Cezarea Nadmorska Drukuj Poleć znajomemu
Była dziełem Heroda Wielkiego. Otrzymawszy ten teren od cesarza rzymskiego Herod w 22 roku przed Chrystusem rozpoczął budowę jednego z najwspanialszych portów starożytnego świata. Wraz z portem w ciągu kilkunastu lat, ogromnym nakładem sił i pieniędzy, Herod wybudował miasto w stylu rzymskim.

Latarnia morska, amfiteatr, hipodrom, łaźnie, świątynia pogańska poświęcona bogini Romie i boskiemu Cezarowi. To miasto nie mogło podobać się pobożnym Żydom. Rozwijało się z ogromnym rozmachem, ale Bóg Izraela dla większości jego mieszkańców nie był najważniejszy. Żydzi i Samarytanie, Grecy i Rzymianie, przybysze z całego świata. Typowy kosmopolityzm każdego miasta portowego.

Cezarea Nadmorska przez pierwsze trzy wieki była miastem rzymskim. Po edykcie mediolańskim cesarza Konstantyna w 313 roku nastał okres bizantyjski. To trzysta lat rozkwitu chrześcijańskiej Cezarei. W czasach świetności miasto liczyło pięćdziesiąt, a może nawet i sto tysięcy mieszkańców. Kres jego świetności przyniósł najazd Persów w 614 roku, a potem zdobycie przez muzułmanów w 640 roku. Dzieła zniszczenia dopełniły trzęsienia ziemi VIII wieku. Lata chwały, kiedy to przez ponad pół tysiąca lat to właśnie Cezarea Nadmorska a nie Jerozolima była stolicą Judei i Palestyny, dobiegły końca. Dziś, przybywając tu, możemy oglądać jedynie ruiny. Tylko odremontowany amfiteatr wykorzystywany jest jeszcze w sezonie. Pozostałości portu morskiego, wybudowanego przez Heroda Wielkiego, znajdują się obecnie pięć metrów pod wodą i są dostępne jedynie dla płetwonurków.

W tym mieście dokonał się krok milowy w realizacji Chrystusowego polecenia: „Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody”. Tutaj z inicjatywy Boga doszło w odpowiednim czasie do zburzenia potężnego muru w świadomości apostołów. To był mur podziału na „my” i „oni”, wypływającego z podziału...
... na Żydów i nie-Żydów. Dziś dla Włochów, Francuzów czy Polaków jest czymś oczywistym, że każdy z nas wezwany jest do zbawienia, a drogą do tego prowadzącą jest przynależność do wspólnoty Kościoła. Ale to dopiero od czasu wydarzeń w Cezarei Nadmorskiej tak naprawdę każdy z nas, kto nie urodził się Żydem, ma prawo powiedzieć: „Kościół jest moim domem”. To w Cezarei chrześcijaństwo przezwyciężyło odziedziczony po judaizmie ekskluzywizm.
Żydom nie zależało na nawracaniu innych na judaizm. Bycie żydem to był zaszczyt. Dla apostołów było czymś oczywistym, że Jezus przyszedł tylko do narodu żydowskiego. Na początku tylko Żydzi należeli do Kościoła. Ewangelia była głoszona tylko wśród członków narodu wybranego.

W Cezarei chrześcijaństwo otworzyło się na ewangelizację pogan. Jak do tego doszło? Możemy o tym pzeczytać w dziesiątym rozdzialeDziejów Apostolskich. To historia Korneliusza, mieszkającego w Cezarei rzymskiego oficera. Był dobrym człowiekiem. Wśród wielu codziennych obowiązków potrafił znaleźć czas na modlitwę. Rozdawał jałmużnę. Przyjaźnił się z żydami i wraz z nimi oddawał cześć Bogu Izraela. Nie był jednak żydem. To właśnie do niego Bóg posłał anioła z poleceniem, aby Korneliusz zaprosił do swego domu apostoła Piotra, przebywającego w odległej o kilkadziesiąt kilometrów Jafie. Równocześnie także Piotr podczas modlitwy miał widzenie. Jakiś głos namawiał go, by jadł to, co nie jest koszerne. Gdy Piotr się wzbraniał, tłumacząc, że jest żydem i nie będzie spożywał tego, co nie jest czyste, usłyszał wyraźne słowa: „Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił”(Dz 10, 15). Mając te słowa w pamięci Piotr przyjął zaproszenie od Korneliusza i wyruszył w drogę. Niósł ze sobą skarb: Chrystusową Ewangelię, którą wniósł w swym sercu do domu poganina.

Nam dziś nie jest łatwo zrozumieć, jak trudno było Piotrowi wejść do domu Korneliusza. Mówi o tym zresztą sam Apostoł, przypominając, że pobożnemu Żydowi zabronione jest wejść do domu nie-Żyda. Ale Piotr nie ma wątpliwości. To posłaniec od Boga kazał mu tu przybyć. Gdy po wysłuchaniu Piotrowego nauczania o Chrystusie Korneliusz i jego domownicy podczas modlitwy wpadli w zachwycenie i otrzymali różne dary Ducha Świętego, Piotr pozbył się reszty wątpliwości. Upewnił się, że „ Bóg nie ma względu na osoby, ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie” (Dz 10,34). Piotr rozumie to, o czym będzie potem mówił św. Paweł: „ Nie ma już Żyda ani Greka”. Nie ma już narodu z definicji lepszego ani gorszego.

Konsekwencją tego odkrycia jest decyzja o udzieleniu chrztu Korneliuszowi i jego domownikom. Będzie się z tego Piotr musiał tłumaczyć pozostałym apostołom, zaskoczonym przyjęciem pogan do wspólnoty Kościoła. Ale sam już teraz nie ma wątpliwości: „Kto może odmówić chrztu tym, którzy otrzymali Ducha Świętego tak samo jak my?” (Dz 10,47).

Ks. Piotr Nowicki SAC