Strona główna arrow Inne kraje arrow Pallotyn w Hongkongu
Pallotyn w Hongkongu Drukuj Poleć znajomemu
Już prawie trzy miesiące jestem w Hongkongu, cóż za przygoda! Zupełnie inny świat, całkowita zmiana stylu życia i odkrywanie każdego dnia czegoś nowego.

Przebywam w centrum diecezjalnym, które znajduje się tuż za katedrą. Mieszkam na piętnastym piętrze, w części zarezerwowanej dla kapłanów. Pochodzimy z bardzo różnych miejsc - głównie są to księża chińscy pracujący w różnych urzędach diecezjalnych oraz emeryci, ale nie brakuje również Włochów, Niemców, Irlandczyków czy innych narodowości, często przejazdem. Jestem tu jedynym pallotynem, jednakże styl życia sprawia, że jestem bardziej zanurzony w życie wspólnotowe aniżeli miało to miejsce w Val d'Oise.

Mój czas jest podzielony pomiędzy posługiwaniem wspólnocie francuskojęzycznej i własną formacją w ramach roku sabatycznego... Mam wreszcie trochę więcej czasu...
... na przygotowanie kazań, osobistą modlitwę, lekturę m.in. konferencji dotyczących Soboru Watykańskiego II, rekolekcji i animacji katechetów czy młodych małżeństw. Mam czas, żeby w sobotę lub niedzielę wybrać się z młodzieżą na łono natury. Odkrywam wciąż nowe rzeczy, które w Europie byłyby uznane za bardzo egzotyczne. Na przykład parafialne spotkanie niedzielne ... plaża, piknik, dyskusja i od czasu do czasu w wodzie. Lub Msza św. z młodzieżą - również na plaży. Niestety jest już chłodno. Być może jednym z największych moich odkryć to właśnie doświadczanie wahań temperatury. Przed przyjazdem ostrzegano mnie, że może być bardzo gorąco, ale nikt nie mówił, iż będzie również zimno.

Poznaję Kościół katolicki w Hongkongu z jego wspaniałymi uroczystościami, z towarzyszeniem pięknych śpiewów chóralnych i to nie tylko w katedrze.

Siła tutejszego Kościoła tkwi w jego obecność w dziełach socjalnych i charytatywnych, głównie przez Caritas i szkoły prywatne.

Brakuje miejscowych powołań, a zapotrzebowanie na kapłanów jest wielkie. Da się również zaobserwować tendencję do zmniejszania się liczby pracujących tu misjonarzy. Toteż poproszono mnie, abym w niektóre niedziele sprawował Mszę Świętą w języku angielskim w jednej z rezydencji hotelowych, gdzie obecność filipińskich kobiet i ich chór kompletuje obraz świata, w którym się znalazłem i pozwala doświadczyć uniwersalności Kościoła, co niewątpliwie stanowi centrum wszystkich moich odkryć.

Od trzech miesięcy przygoda z cyklu "odkrywanie nowego świata " trwa i nie ma zamiaru się kończyć.

Ks. Remigiusz Kurowski SAC