Papuaskie drogi Drukuj Poleć znajomemu

Przejezdność dróg papuaskich w dużej mierze uzależniona jest od pogody. Gdy jest sucho, to, chociaż pełne dziur, są zwykle przejezdne, lecz kiedy droga jest mokra po deszczu, wtedy często samochód wpada czy raczej jest wciągany przez błotnistą maź w dziurę lub koleinę.

To niczym jazda po lodzie. Kiedy wyjeżdżam do wiosek w mojej parafii, szczególnie tych najdalszych, modlę się o dobrą pogodę, bym mógł przejechać.

Pewnego razu po kilku dniach ulewnych deszczy, zbliżał się dzień moich odwiedzin w wioskach na równinach w pobliżu rzeki Sepik. Moich modlitw o pogodę Pan Bóg wysłuchał i w dzień poprzedzający wyjazd była piękna, słoneczna pogoda. Zapakowałem samochód wszystkim, co było potrzebne na dwudniowy patrol misyjny i wyruszyłem. Dojechałem do podjazdu do rzeki, przez którą trzeba przejechać - rzeka znajduje się ok. 20 m niżej niż droga. Kiedy zobaczyłem podjazd byłem przerażony - koleiny zrobiły się bardzo głębokie i szerokie. Woda, płynąca nimi podczas niedawnych, obfitych opadów deszczu, zabrała wiele gruntu. Kilkakrotne próby przejechania nie powiodły się. Nie pomogło...

...podkładanie desek i belek, które wożę w samochodzie "na wszelki wypadek". W końcu z żalem musiałem zrezygnować i zawrócić. Pomyślałem: "No tak, gdybym miał motor przejechałbyn. Można by przepchnąć go przez koleiny i pojechać dalej."

Tego dnia ludzie oczekujący misjonarza nie doczekali się jego przybycia.

Ks. Jan Rykała SAC 

By dotrzec do stacji - bądź z niej wyjechać - pozostaje do pokonania 120 km, jadąc smochodem: 110 km High Way jedną z główniejszych dróg w tym rejonie. Jest ona podobna do drogi z Międzyrzecza do Gorzycy pooranej koparką, spychaczem, po wybuchach kilku bomb.

No i oczywiście bez asfaltu, asfalt jest tylko na pewnym odcinku, a dalej glina.
Jak jest sucho, to można przejechać raczej bez przeszkód - uważając, aby zza zakrętu nie wyjechał samochód jadący nie swoim pasem. Ale kiedy popada... Teraz jest właśnie pora deszczowa... ja pierwszy raz coś takiego przeżyłem. Nasza Suzuka choć z napędem na 4 koła ślizgała się od lewej strony jezdni do prawej, od jednej przepaści do drugiej. Jazda po lodzie to "bułka z masłem" - w porównaniu do kaskaderskich wyczynów na papuaskich drogach. Często się zdarza, że samochody ciężarowe obładowane ludźmi i towarem staczają się w przepaść. Ludzie swoje życie zawdzięczają sprytowi. W krytycznym momencie wyskakują z samochodu.

Po pokonaniu "lepszej" części podróży, pozostaje jeszcze 10 km, które pokonuje się około godziny - jak jest lepsza droga. Jest bardzo wąsko, są dziury. Z lewej i prawej strony przepaść. Choć w Polsce przestrzegałem wszelkich zasad bezpiecznej jazdy samochodem, zapinałem pasy (innym zarazem o tym przypominając), to tu - na bocznych drogach odpinałem je, by przykładem doświadczonych "papuaskich turystów" w krytycznym momencie opuścić samochód. Widząc na własne oczy i przeżywając to wszystko na własnej skórze, zmieniłem treść kryjąca się pod terminem "Extreme". Stwierdziłem, że dotychczas towarzyszyło mi wyłącznie mgliste wyobrażenie o ekstremalnych warunkach.

Ks. Paweł Kotecki SAC, misjonarz w Papui Nowej Gwinei