Wspólnota Drukuj Poleć znajomemu

iałem wtedy około 10 lat, gdy po raz pierwszy do Hermaniszek (Białoruś), po długich latach komunizmu walczącego z Kościołem, przyjechali Księża Pallotyni.

Było to wielkie wydarzenie dla miejscowej ludności. Radość i łzy, kościół maksymalnie zatłoczony i najważniejsze – Eucharystia. Młodzież i dzieci chętnie uczestniczyły w spotkaniach katechetycznych oraz towarzyskich, podczas których padały liczne pytania; wszystko było nowe i zadziwiające. Słuchaliśmy o apostolskich działaniach księży oraz o ich Założycielu – św. Wincentym Pallottim.

Zaciekawiło mnie ich wspólnotowe życie. Jak później się dowiedziałem, jest to jeden z istotnych elementów charyzmatu pallotyńskiego. Pallotti chciał, by członkowie Stowarzyszenia żyli na wzór pierwszej wspólnoty jerozolimskiej. Napełniał ją duch...

...głębokiej modlitwy, ubóstwa, wzajemnej życzliwości oraz nieustannej gotowości do niesienia wszelakiej pomocy potrzebującym.

Ten element wspólnotowego życia był dla mnie istotny przy podjęciu decyzji zostania Pallotynem. Po kilku latach należenia i współtworzenia wspólnoty pallotyńskiej zrodziły się we mnie pewne przemyślenia i przekonania, którymi się chętnie podzielę. Po pierwsze wspólnota jest dla mnie miejscem modlitwy i prawdziwej obecności Boga. W niej każdy z osobna i wszyscy razem spotykamy się z Bogiem, który daje potrzebne siły i moc do wypełniania codziennych obowiązków i zadań apostolskich. Po drugie: tworzyć wspólnotę – to spotykać się ze współbraćmi, dzielić się doświadczeniami, radością i smutkiem, sukcesami, ale też i niepowodzeniami. We wspólnocie mam pewność, że nie jestem sam, że są współbracia zawsze gotowi pomóc. Po trzecie: wspólnota stwarza warunki i troszczy się o rozwój jej członków.

W niej uczę się wzajemnej odpowiedzialności i troski o dobro wspólne. Żyjąc we wspólnocie, doświadczam też jak niełatwo jest ją tworzyć. Wiem, że jest wielkim darem, ale też i zadaniem – niełatwym do realizowania. Niejednokrotnie trudno jest zrezygnować z własnych ambicji, egoizmu oraz pokusy, jedynie dla własnych korzyści. Każdy potrzebuje akceptacji. Doświadczam, że nie jest łatwo akceptować bliźniego takim, jakim jest i pamiętać, że jest on darem Boga. Wspólnota przepełniona atmosferą wzajemnej miłości i przyjaźni jest możliwa do zrealizowania wówczas, gdy będą tkwić w mojej pamięci słowa świętego Wincentego Pallottiego: „Należy postępować tak, jak gdybyście wszyscy zostali powołani na założycieli, krzewicieli i opiekunów najmniejszego stowarzyszenia”.

Ks. Witold Jankiewicz SAC – neoprezbiter