Strona główna arrow Rok 2011 arrow Nr 55 (2/2011) arrow Z nauczania Jana Pawła II
Z nauczania Jana Pawła II Drukuj Poleć znajomemu
Kiedy Chrystus powiedział na Krzyżu: „Niewiasto, oto syn twój” (J 19, 26) – w nowy sposób otworzył serce swej Matki. Niepokalane Serce. Objawił Jej nowy wymiar miłości i nowy zasięg miłości, do którego została wezwana w Duchu Świętym i mocą ofiary Krzyża.

W słowach fatimskich zdajemy się odnajdywać ten właśnie wymiar macierzyńskiej miłości, która swoim zasięgiem ogarnia całą drogę człowieka do Boga – i tę, która wiedzie poprzez ziemię, i tę, która prowadzi poza ziemię – zwłaszcza przez czyściec.
Troska Matki Zbawiciela jest troską o dzieło zbawienia: dzieło Jej Syna. Jest troską o zbawienie – o wieczne zbawienie – wszystkich ludzi. Gdy od daty 13 maja 1917 roku mija już tyle lat, trudno nie dostrzec, że ta zbawcza miłość Matki ogarnia swoim zasięgiem w jakiś szczególny sposób nasze stulecie.
W świetle miłości matczynej rozumiemy całe orędzie Pani z Fatimy. To, co najbardziej wprost sprzeciwia się drodze człowieka do Boga – to grzech, trwanie w grzechu – wreszcie negacja Boga. Programowe wykreślenie Boga ze świata ludzkiej myśli. Oderwanie od Niego całej ziemskiej działalności człowieka. Odrzucenie Boga przez człowieka.

Czyż Matka … może milczeć? Nie, nie może!
Dlatego orędzie Pani z Fatimy, tak bardzo macierzyńskie, jest równocześnie mocne i stanowcze. Wydaje się surowe. Wzywa do pokuty. Przestrzega. Nawołuje do modlitwy. Zaleca różaniec.
Przedmiotem Jej troski są wszyscy ludzie naszej epoki – a zarazem...
... społeczeństwa, narody i ludy. (…)
Niepokalane Serce Maryi otwarte słowem: „Niewiasto, oto syn twój” spotyka się duchowo z Sercem Syna przebitym włócznią żołnierza. Serce Maryi zostało otwarte tą samą miłością do człowieka i do świata, jaką Chrystus umiłował człowieka i świat, wydając zań samego siebie, aż do otwarcia własnego Serca włócznią żołnierza.

Poświęcić świat Niepokalanemu Sercu Maryi – to znaczy przybliżyć się, za pośrednictwem Matki do samego Źródła Życia, które wytrysło na Golgocie. To Źródło wciąż tętni Odkupieniem i łaską. Wciąż w Nim dokonuje zadośćuczynienie za grzechy świata. Wciąż ono jest Źródłem życia nowego i świętości.

Poświęcić świat Sercu Maryi, Niepokalanemu Sercu Matki – to znaczy wrócić pod Krzyż Syna. To znaczy więcej: odnaleźć ten świat w przebitym Sercu Zbawiciela. Potwierdzić jego Odkupienie u samego Źródła. Odkupienie jest zawsze większe niż grzech człowieka i „grzech świata”. Moc Odkupienia przerasta nieskończenie całą skalę zła, jakie jest w człowieku i w świecie.
Serce Matki jest tego świadome, jak żadne inne serce w całym wszechświecie: widzialnym i niewidzialnym. I dlatego wzywa. Wzywa nie tylko do nawrócenia, wzywa do korzystania z Jej matczynej pomocy, aby powrócić do Źródła Odkupienia. (…)

Poświęcić się Maryi to znaczy przyjąć Jej pomoc, by oddać nas samych i ludzkość Temu, który jest Święty, nieskończenie Święty; przyjąć Jej pomoc – uciekając się do Jej matczynego serca, otwartego pod Krzyżem miłością do każdego człowieka, do całego świata – aby oddać świat i człowieka, i ludzkość, i wszystkie narody Temu, który jest Nieskończenie Święty.
Świętość Boga samego objawiła się w odkupieniu człowieka – świata – całej ludzkości – narodów: w odkupieniu przez ofiarę Krzyża: „Za nich poświęcam w ofierze samego siebie” – powiedział Jezus (J 17, 19).
Mocą odkupienia świat i człowiek jest poświęcony. Jest oddany Temu, który jest nieskończenie Święty. Jest oddany i zawierzony samej Miłości. Miłości miłosiernej.

Matka Chrystusa wzywa nas i zaprasza, abyśmy zjednoczyli się z Kościołem Boga Żywego w tym poświęceniu świata, w tym oddaniu, przez które świat – ludzkość – narody – wszyscy poszczególni ludzie są oddani Ojcu Przedwiecznemu mocą Chrystusowego odkupienia. Oddani w przebitym na Krzyżu Sercu Odkupiciela.

Matka Odkupiciela wzywa nas, zaprasza i pomaga nam zjednoczyć się z tym poświęceniem i oddaniem świata. Wtedy bowiem znajdziemy się najbliżej Serca Chrystusowego przebitego na Krzyżu.

Strzeżcie wiary chrześcijańskiej, głoście ją słownie i czynami, pomagajcie bliźnim wierzyć, że Bóg jest Ojcem Miłosiernym, że Jezus Chrystus jest Zbawicielem, w którym otrzymaliśmy nowe życie, że Duch Święty jest mocą naszego życia, że wiara „działa przez miłość” (Ga 5, 6). (…) Każdy z was musi zatem zweryfikować skuteczność swojego zaangażowania w ożywianie wiary w społeczeństwie, w którym zjawisko obojętności religijnej sprawia, „że wielu (…) ludzi żyje dziś tak, jak gdyby Bóg nie istniał, albo zadowala się mglistą religijnością, niezdolną sprostać problemowi prawdy ani obowiązkowi zachowania spójności między życiem i wiarą.

Kościół to nie tylko budynek sakralny. Pan Jezus mówił, że Kościół jest zbudowany na skale, a skałą jest wiara Piotra. Kościół jest wspólnotą ludzi wierzących, którzy wyznają Boga żywego i wyznają – tak jak Piotr – że Chrystus jest Synem Bożym, Odkupicielem świata. Wy, drodzy Bracia i Siostry, jesteście cząstką tej wielkiej wspólnoty Kościoła zbudowanego na Piotrze. Wraz z waszym biskupem, wraz z Papieżem głosicie i wyznajecie wiarę w Syna Bożego, i na tej wierze opieracie całe wasze życie osobiste, rodzinne i zawodowe. W ten sposób jesteście uczestnikami królestwa Bożego.

Zmieniają się na przestrzeni wieków sanhedryny, które żądają zamilczenia, porzucenia czy też wypaczenia prawdy. Sanhedryny współczesnego świata (…) są to poszczególni ludzie, którzy odrzucają prawdę Bożą – są to systemy ludzkiej myśli, ludzkiego poznania – są to różnorodne poglądy na świat i różnorodne też programy ludzkiego postępowania – są to również bardzo różne formy nacisku tzw. opinii publicznej, cywilizacji masowej, środków przekazu o zabarwieniu ateistycznym, laickim, agnostycznym, antyreligijnym – są to wreszcie także i niektóre współczesne systemy rządzenia, które – jeśli nie pozbawią całkowicie obywateli możliwości wyznawania wiary, to przynajmniej ograniczają je na różne sposoby, upośledzają wierzących, czyniąc z nich jakby obywateli gorszej kategorii i wobec tych wszystkich nowożytnych form ówczesnego sanhedrynu, odpowiedź wiary pozostaje zawsze taka sama: „bardziej trzeba słuchać Boga niż ludzi”.

Bóg rzeczywiście powołuje ludzi do poznania prawdy i do wiecznego zbawienia. Jak to pisze św. Paweł do Tymoteusza: „Bóg (…) pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2, 4). Zbawienie pochodzi od Chrystusa. On ciągle nam przypomina, że On jest prawdą, i światłem, które oświeca każdego człowieka, i Synem Bożym, który przyszedł, aby dawać życie. A to jest życie wieczne: „aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa” (J 17, 3).

W świecie, w którym ubóstwo, niesprawiedliwość i sekularyzacja szerzą się na wszystkich kontynentach, szczególnie pilnie potrzeba autentycznych uczniów Chrystusa. To właśnie świadectwo Jego Ewangelii rozprasza ciemność i rozświetla drogę pokoju, budząc nadzieję w sercach ludzi, również tych zepchniętych na margines społeczeństwa i najbardziej osamotnionych. Ludzie, których spotykacie, wyznają różne religie i przynależą do różnych tradycji kulturowych oraz grup społecznych; wszyscy oni poszukują w swoim życiu sensu i godności, lecz ich potrzeb nie zdoła zaspokoić powierzchowna religijność. Jedynie wasza radosna wierność Chrystusowi i odważne głoszenie, że Jezus jest Panem (…) może pomóc innym ludziom poznać Chrystusa.

Być świętymi, być apostołami, być ewangelizatorami, drodzy wierni, winno być także waszym stałym pragnieniem i waszym dążeniem. Podążajcie pobudzeni zapałem misyjnym, aby głosić Ewangelię w każdym środowisku. Jest to zadanie każdego wierzącego i odnosi się także do was wszystkich jako chrześcijan. Dzisiejszy Kościół potrzebuje konsekwentnych świadków i wiarygodnych głosicieli wiary, tak aby chrześcijanie mogli doświadczać życia w Chrystusie i potrafili rozeznawać rzeczywistości Boskie i ludzkie według Ducha Bożego.

Prawda, którą wyznajemy przez wiarę, pochodzi od Boga. Jest słowem Boga żywego. To słowo swoje skierowane do ludzi wypowiedział Bóg wielokrotnie za pośrednictwem tych, których posłał – nade wszystko za pośrednictwem swojego Syna, który stał się człowiekiem. Kiedy zaś umilkły słowa Syna, gdy głowa Jego opadła na krzyżu w ostatnim śmiertelnym westchnieniu, gdy zamknęły się Jego usta – Wówczas Bóg, niejako ponad tą śmiercią, wypowiedział ostatnie i decydujące dla naszej wiary słowo: w Chrystusowym zmartwychwstaniu. I to słowo Boga żywego obowiązuje nas bardziej aniżeli jakiekolwiek słowo ludzkie, aniżeli jakikolwiek ludzki nakaz lub zakaz.

Jezus Chrystus jest „znakiem pojednania”, ale jest równocześnie i „znakiem sprzeciwu”. Jak tego dowodzi jasno życie św. Wincentego Pallottiego, dusze zbawia się przez modlitwę i ofiarę. A z tym jest często związany ciężki krzyż oraz konsekwentnie dobre życie, posłuszeństwo prawu moralnemu i prawu osobistej ofiary, aby móc pozostawać w łasce i w praktykowaniu miłości bliźniego. Jest to szczególnie trudne w dzisiejszym społeczeństwie, które często odrzuca wartości nadprzyrodzone i zmierza tylko wyłącznie do wygody i przyjemności.

My wszyscy, członkowie Kościoła, choć w różny sposób, poruszeni przez tego samego Ducha, zostaliśmy konsekrowani po to, by być posłanymi: na mocy chrztu zostało nam powierzone to samo posłannictwo Kościoła. Wszyscy zostaliśmy wezwani i zobowiązani do ewangelizowania. Ta podstawowa misja, która jest taka sama dla wszystkich chrześcijan, winna się stać niejako codzienną „obsesją” i stałą troską naszego życia. (…) Wiara umacnia się, gdy jest przekazywana! (...) Nic nie jest dalsze od misji jak chrześcijanin zamknięty w sobie samym: jeżeli jego wiara jest mocna, jej przeznaczeniem jest wzrastanie i obowiązek otwarcia się na posłannictwo.

Chrystus Głowa potrzebuje Was, ponieważ jesteście Jego członkami! Kościół potrzebuje Was, ponieważ Wy go tworzycie! Nie pozwólcie zniechęcić się przez trudności, ani tym mniej, omamić lub zastraszyć przez pojęcia lub ideologie przeciwne orędziu chrześcijańskiemu! „Tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara” (1J 5, 4), zapewnia nas św. Jan Ewangelista; niech ta wiara będzie zawsze mocna, głęboka, szczera, czynna, dynamiczna.

Chrystus proponuje tym, którzy Go słuchają, wielkie wymagania odnośnie do miłości, wzywając nawet do miłości nieprzyjaciół: „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie (Mt 5, 43-45). Chrystus wskazuje na głębszą motywację miłości stawiającej wymagania: kochajcie nieprzyjaciół, kochajcie prześladowców, ponieważ Bóg kocha wszystkich. On właśnie sprawia, że „słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (Mt 5, 45). Z tego też względu także wy powinniście kochać wszystkich, nikogo nie pomijając! Oczywiście, chodzi tu o wymagania trudne, ale „miłość Boża jest doskonała” tylko w tym, kto „zachowuje Jego naukę” (por. 1J 2, 5).

Patrzeć na Maryję – znaczy dla nas przeglądać się we wzorze, jaki sam Bóg dał nam dla naszego uszlachetnienia i dla naszego uświęcenia. Maryja uczy nas przede wszystkim zachowania nienaruszonej wiary w Boga – tej wiary, która została nam dana na chrzcie i która winna w nas nieustannie wzrastać i dojrzewać na różnych etapach naszego życia chrześcijańskiego (…) Winniśmy być otwarci i chętni dla Słowa Bożego, by czynić tak, aby nasze życie codzienne – na płaszczyźnie osobistej, rodzinnej, zawodowej – pozostawało zawsze w doskonałej zgodzie i harmonijnej łączności z orędziem Jezusa, nauką Kościoła, przykładami świętych.

Chrześcijanin silny mocą, którą otrzymuje od Chrystusa, oddala się coraz bardziej od grzechu, od grzechów konkretnych, śmiertelnych lub powszednich, przezwyciężając złe skłonności, wady, grzeszne przyzwyczajenia, i tak czyniąc, coraz bardziej osłabia zarzewie grzechu, to jest smutne dziedzictwo nieposłuszeństwa pierworodnego. Dokonuje się to w tej mierze, w jakiej obfituje w nas coraz bardziej łaska, dar Boży, przyznany za zasługi „jednego Człowieka, Jezusa Chrystusa” (por. Rz 5, 15). W taki sposób nawrócenie jest jakby przejściem, stopniowym, skutecznym, ciągłym, od „starego” Adama do „nowego”, którym jest Chrystus.

Chrześcijanin, będąc wezwany przez Kościół do modlitwy, do pokuty i postu, do wyrzeczenia się samego siebie, tak od wewnątrz, jak i na zewnątrz – staje wobec Boga i rozeznaje oraz dokonuje odkrycia samego siebie… Pamiętaj, człowiecze, że zostałeś powołany do czegoś innego niż do gromadzenia materialnych i doczesnych dóbr, które mogłyby cię odwrócić od tego, co jest istotne. Pamiętaj, człowiecze, o twoim pierwszym powołaniu: pochodzisz od Boga i powracasz do Boga.

Boga trzeba słuchać bardziej niż ludzi. Jest On źródłem prawdy niepowątpiewalnej, nieomylnej – podczas gdy prawda właściwa poznaniu ludzkiemu i rozumowi choćby najgenialniejszych ludzi nosi na sobie możliwość pomyłki i błędu. Istotnie, dzieje myśli świadczą o tym, że myliły się czasem najdoskonalsze autorytety w dziedzinie filozofii i nauki – a ci, co przychodzili po nich, ujawniali te błędy, posuwając w ten sposób naprzód wspaniałe skądinąd dzieło poznania ludzkiego, niemniej tylko ludzkiego.

Tak bardzo potrzeba nam wiary! Tak bardzo potrzeba wielkiej wiary! Właśnie dzisiaj potrzeba wiary ludziom, rodzinom, wspólnotom – Kościołowi. Ludu Boży!... Nie bój się przyjąć wraz z Jezusem z Nazaretu Maryi. Nie bój się przyjąć Jezusa Chrystusa, Jej Syna, w całe twoje życie. Nie bój się przyjąć Go w wierze podobnej do wiary Józefa. Nie bój się przyjąć Go pod dachy twoich domów… Nie bój się przyjąć Chrystusa do twej codziennej pracy. Nie bój się przyjąć Go do twego „świata”. Wtedy ten „świat” będzie naprawdę „ludzki”. Będzie stawał się coraz bardziej ludzki. Tylko bowiem Bóg-Człowiek może uczynić nasz „ludzki świat” w całej pełni „ludzkim”.

Zdjęcia: archiwa Księży Pallotynów, Arturo Mari