Strona główna arrow Duchowość arrow NIE BĘDZIESZ MIAŁ BOGÓW CUDZYCH PRZEDE MNĄ
NIE BĘDZIESZ MIAŁ BOGÓW CUDZYCH PRZEDE MNĄ Drukuj Poleć znajomemu
Mój współbrat, ks. Zbyszek Dobek, opowiadał kiedyś historię ze swego misyjnego doświadczenia w Afryce o pewnym seminarzyście, który – jako dziecko – spadł z drzewa i zaczął tracić wzrok. Próbowali leczyć go u lekarzy, lecz nic nie pomagało. Udali się z chorym do szamana. Po „odczynieniu” rytuałów, zawiązał chłopakowi sznurek z węzełkami na biodrach. Chłopak przejrzał. Szaman przykazał mu, że jeśli zdejmie kiedyś ten sznurek, może znowu zaniewidzieć. Minęły lata, chłopak przyjął chrzest, wstąpił do nowicjatu, ale sznurka się nie pozbył, bo ciągle towarzyszył mu lęk o spełnieniu się przepowiedni szamana.

Czy postawa tego młodego neofity może dziwić i prowokować do osądu pogaństwa?

Współpracowałem – przed wielu laty, w początkach mojej misyjnej pracy – z liderem, który przewodniczył liturgii w czasie nieobecności księdza całej wioskowej wspólnocie. Głosił nauki dla ludzi i przygotowywał kandydatów do chrztu, małżeństwa... Bardzo dobry i rozmodlony człowiek. Kiedy jednak zachorowało mu dziecko, to zgodnie z zaleceniem glasmana „składał w ofierze” białego koguta. Taki rytuał wioskowy sprzed przyjścia misjonarzy.....

Orzekniemy: POGAŃSTWO! Co robią misjonarze?
A takich przypadków miałem „na kopy”...

Pracując nad Sepikiem, wiele razy uczestniczyłem w rytuałach inicjacji na mężczyznę (nacinanie skóry na wzór skóry krokodyla, uczenie historii plemienia, rytuały, próby odporności na ból, troski o rodzinę, wioskę...). Życie tamtych ludzi było nieustanną walką z największym przeciwnikiem – krokodylem. Szukali więc w swej tradycji formy zwyciężenia go i dominowania nad nim. Usiłowałem zrozumieć tych ludzi i ich obyczaje, ale …

... Właściwie niewiele elementów takiej inicjacji miało pogańskie podłoże. W niektórych Hausboyach przywódcy, którzy byli „ceremoniarzami” tego rytuału, wypytywali mnie nawet, czy mogą robić to czy owo, czy to nie przeczy wierze... Honorowali mnie nawet, dając naczelne miejsca w Hausboyach.

Czy wszystko możemy nazywać pogaństwem, nie znając kultury, historii, mentalności prymitywnych ludzi?

Przez doświadczenie wieków ci prości ludzie szukali właściwych form, które pomogą im w życiu, ułatwią je, szukali doświadczenia zjawisk, których byli świadkami, a które były poza ich mocą, szukali „kogoś”, kto może im pomóc... Od kilkudziesięciu zaledwie lat mówi im się o Bogu i zasadach życia zgodnego z wolą Bożą...

Bądźmy bardzo ostrożni z oskarżeniem i oceną, że wszystko, co ich dotyczy, to pogaństwo.
U nich Ewangelia głoszona jest dopiero kilkadziesiąt lat.

A u nas ponad tysiąc...
I co?
– trzynastego, w piątek...
– czarny kot...
– za guzik na widok kominiarza...
– nie przechodzić pod „rozkraczonym” słupem...
– „kokardka” przy beciku noworodka, by nie zauroczyć...
– świece i przepych na nagrobkach, ale brak modlitwy za zmarłych....
– usiąść przed podróżą...
– nie wracać po wyjściu...
– nalewanie wina „przez rękę”...
– wróżki, horoskopy...

Wyliczać by można bardzo wiele. Tamci ludzie są prymitywni i prości. My jesteśmy o wiele bardziej świadomi niż oni. Czyja jest więc większa wina i odpowiedzialność za POGAŃSTWO zwane ZABOBONAMI?

Rzecz w tym, by sobie pewne rzeczy bardziej uświadamiać i nie wytykać innym, że są poganami, bo my sami niekiedy jesteśmy bardziej obciążeni piętnem pogaństwa. Uważajmy więc..., bo jak pogodzić zabobon, wróżbiarstwo czy praktyki magiczne z wiarą w Boga? Nie da się – to grzech przeciw służbie jedynemu Bo-gu. Tak jak świętokradztwo, bałwochwalstwo, kuszenie Boga czy symonia.

Funkcjonuje u nas przysłowie: Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek. A ten diabeł, czyli inni bogowie, może być materialny i duchowy. To nie tylko sekciarstwo, ale też poświęcenie się nadmiernemu gromadzeniu dóbr materialnych, chciwość, ślepa nienawiść, pycha, która pcha do odrzucenia dekalogu, wiary i uważania się za jednostkę lepszą od innych, równą Bogu czy nawet ważniejszą. Nawet dobra znajomość zasad moralnych i teologii w połączeniu z pychą kryje w sobie niebezpieczeństwo pojawienia się poczucia wyższości wobec innych ludzi.

Pierwsze przykazanie przypomina nam o konieczności pełnego ukierunkowania naszego życia na jedynego i prawdziwego Boga. Ma to miejsce wtedy, kiedy w tego Boga wierzymy, ufamy Mu, na Nim opiera-my swoje życie i kochamy Go, czyli wypełniamy Jego wolę (wzorem jest tu Maryja), kiedy szukamy z Nim modlitewnego i sakramentalnego kontaktu.

Boga mamy kochać ponad wszystko i służyć Mu. Wyrazem służby Bogu jest adoracja, modlitwa, ofiara, składanie Mu przyrzeczeń i ślubów.

Przykazanie to zakazuje również wszystkich grzechów przeciwko wierze, nadziei, miłości i służbie Bożej. Grzechem przeciw wierze jest dobrowolne poddawanie w wątpliwość prawdy objawionej (świadome zwąt-pienie) oraz czysto zewnętrzne praktyki religijne (jak obecność na Mszy św. tylko z poczucia obowiązku czy chodzenie na spotkania religijne, bo jest tam miła atmosfera) i zamykanie się na słowo Boże (niestosowanie prawdy Bożej w swoim życiu, dla własnej wygody), zaniedbywanie pogłębiania wiary (często z obawy przed dostrzeżeniem swojej słabości i grzechu), niewiara, ateizm (w różnych formach) i agnostycyzm.

Do grzechów przeciwko nadziei zalicza się nadzieja zuchwała (na zbawienie bez pomocy od Boga lub otrzymanie przebaczenia bez nawrócenia oraz chwały bez zasługi), rozpacz (mówienie, że Bóg nie przebaczy i że nie musi się już żałować za grzechy ani ich wyznawać – jest to niechęć do zwrócenia się do Boga z prośbą o przebaczenie oraz brak wiary w miłość i potęgę Boga lub podyktowane pychą uznanie prośby za coś poniżającego), życie bez ukierunkowania na cel ostateczny (postawienie jako cel życia jedynie przyjemności ziemskich).

Grzechy przeciw miłości Bożej to obojętność (zaniedbanie lub odrzucenie miłości Bożej), niewdzięczność (odrzucenie lub pominięcie miłości Bożej), oziębłość, lenistwo duchowe (niechęć do czynienia czegoś z myślą o Nim i dla Niego) i nienawiść do Boga (sprzeciwianie się miłości Boga, zaprzeczanie Jego dobroci i złorzeczenie Mu).

Bóg ma być dla nas Kimś jedynym, w kogo wierzymy, w kim pokładamy nadzieję i kogo kochamy ponad wszystko, spełniając Jego wolę. Jego słów mamy ustawicznie słuchać i rozważać je, aby ukształtować według nich nasze życie. Bóg, który zbliżył się do nas w Jezusie Chrystusie, ma być naszym najbliższym Przyjacielem. Z Nim mamy się spotykać w sakramentach świętych oraz z Nim budować Jego królestwo, w którym panować będzie sprawiedliwość, miłość i pokój – a zaczynamy tu, na ziemi, wśród ludzi między którymi żyjemy. Z Bogiem mamy się też spotykać na modlitwie i poprzez rozważanie Jego słowa. Całe nasze życie ma stać się służbą Bogu, naszemu Stwórcy i Zbawicielowi.

Taki jest sens pierwszego przykazania.

Ks. Krzysztof