Nagich przyodziać Drukuj Poleć znajomemu
To bardzo szczytny Uczynek Miłosierdzia względem ciała, zalecany przez Kościół, ale... Czy on się odnosi do wszystkich ludzi na ziemi, pod wszystkimi szerokościami geograficznymi?????????? Dużo się nad tym zastanawiałem – żyjąc wśród Papuasów...

Nie było potrzeby ubierania ludzi tam jeszcze dwa pokolenia wstecz. Matka Natura „dostarczała” ludziom wszystkiego, co było potrzebne, by zasłonić nagość. Liście tangetu dla mężczyzn, by osłaniać części bioder, trawa (z której wyrabiano spódniczki) dla kobiet. To wystarczało – i nikt się nie gorszył; nikt skrycie nie podglądał! Życie zgodne z naturą.
Sprzyjał temu klimat. Nawet było to bardzo zdrowe i korzystne dla skóry i ciała, bo nieustanne pocenie się, brak środków sanitarnych i higienicznych...

Ale ok. 40 lat temu sytuacja zaczęła ulegać zmianie. Przyszła Niepodległość – ludzie stanęli nagle przed cywilizacją o pokolenia ich wyprzedzającą. Niektórzy zaczęli pracować – mogli więc kupować sobie jakieś ubrania.
Ale najwięcej szkody uczynili przedstawiciele „cywilizowanego świata”, przybywający tu jako „misjonarze” niektórych odłamów kościelnych, sekt, którzy wmówili tym prostym ludziom, że „strój Adama i Ewy” to straszny grzech i że tak nie wolno!!! Rozdawano garderobę, nieprzystosowaną do klimatu, i na siłę tych ludzi ubierano... Zakrywano nagość, która w oczach ubierających została uznana za budzącą pożądanie.
Od tego czasu zaczął panoszyć się świerzb, grzybica, łuszczyca, rak piersi u kobiet (bo biustonosze najczęściej nie były dopasowane)...
Czy zatem ten Uczynek Miłosierdzia dotyczył i tamtych ludzi???

Przybywali i przybywają turyści, którzy zachwycali się „naturalnym strojem” tubylców przy okazji różnych festynów i pokazów folklorystycznych, a niektórzy...
... wręcz z oburzeniem mówili, że misjonarze ubierają miejscowych na siłę! Że należy ich zostawić takimi, jacy są z natury...
Tylko nie zawsze powodem takiego stanowiska była troska o „ubieranych”, dla których nagość była stanem naturalnym, a nie kojarzącym się jedynie z pożądaniem czy emanacją seksem.

Dziwne to! Jedni „biali” z fałszywą moralnością i naleciałościami „ciemnych stron cywilizacji”... Inni z chęci darmowego napatrzenia się na nagie ciała...
A w tamtych warunkach klimatycznych może byłoby bardziej logicznym uwzględnienie sytuacji i możliwości... I pozostawienie ludziom wyboru???
Teraz, kiedy świat stał się globalną wioską, oni też zaczynają patrzeć na świat „naszymi” oczami i ubranie – w naszym rozumieniu – stało się dla nich artykułem pierwszej potrzeby. I mają prawo, by i ta z podstawowych potrzeb egzystencji człowieka była zaspokajana.

Jednak w szerokościach geograficznych, gdzie ubranie – od zarania dziejów – było nieodzownym elementem ludzkiej egzystencji wymaga niemalże przeciwnego spojrzenia na ten problem. W każdym okresie dziejów człowiek poszukiwał coraz doskonalszej, praktyczniejszej formy przyodziewku.

I to jest jak najbardziej zrozumiale!!!!!!! Czy to styl retro czy modern – nie jest ważne, o ile służy osłonie i ogrzaniu ciała, a tym samym podtrzymywaniu go przy życiu. Ważne, by ubranie spełniało to zadanie.

Zimą bywają ostre mrozy. Wtedy niemalże każdego dnia słyszymy o zmarłych z powodu wyziębienia organizmu. Niekiedy brak domu czy odpowiednich warunków, ale to nie wyklucza, że przyczyną było niewłaściwe ubranie. Iluż to ludzi widuje się słabo ubranych, trzęsących się z zimna... Serce boli na taki widok. Może to nasi sąsiedzi, ludzie z ulicy.... których znamy.
Jak to pogodzić z zasobami ciepłych ubrań – innych na każdy dzień tygodnia???

Ileż Matek – wstydzących się mówić o tym publicznie – nie tylko nie ma wystarczających środków, by nakarmić swoje dzieci, ale też nie ma ich w co przyodziać???

Przypominanie ludziom o Uczynku Miłosierdzia względem ciała: Nagich przyodziać jest więc jak najbardziej aktualne. I nie można się tłumaczyć, że nie widać na ulicy nagich ludzi. Wystarczy tylko naprawdę otworzyć oczy, by dostrzec takich potrzebujących...

Brak ubioru, obnażenie nie tylko grozi człowiekowi zmarznięciem, co w efekcie może doprowadzić do choroby lub nawet śmierci, ale też wystawia człowieka na pośmiewisko. W Piśmie św. znajdziemy wiele przykładów ukazujących, że nagość wiąże się z utratą godności, ale też budzeniem pożądliwości i ten aspekt też należałoby wziąć pod uwagę w kontekście współczesnej obyczajowości.
Bo zakrywanie czyjejś nagości to nie tylko czynność podarowania ubrania. Może to być także troska o czystość w spojrzeniu na drugiego człowieka.
A czasem, patrząc na „modnie” ubrane osoby, odczuwa się chęć dokonania tego uczynku…

Ks. Krzysztof