Strona główna arrow Rok 2004 arrow Nr 27 (2/2004) arrow Duszpasterz na motorze
Duszpasterz na motorze Drukuj Poleć znajomemu

Kilku ludzi dowiedziało się, że lubię jeździć na motorze i postanowiło mnie zaprosić do swego towarzystwa. Zaproponowali mi dwa motory do wyboru – jeśli nie mam pieniędzy, to nie muszę spłacać, ale żebym tylko korzystał z tego motoru.

No i zostawili jeden motor do mojej dyspozycji. Korzystałem przez rok. Kiedy jednak wyjeżdżałem na urlop do Polski, powiedziałem, że nie mogę go zostawić, bo to się wiąże z kosztami, a ja nie mam go z czego utrzymywać i lepiej niech go sprzedadzą. Nie chcieli, ale w końcu ustąpili. Teraz, kiedy mamy gdzieś jechać, przywożą dodatkowy motor.

Wyjeżdżaliśmy wielokrotnie, zwiedzaliśmy różne miejsca, prowadziliśmy wiele ciekawych rozmów, m.in. na tematy dotyczące Kościoła. Wybieramy trasy poza miastem, czasem jedziemy jakąś drogą, bo jest malownicza. Byliśmy bardzo blisko dymiącego wulkanu – nie wiem jak moim towarzyszom udało się przekonać wojskowych strażników, że nas przepuścili. Kiedy zatrzymujemy się gdzieś...

...zwykle wzbudzamy ogromne zainteresowanie, bo jak to – ksiądz jeździ na motorze? Kiedyś, gdy tankowaliśmy paliwo, sprzedawca nie chciał uwierzyć, że jestem księdzem, śmiał się i aż zażyczył sobie, żeby pokazać legitymację. Pokazałem. Przeprosił.

Moi towarzysze cały czas pamiętają, że jestem księdzem i zachowują się stosownie. W naszych rozmowach, kiedy zatrzymujemy się na kawę lub posiłek, zawsze „wychodzą” sprawy wiary. I tak ludzie, którzy może, poza pogrzebami czy ślubami, nie przyszliby wcale do kościoła zadają wiele pytań, interesują się problemami Kościoła i wiary. Na ile potrafię, na tyle tłumaczę. Niedawno w Meksyku był pokazywany film o pewnym księdzu, o jego problemach – te tematy też wychodziły w rozmowach.

Myślę, że jest to jedna z form dotarcia do ludzi, którzy niby należą do Kościoła, a w rzeczywistości pozostają na zewnątrz. Księża mają być świadkami i dlatego nie można uciekać od trudnych pytań i problemów, bo doświadczenia, spotkania ludzi z księżmi są różne. I warto wykorzystać każdą drogę, każdą możliwość ewangelizowania.

Ks. Piotr Gabryś SAC, misjonarz w Meksyku
Zdjęcia z archiwum ks. Piotra