Strona główna arrow Duchowość arrow Nie będziesz brał Imienia Pana Boga twego nadaremno
Nie będziesz brał Imienia Pana Boga twego nadaremno Drukuj Poleć znajomemu
Jeśli poszukujący człowiek znalazł już KOGOŚ lub COŚ do czego mógł odnosić się jako do „siły wyższej”, do czegoś od czego czuł się zależny – bo nie mógł dorównać w swej ograniczoności – zaczynał odnosić się do tego KOGOŚ lub CZEGOŚ z szacunkiem, respektem, kultem, powagą i zniżał się do uległości.

Odczuwał strach, przewagę nad sobą, zależność do tego KOGOŚ lub CZEGOŚ, szukał sposobów, by wyjednać sobie przychylność, przywileje, łaskę. Siebie i innych zaczynał skłaniać do wielkiego uszanowania tego KOGOŚ lub CZEGOŚ, by w ten sposób ukazać swoją uległość i zależność.

Jednym z przejawów takiej formy postępowania u wszystkich Plemion Papuaskich było poszanowanie IMIENIA osób Starszyzny Plemiennej, osób starszych. Nie można było z nich kpić, żartować, wyśmiewać się; po prostu używać ich imion w niewłaściwych, niegodnych celach. A w odniesieniu do „duchów” nawet nie było wolno głośno rozmawiać czy wymieniać nazwy „ducha”. Konsekwencje wykroczeń przeciw tej zasadzie były niekiedy drastyczne. Czasem wystarczył...
... duży kogut na załagodzenie sprawy, a niekiedy nawet winowajca musiał „położyć” dużą świnię, by nastąpiło uregulowanie przewinienia. Obyczaj ten był i jest nadal dość mocno przestrzegany.

Dla mnie osobiście było to odbiciem czy niewielkim podobieństwem do naszego II przykazania, do którego doszli Papuasi w swoich intuicyjnych poszukiwaniach i odkrywaniu Prawd Naturalnego Prawa.

Mówiąc im często o sprawach Bożych, wyczuwałem, że mają poczucie zachowania tego przykazania. Bardzo często musiałem też prostować i tłumaczyć, że nie zawsze użycie Imienia Boga jest grzechem. Używałem wtedy przykładu dziecka przywołującego Mamę czy Tatę, bo nierozważnie uczyniło sobie krzywdę czy bało się, bo było głodne czy w niebezpieczeństwie, bezsilne wobec czegoś czy... po prostu chciało się przytulić, być pogłaskanym czy pochwalonym. W takich wypadkach przyzywanie imienia nie było złem.
Co innego – i to było złem – gdy przyzywało pomocy, aby się za nim wstawiono, jeśli coś narozrabiało czy wyśmiewało Rodziców, czy też wykorzystywało ich do niecnych celów.
Poprzez te analogie tłumaczyłem, kiedy przyzywanie Imienia Boga jest dobre i uzasadnione, a kiedy niewłaściwe i złe, czyli jest grzechem, ponieważ jest wykroczeniem przeciw przykazaniu Bożemu.

Dziś smutnym jawi się to, że ludzie tak mało zastanawiają się nad tym Przykazaniem, bo jest ono równie ważne, jak i pozostałe. Najczęściej, nie myśląc – spontanicznie, mechanicznie wypowiadają Imię Boże czy przywołują Świętych w kontekście czy okolicznościach niewłaściwych temu, niesłusznie, a nawet i nadużywając. Często słyszy się, że ktoś zadziwiony czymś, zachwycony czy zdenerwowany wzywa Imienia Boga. Tylko po co?
Może warto dodać wtedy: bądź pochwalony; dopomóż mi; miej mnie (nas) w swojej opiece itp., a przyzywanych Świętych poprosić o wstawiennictwo?

Zdarza się słyszeć Imię Boga w zestawieniu z wyrzucanymi w emocjach wulgaryzmami – jest to uwłaszczenie godności Boga, gdyż Imię Boga oznacza Jego Istotę.
Imię Boga wypowiadać należy w modlitwie, a wzywać w trudnych potrzebach życiowych.
A już w ustach tych, którzy deklarują się być niewierzącymi, wypowiadanie Imienia Bożego to nawet nie bezmyślność, lecz wręcz urąganie czy szydzenie z tego co ŚWIĘTE.
Należy więc myśleć, by wypowiadane IMIĘ BOŻE nie było wypowiadane NADAREMNO – bez potrzeby, bez szacunku.

Ks. Krzysztof