Po raz drugi w naszej Regii obchodzimy złoty jubileusz kapłaństwa. Pierwszy był ks. Józefa Maślanki SAC przed dwoma laty, a teraz naszego współzałożyciela ks. Czesława Zająca SAC. Najpierw swój jubileusz obchodził w Polsce wraz z wszystkimi księżmi z roku. Po powrocie do Brazylii przygotowaliśmy uroczystości w parafiach, w których ks. Czesław był proboszczem: w parafii św. Elżbiety w Rio de Janeiro, gdzie był proboszczem przez ponad 20 lat, następnie w parafii Miłosierdzia Bożego, gdzie proboszczował przez 14 lat i w parafii Matki Boskiej Fatimskiej w Niterói, gdzie był pierwszym proboszczem, a obecnie pomaga ks. Markowi Karnemu SAC i ks. Josielowi.
Ks. Czesław Zając urodził się 19 stycznia 1937 r. Jak pisze w swoich wspomnieniach, jego mama, jeszcze będąc w ciąży, oddała go w opiekę Matki Boskiej podczas pielgrzymki do Częstochowy. Już od dziecka czuł powołanie do pracy misyjnej. Podczas studiów w Seminarium w Ołtarzewie otwarła się możliwość wyjazdu na misje, ale z racji niemożliwości uzyskania paszportu musiał zrezygnować. Kolejna okazja nadarzyła się w roku 1972 – wtedy razem z ks. Janem Jędraszkiem SAC i ks. Tadeuszem Korbeckim SAC zaczęli przygotowania do wyjazdu do Brazylii ukoronowane sukcesem. Jego marzenie zostało zrealizowane 5 kwietnia 1973 r., kiedy wylądowali w Brazylii. Początkowo pomagali w duszpasterstwie...
... w stanie Rio Grande do Sul, ale kilka miesięcy później objęli dwie parafie pallotyńskie w Rio de Janeiro, gdzie pracowali pallotyni włoscy: św. Rocha i św. Elżbiety w dzielnicach Vila Valqueire i Bento Ribeiro.
Początki obecnej Regii Matki Bożej Miłosierdzia były bardzo skromne. Ks. Jan Jędraszek SAC wkrótce powrócił do Polski, a do dwóch pierwszych misjonarzy dołączyli kolejni. Dzisiaj Regia liczy sobie 45 członków w tym 12 księży Brazylijczyków. Posiadamy placówki w stanach Rio de Janeiro i Minas Gerais oraz dwie parafie o charakterze misyjnym w Amazonii. Nasi współbracia pracują w Portugalii w Odivelas w rejonie Lizbony i w diecezji Coimbra. Mamy możliwość utrzymania na studiach w Rzymie jednego księdza. Cieszymy się nowymi powołaniami Brazylijczyków.
Podwaliny tego dzieła są zasługą pierwszych trzech misjonarzy, z których tylko ks. Czesław nadal kontynuuje pracę na froncie misyjnym w Brazylii. Jak każdy z nas ma swoje dary i talenty, którymi służy Panu Bogu i ludziom oraz pewne cechy charakterystyczne, które ubogacają pracę misyjną. Pomimo swojego wieku, który przynosi pewne ograniczenia, zawsze jest dyspozycyjny do posługi duszpasterskiej. Trudne byłoby dla niego, gdyby nie mógł być użyteczny w duszpasterstwie. Nigdy nie odmawia posługi duszpasterskiej, wizytując chorych w domach czy w szpitalach. Zawsze jest gotów do wysłuchania spowiedzi czy do odprawienia Mszy św. Czasami bardzo zabiegany, ale zawsze otwarty na najbardziej potrzebujących.
Jednym z trudniejszych doświadczeń życiowych były dla niego bandyckie napady: w domu parafialnym, w autobusie, na ulicy czy przed kościołem. To wszystko stworzyło rodzaj strachu przed niektórymi osobami o wyglądzie podejrzanym. Dopiero po upewnieniu się, że to nie żaden bandyta przyjmował pewnych ludzi przychodzących do kance-larii parafialnej.
Ks. Czesław bardzo lubi czytać i dzięki temu ma wspaniałą wiedzę na różne tematy. Tym bogactwem chętnie dzieli się z innymi. Stąd rozmowy z nim są bardzo wzbogacające.
Innym jego zamiłowaniem, które często stwarzało pewne historie humorystyczne, są zwierzęta, zwłaszcza jego jamnik Bambo. Kiedyś przywiozłem z Polski kawałek kiełbasy, aby współbracia mogli spróbować – ks. Czesław oddał swoją część dla Bambo, żeby i on spróbował polskiej wędliny. Pomyślałem sobie: najlepszy przysmak dla przyjaciela, mimo że on tego nie rozumie.
Podziwiam jego zdolność do przekazywania informacji. Na małej pocztówce potrafi w kilku zdaniach napisać wiele. Inny w godzinnej rozmowie telefonicznej nie potrafiłby udzielić tylu informacji. Lubię słuchać jego konferencji, bo potrafi w nich dużo przekazać. Nie jest to wypowiadanie wielu słów bez treści – każda konferencja jest przemyślana i słuchacz wie, co chce przekazać prelegent. Jest to duży talent.
W roku 1995 przekazałem parafię Miłosierdzia Bożego ks. Czesławowi. Zamieszkał w moim pokoju. Dziwnym zbiegiem okoliczności po czternastu latach na nowo wróciłem do tej samej parafii, którą tym razem on mi przekazał. Zauważyłem, że w pokoju nadal było tak samo jak w chwili przekazania mu parafii. Po prostu nigdy nie inwestował w mieszkanie. Wystarczało mu proste życie. Przy przekazaniu parafii naprawiłem pewne rzeczy, wiążąc sznurkiem. Po 14 latach nadal ten sznurek istniał. Ks. Proboszcz przez ten czas zbierał środki materialne na zakup terenu i budowę ogromnego centrum parafialnego. Dla siebie niczego nie kupował, chyba że piesek czegoś potrzebował. Ale to już inna sprawa. Jemu trzeba było pomóc.
Można by jeszcze wiele opowiadać o ks. Czesławie, ale niech te wspomnienia posłużą wszystkim do większego docenienia tego kapłana, który całe swoje życie oddał, słuźąc bezinteresownie Chrystusowi. Jesteśmy wdzięczni Bogu za jego powołanie i poświęcenie się naszej misji w Brazylii. Gdyby nie on, to z całą pewnością inaczej wyglądałaby obecność polskich pallotynów w Brazylii, albo, być może, nie byłoby tu nas.
Ks. Jan Sopicki SAC
Zdjęcia z archiwum Autora |