|
Spragnionych napoić |
|
|
Od strony biologicznej WODA jest bardziej potrzebna dla żywego organizmu niż pokarm. Odwodnienie jest groźniejsze niż głód.
Z dziecinnych lat pamiętam opowieść mojego Chrzestnego, który ok. 20 sierpnia 1939 r. eskortował pocztę z Radomia do Gdyni. Jechali pociągiem. I chociaż „lux-torpeda” w tamtym czasie kursowała między Warszawą a Gdańskiem w czasie 2 godzin 55 minut, ta podróż zajęła im tydzień. To był bardzo niespokojny czas. Głód, brak snu... Kiedy powrócił do domu, wypił tylko kilka kubków zimnej wody, pochodzącej z 20 metrowej, kamiennej studni i położył się spać. Dopiero po 30 godzinach wstał i poprosił o jedzenie...
I mnie takie uczucie nie było obce, gdy pracowałem w PNG. Niekiedy wypływając na patrol, który z różnych przyczyn się przedłużał, wracałem padnięty i wycieńczony już po zapadnięciu zmroku – piłem wtedy dużo deszczowej wody i „padałem” spać, nie myśląc nawet o jedzeniu czy przygotowaniu posiłku. Dopiero rano szukałem czegoś do jedzenia.
Wiele razy miałem takie sytuacje – nie jest mi więc obce uczucie braku wody w organizmie i osłabienie, które jest tego efektem... W czasie ataków malarii nie było możliwe...
... jedzenie, bo od razu wszystko „wracało”. Jednak człowiek zmuszał się, by mimo wszystko pić dużo, bo odwodnienie było groźne. Każdy z pracujących w PNG był tego świadomy i bardzo pilnował, żeby się nie odwodnić.
Kilka miesięcy przed moim wyjazdem z Papui w prowincji, w której pracowałem, wybuchła epidemia cholery. Wiele osób zmarło, wiele było odizolowanych... Umierali z odwodnienia po kilku dniach.
WODA to zatem źródło życia.
Bez WODY nie ma życia.
To rozumie człowiek, kto sam doświadczył braku wody. Trudno wytłumaczyć ten problem ludziom, którzy nie przeżyli stanu zagrożenia życia z tego powodu. Nie chodzi zresztą o przekonywanie czy pouczanie innych, a jedynie o to, by ukazać jak ważny jest ten PUNKT „Uczynków miłosierdzia”.
Żyjemy w środowisku, w którym nie brak nam wody czy przeróżnych napitków... Możemy sobie wyobrazić sytuację, kiedy nie mielibyśmy dostępu do nich czy nawet do wody. Od strony życia biologicznego zostalibyśmy skazani na zagładę... I to w bardzo szybkim czasie!!!
Jaka wtedy byłaby walka nawet o kilka łyków wody!!!
Nie liczyłaby się moralna strona naszego życia!!! Każdy by walczył, by przetrwać „trochę dłużej”...
A z taką sytuacją często borykają się ludzie w różnych zakątkach świata.
Jakim wielkim darem Stwórcy jest WODA!!! Jak ON to życie urządził, że woda jest najważniejszym SKŁADNIKIEM???
Słyszę teraz wiele, że ludzie usiłują „przejąć władzę” nad życiem. Że „usiłują doskonalić” Stwórcę... Bardzo to smutne i przykre... Gdyż nie ceni się tego wszystkiego, co „jest nam dane”, a nieświadomie zmierza się ku unicestwieniu...
Cóż więc nam pozostaje robić w takiej sytuacji „naszych czasów”???
Gdy mówiłem, że tam, przez dwadzieścia lat, piłem głównie wodę deszczową – ludzie nie wierzyli, gdyż nie byli w stanie uświadomić sobie sytuacji braku wody... A tak było. I tak bywa w wielu miejscach na świecie.
Jeśli nie było wody deszczowej, jedyną, najbezpieczniejszą formą uzupełnienia płynów w organizmie, była woda z orzechów kokosowych.
Przed laty, kiedy jeszcze pracowałem w Turinghi, jak co miesiąc, wybrałem się do Sotange, jednej z najodleglejszych wiosek, obsługiwanych z tej Stacji. Idąc piechotą, wybrałem skrót przez Bimę i dalej kilka godzin otwartym kunajem (wysoka trawa). Uprzedniej nocy popadało nieźle, a od rana było bardzo mocne słońce. Nogi brodziły w kałużach, wysokie i ostre trawy cięły skórę, a na głowę lał się żar z nieba. Było bardzo duszno i gorąco. Po około trzech godzinach takiego marszu i wypocenia wszelkiej wody z organizmu nie miałem już sił, by iść dalej.
Była tam kępka palm kokosowych. I choć w Papui nie ma rzeczy niczyich, poprosiłem Roberta, który mi towarzyszył, by zerwał kilka orzechów, byśmy mogli się napić. Była to kradzież, ale jakie miałem inne wyjście wobec niemożliwości odnalezienia domniemanego właściciela??? Paść z odwodnienia???
Przez swe znaczenie dla życia WODA nabrała też ogromnego znaczenia symbolicznego w naszej wierze, istotnego dla naszego życia duchowego:
– przejście przez wody Morza Czerwonego to „wyjście z niewoli”...
– chrzest wodą to „obmycie” z pierworodnej winy...
Sam Jezus na to znaczenie wskazuje w czasie spotkania z Samarytanką (J 4,11): „prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej(...)” lub (J 4,14): „Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu”.
Ks. Krzysztof |
|
|
|
Odwiedziło nas 1919357 Odwiedzających
|
|