Strona główna arrow Rok 2004 arrow Nr 27 (2/2004) arrow Domingo de Ramos - Niedziela Palmowa
Domingo de Ramos - Niedziela Palmowa Drukuj Poleć znajomemu

Ten dzień jest świętowany na całym świecie. We wszystkich kościołach Brazylii organizowane sa procesje, podczas których rzesze wiernych publicznie wyznają swoją wiarę w Jezusa Chrystusa. Niepowtarzalny widok stanowią tysiące gałązek palmowych, kołyszących się w dłoniach ludzi.

W niektórych parafiach wystawiane jest Misterium Męki Pańskiej. Tak dzieje się też w parafii św. Elżbiety Portugalskiej w Rio de Janeiro. Kościół brazylijski w okresie Wielkiego Postu co roku przeżywa Kampanię Braterstwa, której celem jest uwrażliwienie wiernych na konkretny problem, z którym boryka się tutejszy Kościół. W tym roku była to sytuacja ludzi starszych. Odbywała się pod hasłem: Życie. Godność. Nadzieja. (Vida. Dignidade. Esperança) dlatego też początek Misterium ukazał rozmowę rodziny brazylijskiej, składającej się z 3 pokoleń: dziadków, rodziców i dzieci. To dziadkowie przypomnieli, że dziś jest Niedziela Palmowa i trzeba iść do kościoła, żeby publicznie...

...wyznać swoją wiarę. I rozpoczęli opowieść o Jezusie, wjeżdżającym do Jerozolimy. I Wjechał między licznie zgromadzonych parafian Jezus Chrystus na osiołku, wraz z Apostołami i ludem Jerozolimskim, który, z palmami w ręku, radował się na widok Potomka Dawida. Jednak radość nie trwała długo. Rozpoczęła się Ostatnia Wieczerza. Judasz udał się do kapłanów, by zdradzić Mistrza.

Ulica przy kościele zamieniła się w Ogród Oliwny, gdzie Jezus, opuszczony i samotny, rozmawiał z Bogiem Ojcem. Żołnierze nie pozwolili na zbyt długą modlitwę. Przybyli z pochodniami w ręce, włóczniami i czekali na pocałunek Judasza, aby aresztować Zbawiciela. Piłat, mimo zabawy przyjął żydów i mimo niechęci wydał im Jezusa na ukrzyżowanie. Zdziwił się tylko, ze lud woli bandytę Barabasza, a nie cudotwórcę i uzdrowiciela Jezusa.

Akcja potoczyła się szybko. Ubiczowali, upokorzyli i wyśmiali Króla, oczywiście nie zapominając o koronie (wszak to atrybut królewski) – z cierniowych gałęzi. Mimo, że droga nie była długa, umęczony Jezus nie miał siły, aby nieść krzyż. Nie pomogła nawet dobroć Weroniki, która otarła mu twarz, ani łzy mieszkanek Jerozolimy. Dopiero przypadkowy chłop, Simón, został zmuszony. Żeby nieść Jego krzyż.
I weszli do kościoła. Przy wzgórzu (przy ołtarzu) czekało już miejsce do wzniesienia krzyża. Odarli go z szat. I ukrzyżowali. Wszyscy jeszcze raz usłyszeli testament Jezusa, skierowany do Matki i Jana. Zmarł. Znalazł się jeszcze litościwy Józef z Arymatei, który pochował ciało Jezusa.

Mieliśmy okazję przeżyć to jeszcze raz, dzięki zaangażowaniu rzeszy parafian w różnym wieku, o różnych zawodach.

Misterium zakończyło się błogosławieństwem ks. Jarka i zachętą do przeżycia Wielkiego Tygodnia w sposób godny chrześcijanina.

Ks. Artur Karbowy SAC, misjonarz w Brazylii