|
Rut. Ta, która wybrała większe dobro |
|
|
Piąty medalion w krypcie Bazyliki Zaśnięcia Matki Bożej w Jerozolimie ukazuje nam kobietę z naręczem kłosów zboża. To Moabitka Rut, prababka króla Dawida. Ewangelista Mateusz wymienia ją jako jedną z czterech kobiet, gdy podaje rodowód Chrystusa (Mt 1, 5). Jej historia opisana jest w starotestamentalnej księdze Pisma Świętego nazwanej jej imieniem.
Rut nie była z urodzenia Żydówką. Należała do narodu, który zajmował ziemię po wschodniej stronie Morza Martwego. To właśnie tam, do krainy Moabu, wyemigrował z Betlejem judzkiego pewien mężczyzna imieniem Elimelek, wraz ze swą żoną i dwoma synami. To głód zmusił ich do opuszczenia ojczyzny. Wyruszyli za chlebem, z przyczyn ekonomicznych.
Na obcej ziemi poszczęściło się im. Przyjęto ich życzliwie. Mogli tam zamieszkać. Nie byli głodni. Synowie Elimeleka założyli tam nawet swoje rodziny, pojmując za żony Moabitki – Rut i Orpę. Niestety, szczęście nie trwało długo. Wszyscy trzej mężczyźni zmarli, pozostawiając trzy wdowy. W dodatku, obaj bracia zmarli bezpotomnie. W tych dawnych, patriarchalnych czasach życie kobiety bez mężczyzny było bardzo trudne, wręcz niemożliwe. Najboleśniej doświadczyła tego żona Elimeleka, Noemi. Gdy zabrakło męża i synów, poznała, jak gorzko smakuje samotność w dalekiej krainie. Tęskniła za swą ojczystą ziemią, za krewnymi i przyjaciółmi, wśród których wzrastała. Gdy tylko dowiedziała się, że już ustał głód w Betlejem, postanowiła opuścić Moab. Nic już jej tu nie trzymało. Jeszcze tylko...
... pożegnanie z synowymi. Nie będzie ich zabierać z sobą do obcej dla nich krainy. Noemi jest wrażliwą, dobrą i mądrą kobietą. Wystarczy, że sama doświadczyła cierpienia samotności. Chce tego zaoszczędzić Orpie i Rut. Były dla niej takie dobre. Ale już wystarczy. Teraz niech zatroszczą się o siebie. Zachęca je, by powróciły do swych domów rodzinnych. Są jeszcze młode. Nie będą musiały długo czekać, aby na nowo wydano je za mąż. Będą mogły żyć szczęśliwie w nowych rodzinach w swojej ojczyźnie. Ona zaś sobie poradzi w Betlejem.
Orpa posłuchała Noemi, powróciła „do swego narodu i do swego boga”. Nie znamy jej dalszych losów. Nie wiemy, czy była potem szczęśliwa. Nas ujmuje postawa Rut. Nie widać u niej wahania. Jest zdecydowana. Wyruszy razem ze swą teściową do owej judzkiej krainy, w której znajduje się Betlejem. To ogromne ryzyko. Wie, co pozostawia. To rodzinne strony, miejsce, gdzie jest kochana i akceptowana, gdzie doceniają jej pokorę, pracowitość i oddanie. Przyszłość jest niepewna. Jednak Rut tę właśnie niepewną przyszłość wybiera. Chce pójść razem z Noemi, zamieszkać tam, gdzie ona. Z gorliwością zapewnia swą teściową: „Twój naród będzie moim narodem, a twój Bóg będzie moim Bogiem”. To słowa zdradzające prawdziwą miłość. Tak, Rut odnalazła w teściowej kogoś, kogo pokochała jak rodzoną matkę. Jest to rzadkie, ale się zdarza. Tak było kiedyś i tak jest dziś. Odkryć w teściowej drugą mamę albo kogoś jeszcze wspanialszego.
Nie dziwimy się, że Rut chce być z Noemi, z tą wspaniałą kobietą, zawsze i wszędzie. Bo w życiu nie jest najważniejsze to, gdzie się jest, ale z kim. Gdy się kogoś kocha, radością jest mu służyć. I Rut chce służyć Noemi. Chce służyć także jej Bogu, bo jak wspaniały musi to być Bóg, który ma takich wyznawców. Chciałoby się jeszcze dodać: o, jak szczęśliwy to Bóg, który ma takich ambasadorów jak Noemi, która natchnęła Rut swoją miłością, wiarą i tęsknotą. Jest wspaniałym świadkiem swego Boga. Jeżeli Bóg Noemi jest taki, jak ona, to Rut gotowa jest na poświęcenie. Znajdzie siły, aby pozostawić rodzinne strony i udać się w nieznane. Jedynym gwarantem jest Noemi i jej Bóg.
Do Rut uśmiechnęło się szczęście. A ona tej okazji nie zmarnowała. Odważna, otwarta, poszukująca – poprzez swą prawość i ziemskie okoliczności odnalazła Boga. Prawdziwego i jedynego. Teraz będzie już pod Jego opieką. On jej pobłogosławi. Ona zaś będzie z Nim współpracowała.
Rut jest osobą skromną, ciężko pracującą i mało dbającą o własną wygodę. Po przybyciu do Betlejem wyrusza do pracy, aby utrzymać siebie i teściową. To Bóg jest tym, który wszystko widzi i wszystkim kieruje. Rut trafia na pole Booza, krewnego Elimeleka, człowieka zdolnego, zamożnego i mającego dobrą pozycję. Elimelek poznaje się na Rut. Ceni ją za to, że dobrowolnie opuściła swój kraj, krewnych i przyjaciół, a wybrała nieznane warunki egzystencji wśród obcego ludu. Dostrzega jej troskę o teściową. Zauważa także jej mądrość, młodość i piękno. Poślubia ją. A my odkrywamy, że Booz, człowiek prawy, jest pięknym narzędziem w ręku Boga. Bo za pośrednictwem Booza sam Bóg opiekuje się Rut. Tą Moabitką, która stała się wierną wyznawczynią Jahwe.
Rut została wynagrodzona przez Boga Izraela i Jego wyznawców. Ma dom, męża, potomstwo, Boga. Jest akceptowana i kochana. Jej syn, Obed, będzie dziadkiem króla Dawida. Teraz Rut już nie żałuje, że zdecydowała się wyruszyć z Noemi w nieznane, że nie zwyciężyła w niej myśl o powrocie do domu rodzinnego. Zachwyciła ją Noemi i jej Bóg. Ich wybrała. Odważyła się.
Jedynie dla większego dobra pozostawia się mniejsze.
Ks. Piotr Nowicki SAC |
|
|
|
Odwiedziło nas 1919578 Odwiedzających
|
|