|
Kiedy po raz pierwszy udałem się na czuwanie do Sanktuarium Pana Jezusa Miłosiernego w YangDokWon - a była to pierwsza sobota miesiąca, tuż po moim przyjeździe do Korei we wrześniu 2001 r. - zobaczyłem budynek bez dachu, a wiatr hulał wszędzie, bo nie było też okien.
Była tylko mała tymczasowa kaplica na pierwszym poziomie, gdzie modlili się ludzie. Postawiłem sobie wtedy pytanie: „Co tych ludzi tutaj sprowadza z odległego Bundangu, Osanu, Seulu, Inchonu (a wymieniłem już trzy diecezje)?” Czy świeci słońce, czy pada deszcz, przyjeżdżają tutaj od 7 lat w pierwsze soboty miesiąca na czuwanie, by się modlić. Wśród nich są także wolontariusze, żołnierze z amerykańskich baz wojskowych, którzy często w dni czuwań pomagają najpierw przy budowie, a potem spędzają godziny nocne przed Panem - mimo tego, że są to ludzie o różnych...
...poglądach religijnych. Myślę, że najłatwiej odpowiedź otrzymać, gdy zaczyna się jeździć tam i angażować się z tymi ludźmi w pracę i modlitwę.
Bracia i siostry tworzący tę modlącą się systematycznie wspólnotę, to ludzie, którzy na co dzień wcielają w życie uczynki miłosierdzia wobec bliźnich. Dla mnie - Polaka, brata zakonnego - jest to postawa budująca. Patrzę na tych ludzi w różnym wieku, na matki z małymi dziećmi na rękach i na staruszki, i widzę, jak muszą pokonać ostatni odcinek drogi pieszo (wcześniej przekraczali ostrożnie rzekę), aby dotrzeć do budującego się wśród leśnych drzew sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Tam uczestniczą we Mszy św., adoracji Najświętszego Sakramentu, przystępują gorliwie do spowiedzi i modlą się za tych, którzy tej modlitwy potrzebują, a sami tym razem przyjechać nie mogli...
7 grudnia 2002 r. odbyło się pierwsze nocne czuwanie w przyszłym kościele, pod dachem, z oknami i z tymczasowo grzejącym metalowym piecem. Myślę, że tym razem przybyła grupa (ok. 30 osób) była mile zaskoczona widząc, ile już zostało zrobione. Wtedy też uczestnicy Apostolatu Miłosierdzia Bożego zostali zaproszeni przez ks. Pawła na całodniowe uroczystości ku czci św. Wincentego Pallottiego, 22 stycznia 2003 r. „Ogessumnida" - przyjedziemy, rozbrzmiewało radośnie.
Od kilku lat, w oktawie Wielkanocy (od wtorku do piątku) przed świtem Miłosierdzia Bożego, ks. Paweł z grupą chętnych pątników wyrusza z naszego domu w Bundangu do sanktuarium w górach, na pielgrzymkę. W tym roku grupa liczyła 13 osób. A na samo święto przybyło na czuwanie całonocne 116 osób, w tym ok. 10 żołnierzy z bazy. Łatwo zauważyć, że coraz więcej ludzi przybywa, aby się tam modlić. W tym samym czasie, w kaplicy Miłosierdzia Bożego w naszym domu w Bungdag, zgromadziło się w samą niedzielę ponad 80 osób, a następnego dnia drugie tyle. W kaplicy tej, w godzinę Miłosierdzia Bożego od ponad dwóch lat odbywa się codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu, gdzie przychodzący ludzie modlą się słowami Pisma Świętego, odmawiają Koronkę do Miłosierdzia Bożego. A co tydzień, w każdy piątek, jest odprawiana Msza św. ze specjalnymi intencjami do Miłosierdzia Bożego. W najbliższym czasie zamierzamy wydać „Dzienniczek” św. Faustyny w języku koreańskim, który jeszcze bardziej przybliży ludziom z Korei sprawę kultu Miłosierdzia Bożego i duchowość nowej Świętej.
Tegoroczne święto Bożego Miłosierdzia ukazało ogromne zainteresowanie tutejszych ludzi tym kultem.
Tekst i zdjęcia br. Andrzej Baranowski SAC |