Strona główna arrow Rok 2004 arrow Nr 27 (2/2004) arrow Czy Jezusowi będzie dobrze z nami
Czy Jezusowi będzie dobrze z nami Drukuj Poleć znajomemu

Kiedy w 1991 r. rozpoczynałem pracę w Hermaniszkach nie miałem gdzie mieszkać. Budynek plebani został zabrany przez państwo i zamieniony na szkołę.

Kościół wymagał kapitalnego remontu, gdyż przez prawie 30 lat był zamknięty. Nie zniszczono go tylko dzięki temu, że jedna osoba nie złożyła podpisu i dlatego nie zrobiono tu magazynu.
Kościół został zaplombowany i powoli niszczał. Przeciekała woda, gołębie zrobiły sobie pod dachem dom, dwukrotnie został okradziony. Kiedy przyszły troszkę lepsze czasy ludzie jakoś wchodzili do środka i sami próbowali coś remontować, bo warunkiem otwarcia kościoła był jego dobry stan. Nocami jedni pilnowali, inni malowali. W efekcie tych prac jedna ręka Pana Boga była sporo dłuższa od drugiej; każde oko było skierowane w inną stronę.

Po odzyskaniu kościoła przeprowadziliśmy kompleksowe prace remontowe i udało nam się zdążyć do roku 2002, kiedy to nasz biskup poświęcił kościół. Zbudowaliśmy też plebanię.
Nasza parafia obejmuje 30 wiosek rozrzuconych...

...w promieniu ok. 30 km. Na tym terenie żyje 2.000 parafian. Z tych wszystkich wiosek przyjeżdżają w niedzielę wierni na Mszę św. Ludzie sami zorganizowali sobie specjalne autobusy, które dowożą ludzi z odległych miejscowości.

Działalnością duszpasterską staramy się objąć jak najwięcej ludzi. Organizujemy grupy dziecięce i młodzieżowe, działa schola dziecięca. Jest dużo grup modlitewnych: różańcowych, kultu Miłosierdzia Bożego. Ostatnio prowadzone są spotkania nauczycieli i wychowawców, na które uczęszczają także osoby prawosławne i niewierzące. Przyjeżdżała także siostra na spotkania grup wieczernikowych Małego Apostoła i starszych dzieci.

Organizujemy też różne konkursy religijne dla dzieci. Ostatnio dzieci wzięły udział w konkursie „Jezus w moim życiu”. Oto prace dwojga z nich, uczniów 3 klasy:
Już nieraz myślałem nad tym pytaniem i dzisiaj ten tekst pomaga mi napisać sam Pan Jezus, bo On jest obecny w moich myślach, w moim sercu.
Panie, jakiś Ty Miłosierny! Kocham Ciebie, Panie Jezu, za to, że oddałeś swoje życie, żeby uratować cały świat.

Nasz Pan chciał, żeby ludziom było dobrze, chciał wszystkich grzeszników uratować. Z miłością i cierpieniem prosił ich, by się poprawili. Jezus chciał, żeby nasze serca były napełnione miłością do wszystkiego, co piękne i dobre, a nienawiścią do złego, co przeszkadza ludziom żyć w radości. Kocham Pana Jezusa za to, że błogosławi wszystkim dzieciom, opiekuje się nimi. Pan Jezus jest przyjacielem wszystkich biednych i nieszczęśliwych, uzdrawia chorych. Od kiedy poznałem Jezusa jest on także moim przyjacielem. Uczy mnie sprawiedliwości, wykonywania Bożych przykazań, szacunku dla rodziców i wszystkich bliźnich. Jezus Chrystus pokazuje mi drogę do Nieba.

Zawsze z radością czekam na spotkanie z Jezusem. On zawsze czeka, żeby mi pomóc w moich problemach. Zawsze mogę Go prosić o przebaczenie moich grzechów.
Pan Jezus przychodzi do nas i obdarza nas swymi darami. Czuję się szczęśliwy, bo mogę przyjmować Jezusa Chrystusa w Komunii świętej, bo On jest zawsze ze mną.
Kocham Ciebie, mój Jezu, tak mocno, jak swoją mamę.

A jeszcze kocham Jezusa za to, że posłał do nas swoich uczniów, którzy pracują w naszej świątyni. Osobliwie za naszego proboszcza, księdza Andrzeja – on jest sprawiedliwy, kocha wszystkie dzieci, uczy nas poznawać naukę Pana Jezusa, objaśnia ją. Przez jego słowa każdego roku poznaję Ciebie bliżej, mój Jezu.
Panie Jezu, dziękuję Ci za Twoją bezgraniczną miłość do mnie. Zawsze chcę żyć z Tobą. Władysław

Od dzieciństwa widziałam jak traktuje się Boga w mojej rodzinie. Później zaczęłam chodzić do kościoła. Nie od razu wszystko rozumiałam, ale później, na katechezach i od mamy i babci dowiadywałam się jak Pan Jezus nas kocha i jak my powinniśmy Go traktować. Ten rok dla mnie jest bardzo szczęśliwy. Przyjęłam po raz pierwszy Komunię św. – przyjęłam Jezusa Chrystusa do swego serca. Bardzo czekałam na ten dzień. Z radości mocno biło mi serce. Dziękowałam Panu Jezusowi za wszystko co robi dla mnie, za to, że jestem katoliczką.

Staram się dobrze uczyć w szkole, uczestniczyć we Mszy św. nie tylko w niedzielę, ale i w dni powszednie. Chodzę na katechezy, staram się jak najczęściej przyjmować Pana Jezusa do swojego serca, modlę się, pomagam moim rodzicom, staram się robić dobre uczynki. Wydaje mi się, że te uczynki pokazują, jak ja kocham Pana Jezusa.

W tym roku chodziliśmy na roraty. Pewnego dnia mój brat wylosował figurkę Dzieciątka Jezus. Cała nasza rodzina modliła się, odmawiała Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Rano zapytałam mamy: „Czy spodobało się Jezusowi u nas?”. Wiadomo, nikt nam nie mógł odpowiedzieć na to pytanie. Mama powiedziała, że wszyscy staraliśmy się, żeby Jezusowi było dobrze w naszym domu.

A w kościele, po Mszy św. była niespodzianka. Wyciągane były namalowane serca – i wylosowano serce mojego brata. Sasza zgodził się oddać dalej kolejkę i następne serce wyciągnięto moje. Opowiedzieliśmy o tym mamie, a ona powiedziała, że Jezusowi było u nas dobrze, że dał nam znak, a my powinniśmy się cieszyć, że figurka Jezusa będzie i w innych domach. Najważniejsze, że Pan Jezus zostanie w naszych sercach. Kocham Pana Jezusa za to, że przychodzi do mnie, za Jego miłość, za wszystko co mam, za to, że przyjął śmierć na krzyżu za nas grzesznych. Kocham Jezusa Chrystusa całym swoim sercem, swoimi modlitwami. Będę starać się pogłębiać swoją wiarę i jak najbardziej kochać pana Jezusa, bo tylko wiara w Boga może czynić człowieka szczęśliwym. Grażyna

Jeśli ma się takich parafian to, wbrew wszelkim trudnościom, można z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Ks. Andrzej Witek SAC, Białoruś
Zdjęcia z archiwum ks. Andrzeja