Przez krótki czas w parafii Burui pracował ks. Andrzej Koźmiński.

Ich parafianie sami stwierdzili, że byli jak owce bez pasterza – byli rozproszeni, nie mieli księdza, nie mieli...
... sakramentów. Kiedy przybyli pallotyni – pierwszy był ks. Krzysztof, który pracował w sąsiedniej Marui, potem dołączył ks. Piotr i zajął się nimi – zebrał pasterz swoje owce w jedno. Byli bardzo wdzięczni, że chociaż przez krótki czas (5 lat) mieli pasterza, potrzebne sakramenty, całkowitą opiekę duchową; mieli się do kogo zwrócić.

Kiedy przeczytali zaproszenie na taką Mszę św., chociaż nie było skierowane bezpośrednio do nich, odpowiedzieli, że chcą przyjechać, uczestniczyć i przygotować procesję z darami. Pytali, czy wyrażamy zgodę. Przedyskutowaliśmy to, dowiedzieliśmy się, czy mają środki transportu – do przebycia mają ok. 150 km – czy zdążą dotrzeć. Zapewnili nas, że wszystko sami zorganizują, byleśmy tylko się zgodzili.

Otrzymali naszą zgodę i 20 stycznia o 4.00 rano wyjechali z Burui. Ok. 8.00 rano zastukali do naszych drzwi, oznajmiając, że są, że dojechali (czterema ciężarówkami). Po krótkim powitaniu przez proboszcza parafii, ks. Jana Rykałę, przygotowali się do uczestnictwa we Mszy św.

Grupa, która miała uczestniczyć w procesji z darami bardzo ładnie się przebrała w tradycyjne stroje.

Przywieźli również, co było bardzo miłym zaskoczeniem, dary dla nas – płody rolne ze swoich ogrodów (sałaty, różne gatunki ziemniaków, jak taro, kaukau), sagsag oraz ryby z rzeki Sepik, jak piranie i makau, oraz krewetki. Podzielili się tym, co mają i złożyli w darze. Wszystko to przynieśli podczas ofiarowania w pięknej procesji ze śpiewem i tańcem. Wśród instrumentów dominowały kundu.

Pięknie, procesyjnie podeszli do ołtarza, złożyli dary, wyrażając w ten sposób wdzięczność za opiekę duchową, którą kiedyś pallotyni prowadzili wśród nich, w ich parafii.

Po uroczystej Mszy św. nastąpiła druga część świętowania – bungkaikai, czyli wspólne spotkanie podczas posiłku. Pogoda nam bardzo sprzyjała; było pochmurno, ale nie padało. Pan Bóg pomógł.

Podczas gdy jedna grupa przygotowywała posiłek, inna zajęła się częścią artystyczną. Ludzie z parafii Burui przygotowali tradycyjne tańce. Także przybyli z innych miejsc zaprezentowali śpiewy i tradycyjne tańce. Były też przedstawienia, tzw. dramy, które umilały czas oczekiwania na posiłek.

Kiedy wszystko było gotowe i można było zasiąść do stołu, nasz przełożony, ks. Paweł Kotecki, uroczyście pobłogosławił wszystkie przygotowane dary i zasiedliśmy wszyscy do posiłku. Musieliśmy go jednak troszkę skrócić, bo zaczęło padać. Niemniej jednak wszyscy byli bardzo zadowoleni, że odbyła się Msza św. dziękczynna za św. Wincentego.

Trzeba podkreślić, że dopisało również duchowieństwo miejscowe, mimo że była niedziela, oraz zgromadzenia zakonne męskie i żeńskie.

My także złożyliśmy dziękczynienie naszemu Założycielowi oraz Panu Bogu za dar św. Wincentego Pallottiego.

Na tę Mszę św. nie zapraszaliśmy parafian z naszych obecnych parafii, ponieważ chcemy dotrzeć do nich oraz do pozostałych parafii, w których pracowaliśmy. Ks. Jan był w styczniu w naszych parafiach bez księdza (Roma, Warabung) ze specjalnym kazaniem. Planujemy odwiedzić pozostałe wioski i tam mieć Msze św. dziękczynne. Chcemy jechać do Ulupu, gdzie pracował ks. Piotr, a także do Boiken, gdzie pracował ks. Krzysztof.

Po Mszy św. w Boram były nieodpłatnie rozdawane obrazki ze św. Wincentym Pallottim z modlitwą w pidgin, jak również książeczki o św. Wincentym Pallottim wydane w języku angielskim.
Staramy się dotrzeć do jak największej liczby ludzi, żeby poznali naszego Założyciela.

Br. Janusz Namyślak SAC
Zdjęcia Autora