Pobożność ludowa prostych ludzi zawsze była dla mnie czymś ogromnie ciekawym i budzącym głęboki szacunek. Więcej, jestem przekonany, że katolicyzm w wielu rejonach Brazylii przetrwał tylko i wyłącznie dzięki wierze i odważnej postawie prostych ludzi.
Pamiętam z Piaui, że w oddalonych od głównych dróg wioseczkach, a właściwie to zagubionych wśród bezdroży, ksiądz z Mszą Świętą pojawiał się niekiedy raz na rok albo jeszcze rzadziej. Mimo to katolicy posiadali kapliczkę, raz lepszą, raz gorszą, w niej katechetka uczyła dzieci katechizmu i wierni gromadzili się na modlitwy, zwłaszcza na różaniec. Bez wątpienia wszelkie nabożeństwa związane z Matką Bożą były szczególnie popularne. Stąd często kaplice dedykowane były Matce Bożej z Aparecida lub Matce Bożej Nieustającej Pomocy. Pobożność maryjna w tych rejonach ratowała Kościół Katolicki.
Inne formy ludowej pobożności związane były z ulubionymi świętymi, zwłaszcza z św. Franciszkiem, św. Antonim lub św. Rajmundem Nonato.
W tę chlubną historię pobożności ludowej wpisuje się także biedny i prosty lud Amazonii.
Ksiądz Artur Karbowy, proboszcz z Novo Airão opowiedział mi ostatnio wyjątkowo interesującą historię związaną z uroczystością Trójcy Przenajświętszej...
...przeżywaną właśnie na ludowo.
Obchody zaczynają się już w sobotę, w wigilię uroczystości. Wszystko to, co jest związane z celebracją, przekazywane jest z pokolenia na pokolenie. Mieszkańcy parafii twierdzą, że w taki właśnie sposób świętuje się w Novo Airčo Trójcę Przenajświętszą od ponad stu lat. Najciekawsze jest to, że każdy, od najmłodszego do najstarszego uczestnika, wie, co ma robić, nikomu nic się nie mówi, nic się nie tłumaczy. Polecenia są wydawane za pomocą śpiewu wykonywanego wyłącznie przez mężczyzn niosących sztandary, nad którymi umieszczony jest gołąbek symbolizujący Ducha Świętego. Śpiew ma w sobie coś tajemniczego i dostojnego, przypomina chorał gregoriański.
Całość tych misteriów rozpoczyna się procesją po ulicach miasta, której celem jest zbieranie jałmużny. Mieszkańcy składają swoje datki, aby przygotować obiad dla wszystkich mieszkańców miasteczka w Niedzielę Trójcy Przenajświętszej oraz aby rozdać je wśród biednych.
Procesję otwierają panowie ubrani na biało i niosący sztandary – wśród nich jeden niesie bęben podający rytm procesji. Uderzenia bębna to jedyny dźwięk towarzyszący procesji. Ludzie idą w ciszy, niosąc w rękach zapalone świece. Dźwięk bębna wzywa mieszkańców mijanych domów, aby wyszli na zewnątrz, złożyli jałmużnę i ucałowali wstążkę odchodzącą od poduszki, na której znajduje się symbol Trójcy Świętej.
Cztery osoby, idące w centrum procesji, niosą symbol Trójcy Świętej: koronę, na której szczycie znajduje się gołąb. Całość przystrojona jest białymi i czerwonymi wstążkami. Jedna osoba trzyma koronę, inna gołąbka symbolizującego Ducha Świętego, inna podtrzymuje kapę osoby, która niesie koronę, a jeszcze inna trzyma parasol nad koroną. Procesja dostojnie kroczy ulicami miasta aż do zmroku.
Kiedy zapada zmrok procesja udaje się nad brzeg rzeki Rio Negro, aby śpiewem chwalić Trójcę Świętą, posilić się oraz puścić na
wodę świece, umieszczone na kawałkach drewna. Przez wiele dni unoszą się one na wodach Rio Negro płynąc tak, jak im prąd rzeki pozwala.
W tym roku spuszczono tysiąc świeczek, co naprawdę ładnie wyglądało. Na rzece utworzył się łańcuch kolorowych świateł. Osoby niosące sztandary i symbol Trójcy Świętej weszły na łódkę, aby ze śpiewem spłynąć w dół rzeki.
Po zakończeniu wodnej procesji wszyscy udali się do kościoła na Mszę Świętą.
Ks. Grzegorz Paderewski
Zdj. ks. Artur Karbowy SAC
|