Strona główna arrow Nr 62 (1/2013) arrow Rozmowa z ks. Krzysztofem Sopickim SAC, misjonarzem w Brazylii
Rozmowa z ks. Krzysztofem Sopickim SAC, misjonarzem w Brazylii Drukuj Poleć znajomemu
R. – Od czasu naszej ostatniej rozmowy zmienił Ksiądz parafię.

K. – Jestem proboszczem parafii Miłosierdzia Bożego w Rio de Janeiro. Mój brat Jan został mianowany rektorem, potem kustoszem Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. On zajmuje się głoszeniem i szerzeniem Miłosierdzia Bożego w archidiecezji oraz w wielu stanach Brazylii. Ostatnio zorganizował w naszym sank-tuarium I Kongres Miłosierdzia Bożego. Do jego zadań należy również przyjmowanie pielgrzymek i organizowanie wszystkich spraw związanych z sanktuarium. Ja przyjąłem funkcję administracyjną pro-boszcza parafii i wykończenia centrum pastoralnego, które będzie służyć przyjmowaniu pielgrzymek.

R. – Czy dużo osób przybywa do sanktuarium?

K
. – Co roku jest ich więcej, szczególnie w piątki, kiedy mamy specjalną Mszę św. i Koronkę do Miłosier-dzia Bożego, transmitowane przez archidiecezjalne Radio Catedral i retransmitowane przez inne rozgłośnie na całą Brazylię. Słucha nas ok. 150 tys. ludzi. Radio bardzo nam pomaga w docieraniu z przesłaniem Miłosierdzia Bożego do dużej ilości ludzi i przyciąganiu ich do sanktuarium.
A ja – zwyczajnie, jak to proboszcz parafii. Pomagamy...
... sobie nawzajem, ale funkcje i odpowiedzialność są różne.

R. – Jaka jest parafia Księdza?

K.
– Nasza parafia jest dość liczna. Znajduje się na terenie zamkniętego osiedla. Na takim terenie nie wolno budować kościołów. Nasz jest wyjątkowy, gdyż powstał przed założeniem osiedla. W pobliżu kościoła mieszkają ludzie zamożniejsi, a zaraz za murami osiedla mamy bardzo biedne wspólnoty na faveli. Tam są ludzie, którzy wymagają wiele pomocy finansowej i intelektualnej, a mimo to są bardzo zaangażowani w kościele. Organizacja pracy w parafiach brazylijskich jest oparta na koordynacji działań grup parafialnych. Rada parafialna składa się z przedstawicieli wszystkich grup i ruchów istniejących w parafii. Często liczy 40 – 80 osób. Na zebraniach miesięcznych omawiamy zadania do wykonania w danym miesiącu i jaki będzie udział każdej grupy. Grupy podają też program swojej działalności do rocznego planu finansowego. Poszczególne grupy mają zebrania tygodniowe lub co 15 dni, w zależności od sytuacji.

Oni organizują ludzi, pracę, np. duszpasterstwo zdrowia – tu nie chodzi tylko o opiekę nad chorymi, ale o profilaktykę, a także pomaganie chorym, odwiedzanie ich. Duszpasterstwo to organizuje także konferencje, spotkania tematyczne, na które zapraszają specjalistów. Zapraszają lekarzy, pielęgniarki, którzy po Mszy św. udzielają darmowych porad. Organizują też gabinet dentystyczny, psychologiczny, poradnictwo lekarza pierwszego kontaktu. Mamy ofiarowane 2 komplety wyposażenia dentystycznego. Ludzie przynoszą leki, których już nie potrzebują i farmaceuci je selekcjonują, a później wydają darmowe leki na recepty przynoszone od lekarza.

Ludzie są bardzo ofiarni. Ofiarowują swój czas. Z tych, co chodzą do kościoła jakieś 50% bierze udział w jakimś ruchu czy
duszpasterstwie.

Nasz kościół jest zawsze pełny. Jest 700 miejsc siedzących. W niedzielę we Mszach św. (mamy ich 6) uczestniczy ok. 2500 osób, a w wielkie święta ok. 5000.

R. – Czy bogaci parafianie pomagają wspólnocie favelowej?

K.
– Tak, bardzo się angażują, aby pomóc i wesprzeć tę wspólnotę.

R. – Jak realizowana jest pomoc intelektualna?

K.
– Oni potrzebują pomocy w rozbudowie kościoła, inżynierów, pomocy w organizowaniu ruchów, dusz-pasterstw itp. Boją się koordynować grupę. Potrzebują pomocy organizacyjnej. Mają bardzo dużą chęć do pracy, ale ciągle uważają, że nie są zdolni do wielu rzeczy. Trzeba ich dowartościować i pomóc im w działaniu. Z czasem coraz lepiej funkcjonują, nabierają pewności siebie. Wchodzą do osiedla i chodzą od domu do domu z figurką Matki Bożej – są bardzo chętnie przyjmowani.

To osiedle nie może być całkowicie zamknięte, bo są tam 3 szkoły i kościół. Każdy może wjechać. W ramach osiedla są 3 mniejsze, zamknięte, do których wejść można tylko na zaproszenie lub za zgodą mieszkańców. W ciągu dnia są otwarte 4 bramy, a wieczorem tylko jedna.

R. – Ksiądz zasłynął jako ksiądz – kolarz. Czy dalej Ksiądz uprawia ten sport?

K. – Ostatnio zostałem zachęcony przez biskupa do pracy duszpasterskiej związanej z moim uprawianiem sportu. W ubiegłym roku mieliśmy X pielgrzymkę kolarzy (nie rowerzystów) do sanktuarium Matki Bożej z Aparecidy. Od 2 lat mamy bardzo dobrą współpracę z rządem i diecezją.
W tej chwili nasza pielgrzymka ma opiekę rządu stanowego. Otrzymujemy wszystkie pozwolenia na przejazd trasą szybkiego ruchu. Nawet towarzyszy nam policja na motorach. Zamykają dla nas trasę. Federacja Kolarska stanu Rio de Janeiro i kluby sportowe zapewniają nam fachową pomoc organizacyjną, samochody zabezpieczenia oraz pomoc lekarską i ubezpieczenia. Jest zorganizowana na bardzo wysokim poziomie.

Całkowitego poparcia udzielił nam arcybiskup, który bardzo chętnie przyjeżdża nas pobłogosławić. Msza św. w sanktuarium w Aparecida jest transmitowana przez telewizję katolicką na całą Brazylię. Również nasz przejazd jest transmitowany na poszczególnych odcinkach kolejno przez 3 telewizje. Pielgrzymka kolarzy jest ważnym świadectwem dla ludzi. Uczestnicy to w większości kolarze zawodowi albo przynajmniej uprawiający zaawansowaną turystykę. Jeżdżą na długich odcinkach, toteż wszyscy mają wysoki poziom. Średnia prędkość wynosi nieraz 40 – 50 km na godzinę.

W ubiegłym roku otrzymaliśmy błogosławieństwo biskupa dla projektu przygotowania szlaku Niteroi – Rio de Janeiro – sanktuarium Matki Bożej z Aparecidy – Catingo de Nostra Senhora de Aparecida, na wzór Santiago de Compostella. Szlak o długości 450 km prowadzi poza drogami asfaltowymi, szlakami górskimi i wiejskimi, które można pokonywać pieszo, na rowerze lub konno. Ludzie bardzo się interesują tym szlakiem. Mamy jeszcze pewne problemy prawne z pozwoleniami i zatwierdzeniem naszego szlaku. Pewne odcinki trzeba poprawić. Poprosiliśmy o pomoc kolarzy miejscowych. Mamy nadzieję na ukończenie wszystkich prac najdalej na początku roku.

R. – Proszę powiedzieć o propozycji arcybiskupa.

K. – Od kilku lat archidiecezja ma duszpasterstwo sportu, które, niestety, kuleje organizacyjnie. Na podstawie słów Jana Pawła II i z myślą o przygotowaniu się na Mistrzostwa Świata Piłki Nożnej i Olimpiady kładziony jest duży nacisk na sport. Kościół dołącza się do tego. Duszpasterstwo sportowe stanu Rio de Janeiro jest zorganizowany, ale sekcja kolarska jakoś nie mogła ruszyć.
Proponowano mi bym się zajął duszpasterstwem sportu archidiecezji Rio de Janeiro, ale nie podjąłem się tego. Wybrałem duszpasterstwo sekcji kolarskiej. Powstała drużyna kolarska archidiecezji San Sebastian do Rio de Janeiro. Dlatego San Sebastian, bo jest on patronem diecezji. Oficjalna nazwa miasta brzmi San Sebastian do Rio de Janeiro.

R. – Czy Ksiądz dalej startuje w zawodach kolarskich?

K. – Ostatnio miałem problemy czasowe. Od objęcia parafii trudno było mi znaleźć czas na treningi. Zapraszany jestem zawsze, ale weekend w Kościele to dla proboszcza czas bardzo pracowity. Jeżeli zawody są planowane dużo wcześniej, mogę się umówić z bratem w sprawie zastępstwa. Toteż w tym roku starto-wałem tylko w 1 etapie wyścigu 4-etapowego. Ale przede wszystkim wypełniłem swoją funkcję duszpasterską.

W ostatnich latach mieściłem się w granicach 5 – 7 miejsca, a w tym roku byłem tylko 17. Brak treningu i startów.
Ale z zadań duszpasterza sekcji kolarskiej się wywiązuję.

R. – Rio de Janeiro będzie w 2013 r. miejscem spotkania młodzieży z całego świata. Jak przebiegają przygotowania?

K.
– Robi się bardzo dużo. Zarówno w dziedzinie organizacyjnej, jak i duchowej. Przygotowaniu duchowemu służą spotkania, których celem jest uświadomienie, przede wszystkim młodzieży, czym właściwie jest ten zjazd. Cała działalność duszpasterska ukierunkowana jest na młodzież, jej zaktywizowanie. Trwają modlitwy w tej intencji. Pomaga telewizja katolicka.

Trwają ustalenia władz świeckich i kościelnych, ustalanie gdzie właściwie ma być spotkanie, bo może być 3-4 mln uczestników i trzeba im zapewnić noclegi, zorganizować transport, a przede wszystkim wyznaczyć miejsce, gdzie odbędzie się spotkanie z Papieżem. Wszystkie szkoły mają zostać oddane na noclegi. Trwa rejestracja osób, które chcą przyjąć młodych ludzi na nocleg, a także wolontariuszy oraz ich szkolenie.
Kwatery będą sprawdzane, przede wszystkim pod kątem środowiska – czy Kościół może powierzyć mło-dzież, żeby nie było demoralizacji, czy jest bezpiecznie.

Nasza parafia ma przyjąć 5 tys. osób, co raczej nie jest możliwe.

Przygotowania są prowadzone bardzo poważnie. W trosce o bezpieczeństwo uczestników tego i późniejszych mistrzostw w piłce nożnej i olimpiady policja i wojsko opanowują favele (jest ich 1000) i likwidują gangi. Przeprowadzane są remonty dróg – po 30 latach. Brakuje odpowiednio wykwalifikowanej siły roboczej.
Jak u nas mówią: wszystko w ostatniej chwili, ale wyjdzie dobrze. Tak jest ze wszystkimi wielkimi imprezami.

R. – Wobec tego życzymy, by wszystko zostało pomyślnie zrealizowane.
Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiała Jolanta Fidura
Zdjęcia: archiwum