|
Zrozumieć Jael |
|
|
Przyglądam się kolejnemu medalionowi w krypcie Bazyliki Zaśnięcia Matki Bożej na Chrześcijańskim Syjonie w Jerozolimie. Widzę miłą z wyglądu kobietę, która w jednej ręce trzyma palik od namiotu, a w drugiej ciężki młot. Po chwili już sobie przypominam – to Jael, znana mi ze starotestamentalnej Księgi Sędziów żona Chebera Kanity.
Powoli rodzi się we mnie zdziwienie przechodzące w bunt: przecież ona tu nie pasuje. Dlaczego zdecydowano się umieścić wśród wybitnych niewiast żydowskich tę, która okłamała i zabiła człowieka? Co ona ma wspólnego z Maryją?
Przymykam oczy i widzę uciekającego z pola bitwy Siserę. Przegrał bitwę, wszyscy jego żołnierze polegli. Jest wyczerpany. Goni ostatkiem sił. I oto natyka się na wychodzącą przed swój namiot Jael, która nakłania go do schronienia się w jej namiocie („zatrzymaj się u mnie. Nie bój się niczego” Sdz 4, 18). By zdobyć jego większe zaufanie i uśpić czujność okazuje mu zatroskanie, podając mleko do picia i okrywając kocem. Gdy wyczerpany do ostatka Sisera zasypia, Jael bierze palik od namiotu oraz ciężki młot i przebija tym palikiem jego skroń.
Przeraża mnie to, czego dokonała Jael. Przez chwilę wyobrażam sobie, że to ja jestem tym człowiekiem, który jej zaufał, a którego ona podstępnie zamordowała. Potrzebuję czasu, aby to przemyśleć. To mocna scena. Przecież kobieta nie jest stworzona do zabijania. Kobieta ma dawać życie. Chcę więc odkryć, jaki to wszystko ma sens. Co w moim myśleniu jest nie tak? Dlaczego mam trudności w zaakceptowaniu tego, co zrobiła Jael, a zwłaszcza sposobu, w jaki to zrobiła?
Zresztą, nie jest ona pierwszą z biblijnych postaci, których zachowanie nie jest łatwe do przyjęcia. Zrozumienie Starego Testamentu...
... wymaga wysiłku. Meditare…, contemplare… (medytuj…, rozmyślaj…) – zdają się podpowiadać benedyktyni, od przeszło stu lat opiekujący się tym miejscem. Zatem rozmyślam, podejmuję trud rozwiązania kolejnej tajemnicy. Co takiego zrobiła w swym życiu Jael, że zasłużyła na wyróżnienie, że zaliczono ją do grona wybitnych niewiast narodu żydowskiego („Niech Jael będzie błogosławioną wśród niewiast” Sdz 5, 24)?
Czas mija. A ja wpatruję się w jej portret i próbuję ją poznać i zrozumieć. Tak naprawdę, to poza tym, że była żoną Chebera Kenity, to nic o niej nie wiem. Jest bohaterką jednej akcji, opisanej w czwartym rozdziale Księgi Sędziów. Zabiła chroniącego się w jej namiocie Siserę. I tyle. Jej czyn muszę rozważyć w szerszym kontekście. Kluczem do zrozumienia wielkości tego, co zrobiła Jael, wydaje się być Sisera, wódz armii kananejskiej, dążący do zniszczenia Izraela. Pewnie on sam nie zdaje sobie sprawy z tego, że jego czyny mają głębszy wymiar. Bowiem ucisk Izraela jest częścią kary, która spotyka Naród Wybrany za odstępstwo od Boga. Gdy Izraelici opamiętują się, zaczynają pokutować i błagać Boga o pomoc, następuje wybawienie. Prorokini Debora wzywa Baraka, syna Aminoama, i przekazuje mu wolę Boga. Pod wodzą Baraka dziesięciotysięczna armia izraelska zmierzy się z armią wroga, dowodzoną przez Siserę. Walcząc z ludem, który jest pod opiekę Boga, Sisera walczy z samym Bogiem. Dlatego zostanie przez Boga „porażony ostrzem miecza”. Pobitego na polu walki, będzie go dalej ścigał waleczny Barak. Zginie jednak z rąk kobiety. Tak jak przy grze w piłkę nożną najbardziej pamięta się tego, kto strzelił bramkę, choć pracowała na to cała drużyna, tak i tutaj w pamięci potomności pozostanie Jael. To ona postawiła kropkę nad „i”, zabijając śmiertelnego wroga swego ludu. Czy zdawała sobie sprawę, że współpracuje z Bogiem w realizacji Jego planu?
Bóg szuka na ziemi tych, którzy z Nim współpracują, którzy umieją wypełniać Jego wolę, którzy są rozumnymi i dobrowolnymi narzędziami w Jego ręku. Bo Jael jest jedynie narzędziem. Wolnym, świadomym, lecz jedynie narzędziem. Dzięki temu w swojej pokorze zwycięża pychę Sisery. Jest podobna do starotestamentalnych sędziów, którzy przed królami sprawowali sądy nad plemionami Izraela. Zstępował na nich duch Pański i działał, kierując ich czynami aż do osiągnięcia zamierzonego celu.
Jael wykazała się inicjatywą – zwabiła Siserę do swego namiotu. Brak siły fizycznej zastąpiła przebiegłością. Nie miała możliwości wyboru innej metody walki. Na polu bitwy, w walce na miecze, byłaby bez szans. Tak jak orężem Judyty w walce z Holofernesem były wdzięk i uroda, tak Jael zwycięża sprytem i pomysłowością, umiejętnością oszukania Sisery.
Jej podstęp czytającym Pismo św. niekoniecznie może się podobać. Chcielibyśmy widzieć bohaterów walczących jedynie szlachetnymi sposobami. Ale tu nie było takiej możliwości. Jael musiała też zabić. Czy miała opory moralne przed tym czynem? Gdyby można było inaczej, pewnie by go nie zabiła. To był wróg. Sytuacja była skrajna. Zabijanie człowieka nie musi się podobać. Nawet nie powinno. Ale tu nie ma innego wyjścia. Jeśli Jael nie pozbawi życia Sisery, ten wróci z jeszcze potężniejszym wojskiem i zniszczy cały jej naród. Jedynym sposobem, aby Siserę powstrzymać jest zabicie go. To obrona konieczna. Jael walczy jak matka broniąca swych dzieci. Wszelkimi sposobami. Wymierza karę za już dokonane przez Siserę zbrodnie i zło, a jednocześnie zapobiega dalszym cierpieniom i zagładzie swego ludu. Sisera nie jest niewinnym barankiem. To pełen chełpliwości i pychy morderca, zagrażający unicestwieniem jej narodu. A to nie jest zwykły naród. To lud, który jest szczególną własnością Boga. Jest pod Jego opieką. A Bóg nie pozwoli na zagładę swojego ludu. Jael jest więc ocaleniem swego narodu. Jest darem danym przez Boga. Jej wielkość polega na tym, że potrafi podporządkować swoje życie Bogu i dobru swego narodu. Bóg posługuje się nią, a ona, wykorzystując swe naturalne zdolności, umie z Nim współpracować. Znalazła się w odpowiednim miejscu i czasie, dostała szansę i jej nie zmarnowała. Patrząc na tę sytuację z punktu widzenia Sisery – Jael zrobiła mu świństwo. Patrząc zaś z pozycji Izraela – ocaliła lud, zabijając śmiertelnego wroga.
Przykład Jael uczy nas, że każdy ma coś do zrobienia. W społeczeństwie liczy się każda jednostka. Nieraz trzeba na swoje pięć minut czekać wiele lat. Ileż tu trzeba pokory. Dopiero taka skromność człowieka, połączona z mocą Bożą, pokona największego wroga. Liczy się każdy, bo każdy z nas jest wyjątkowy. Każdy ma swoje zadanie do zrobienia. Każdy z nas jest cząstką Jego Ludu. Dlatego nie mogę być leniwym, nie mogę marnować mych talentów. Mam czuwać, być w każdej chwili gotowym do wkroczenia do akcji. Tak jak Jael zwyciężyła Siserę, tak każdy z nas ma zwyciężać grzech. Najpełniej wypełniła to swym życiem Maryja.
Ks. Piotr Nowicki SAC |
|
|
|
Odwiedziło nas 1919480 Odwiedzających
|
|