|
Zespół muzyczny z naszej parafii nagrał pierwszą płytę: Cia dos Anjos (Cia to nie żaden wywiad, ale Companha). Ileż było z tego radości! Ile pracy w to włożono! Ile stało się przez to dobrego!
Próby zespołu odbywały się w kościele – to wymagało z mojej strony sporo cierpliwości. Codziennie musiałem znosić ich „tłuczenie przez 2 godziny przed mszą św. Pewnie, mogłem ich wyrzucić, powiedzieć, ze mi przeszkadzają, ale gdzie by poszli? Na ulicę? A tak jest jakiś owoc ich pracy (i mojej wyrozumiałości). To radość dla nich, ich rodziców i dla mnie.
Jeden z wokalistów grupy, niepełnoletni, miał wyrok w zawieszeniu. To było jego pierwsze wykroczenie. Powinien wykonywać prace publiczne, ale nikt go nie chciał przyjąć. Kurator zwrócił się do mnie i zgodziłem się mieć nad nim kuratelę, przyjąć go do pracy i co miesiąc pisać sprawozdanie jak się sprawuje. I pisałem. A do pracy (miał pracować 8 godzin tygodniowo) przydzieliłem go, by pomagał pani sprzątającej kościół. Gdybym się nie zgodził, trafiłby w końcu do poprawczaka, potem do więzienia, a tak wyszedł na dobrą drogę. Dzisiaj jest naprawdę dobrym chłopcem. Mam też nagrodę za cierpliwość. Trzy osoby z tej grupy, po przygotowaniu, przystąpiły do I komunii św.
Tak niewiele trzeba, by pomóc drugiemu człowiekowi...
Ks. Stasio Krajewski SAC Zdjęcia: archiwum
|