Strona główna arrow Rok 2003 arrow Nr 25 (4/2003) arrow Polsko-brazylijscy księża w Portugalii
Polsko-brazylijscy księża w Portugalii Drukuj Poleć znajomemu

WIEŚCI Z PROKURY REGII BRAZYLIJSKIEJ
W Odivelas przybywa kościołów, a pallotyni mają wreszcie swój dom. To wszystko znacznie ułatwi nam działanie apostolskie. Wydzielona została parafia Królowej Apostołów.

Przy nas, 3 pallotynach pozostała reszta – 60 tys. mieszkańców. Naszym głównym kościołem jest Kościół Miłosierdzia Bożego, wybudowany przez nas. Pozostałe 3 kościoły chcemy wybudować w różnych częściach dzielnicy (jako kaplice). To, że udaje nam się budować, to niemal cud.

Dom w chwili naszego odejścia miałby zostać oddany diecezji. Taki układ daje nam możliwość budowania ze środków parafialnych. W domu będzie salon i salki, tak by mógł też pełnić rolę centrum apostolskiego i formacyjnego ludzi świeckich. Już w trakcie budowy...

...organizowaliśmy tu rekolekcje ewangelizacyjne. Jako pierwszy lokator zamieszkałem tam 20 maja – w kuchni, bo reszta, łącznie z drzwiami „robiła się” i trzeba było „stróżować”.

Jednym z celów naszej pracy w Portugalii jest przeszczepienie tu pallotynów, a to jest związane z rozbudzeniem apostolskim świeckich. Według mnie metody pracy duszpasterskiej w Portugalii nie odpowiadają potrzebom dzisiejszego człowieka, gdyż są zbyt tradycyjne. Księża są wielkimi intelektualistami, ale mają za mało zapału apostolskiego. W swej pracy wykorzystuję doświadczenia brazylijskie, chyba z dobrym skutkiem, bo przyłącza się do nas coraz więcej ludzi. Myślę, że przyczynia się do tego właśnie to ożywienie, radość, które staramy się wnieść; to jakby trochę inna liturgia. Portugalczycy mają wpojone, że radość nie licuje z duchowością. My pokazaliśmy im naturalne przekazywanie wiary w formie radosnej, co prowadzi do prawdziwego spotkania z Bogiem, a nie tylko ze strukturą kościelną, nie z księdzem, lecz z Bogiem. Jest z nami młody ks. brazylijski, José Rodrigues Filho SAC, który dobrze pracuje z młodzieżą.

W naszej dzielnicy mieszka sporo Afrykańczyków, przede wszystkim z Angoli, z Wyspy Zielonego Przylądka, dawnych kolonii portugalskich, z Wyspy Książęcej, z Timoru, jest dużo studentów. Mają swoją Mszę św. niedzielną, którą fantastycznie przygotowują. Początkowo ludzie buntowali się, że to nie jest Afryka, ale teraz chętnie na tę Mszę afrykańską przychodzą. Śpiew jest w różnych językach, ale łatwo zrozumieć jego duchowaą wymowę. Cała liturgia jest sprawowana w języku portugalskim, ale afrykańska kultura czyni ją żywą, natomiast w wymiarze europejskim zdaje się być ceremoniałem, który stracił ducha. Nie można spłycać liturgii Mszy św. czy spotkania w kościele, ale ona musi odpowiadać temu co wyraża i my się mamy w tym jednoczyć, spotykać się z Chrystusem, nie z rytuałem.

Kontynuuję też pracę na polu Miłosierdzia Bożego. Wydajemy kwartalnik o Miłosierdziu Bożym „Mensageiro da Misericórdia Divina”). Nie jest łatwo wejść z nowym czasopismem, nowymi ideałami, tym bardziej, że Portugalia jest bardziej niż Brazylia zamknięta na coś nowego. Wysłałem materiały o Miłosierdziu Bożym i nasz kwartalnik do wszystkich księży i domów zakonnych, parafii w Portugalii. Obecnie przygotowujemy, razem z Księżmi Marianami, książeczkę „Powiedz moim kapłanom” – fragmenty z „Dzienniczka” św. Faustyny, odnoszące się do kapłanów i mówiące o formach kultu Miłosierdzia Bożego.

Ks. Jan Sopicki SAC
Zdjecie: archiwum