Strona główna arrow Warto przemyśleć arrow CEZAREA NADMORSKA  CIERPIENIE CZASEM DOJRZEWANIA
CEZAREA NADMORSKA  CIERPIENIE CZASEM DOJRZEWANIA Drukuj Poleć znajomemu
Cezarea Nadmorska była przede wszystkim portem. To dzięki niemu powstało i rozwinęło się miasto. Port w Cezarei był żydowskim oknem na świat, łącznikiem ze stolicą imperium i wieloma innymi terenami Cesarstwa Rzymskiego.

Dla wielu tysięcy mieszkańców Cezarea była także „ich miastem”. Tu żyli, pracowali, odpoczywali. Przez wiele stuleci Cezarea Nadmorska była także miejscem, w którym rezydowali władcy Judei. Mieli tu swój pałac. Niewiele z niego dziś zostało. Morskie fale obmywają porozrzucane fragmenty ścian. Nieco wyżej widać kilka stojących kolumn, jakąś wyschniętą studnię, trochę kamieni.
A przecież tętniło tu kiedyś życie. Mieszkali tu potężni panowie, namiestnicy, prokuratorzy. Władcy życia i śmierci dla tak wielu.

Rozglądam się dokładniej po tym prawie pustym dziś terenie. Szukam miejsca, gdzie była sala balowa, jadalnia, gdzie odbywały się audiencje i gdzie odpoczywano. Szukam także miejsca, gdzie mogło być więzienie, w którym przez ponad dwa lata przetrzymywany był apostoł Paweł.
Było to więzienie...
... o dość łagodnym rygorze, zapewne dające mu możliwość przyjmowania odwiedzin przyjaciół, prowadzenia rozmów. Ale jednak więzienie!

Dla pełnego energii, przemierzającego setki kilometrów Pawła musiało to być straszne doświadczenie. Został nagle zamknięty w jednym miejscu. Przez ponad dwa lata, przez kilkanaście tysięcy godzin. Jak on to znosił? Czasami był wzywany przez Feliksa, potężnego namiestnika Judei. Ten lubił słuchać Pawła. Niestety, niewiele z tego wynikło. Ani Feliksa, ani jego następcy Festusa, ani też króla Heroda Agryppy nie udało się Pawłowi przekonać do Chrystusa.

Wszyscy mieli szanse. Każdemu z nich Paweł głosił Ewangelię. I nic. Jakżeż musiał mieć potem bezsenne noce. Sam płonął we wnętrzu miłością do Boga, a nie udawało mu się tym ogniem zapalić serc jego potężnych rozmówców.
Ten etap działalności misyjnej musiał być dla Pawła bardzo trudny. Może wspominał wtedy chwile, gdy bywał kamienowany czy biczowany i dochodził do wniosku, że łatwiej było znieść ból ciała niż zderzenie ze ścianą obojętności.

Z konieczności i przymusu Cezarea przez ponad dwa lata była domem dla Pawła. Był to dziwny dom. Dawał schronienie przed atakami chcących go pozbawić życia Żydów. Umożliwiał odwiedziny przyjaciół, rozmowy z możnymi tego świata. Ale jednak był więzieniem, ograniczeniem wolności.

Wsłuchany w odgłos fal odbijających się od brzegu, wpatrzony w bezkresne morze, miał wiele czasu na rozmyślania. Jego wiara w tym cierpieniu dojrzewała. To był czas czekania, przekonywania, tęsknoty, samotności, modlitwy, wyrzeczeń. Może po raz kolejny odkrywał, że nie wszystko w życiu zależy od nas, że nie wszystkie plany da się zrealizować. Nie miał wolności fizycznej. Nie mógł udać się z odwiedzinami do tak bliskich mu Kościołów Azji, Macedonii czy Grecji. Martwił się o tych, których kochał, których zdobył dla Chrystusa. Pewnie niejedną noc zastanawiał się, czy sobie poradzą, czy się nie załamią, nie zejdą z drogi Ewangelii? Nie mógł do nich bezpośrednio mówić, nie mógł ich słuchać, patrzeć w oczy. Mógł tylko za nich się modlić, ofiarować swoje posty, otrzymywane zniewagi, znosić różne wyrzeczenia.

Tak jak misjonarz w XXI wieku, który po spędzeniu wielu lat w odległych stronach powraca do swej ojczyzny. Często choroba nie pozwala mu już dłużej aktywnie służyć. Przykuty do łóżka czy fotela staje się więźniem jednego pokoju. Jego myśli biegną tam, gdzie pracował, gdzie głosił Ewangelię. Tęskni za swymi duchowymi dziećmi. Modli się za nie. Ofiaruje wyrzeczenia. Dojrzewa. Bo czas uwięzienia, czas cierpienia może być czasem dojrzewania.

Cezarea Nadmorska to port i morze. Port jest miejscem, gdzie przypływają i skąd odpływają statki. Tu można odpocząć, nabrać siły, uzupełnić prowiant. Port jest bramą. Morze jest drogą. Wybierając się w drogę, coś i kogoś opuszczamy, pozostawiamy.

Paweł już w młodości pozostawił w Tarsie swój dom rodzinny. Udał się na naukę do Jerozolimy. Gorliwie szukał prawdy i mądrości. Temu podporządkował całe swoje życie. Jego czyny były w harmonii z przekonaniem i ze słowami. Nawet wtedy, gdy były jeszcze złe, gdy prześladował uczniów Chrystusa. Pod Damaszkiem Jezus ustanowił Pawła świadkiem i sługą Ewangelii. Został posłany, aby „poganom otwierać oczy i zawracać ich od ciemności do światła”.

Jednym z etapów tej służby u Chrystusa był czas pobytu w Cezarei Nadmorskiej. Pewnego dnia to właśnie stąd wyruszył w swą ostatnią podróż misyjną, do Rzymu.

Ks. Piotr Nowicki SAC