Strona główna arrow Nr 54 (1/2011) arrow Zobaczyć prawdziwą siebie
Zobaczyć prawdziwą siebie Drukuj Poleć znajomemu

W początkach 2009 r., ksiądz Jarek podzielił się ze mną swoim pragnieniem rozpoczęcia spotkań młodzieży w pallotyńskim domu w Korei. Pomyślałam wtedy, że to świetny pomysł i nawet sama zaczęłam się z tym utożsamiać.

Od początku byłam jednak pełna obaw, czy jest możliwe by, w napiętym harmonogramie, jaki mają studenci, ktokolwiek z młodzieży znalazł czas na dodatkowe spotkania. Modliłam się w tej intencji, ale ciągle miałam mieszane uczucia, czy to może się udać. Kiedy ksiądz zaproponował mi uczestnictwo w Pallotyńskim Forum Młodych – a był to szalony czas mojego życia (koniec studiów – egzaminy), i na dodatek poprosił mnie o znalezienie sponsorów dla młodzieży, której nie stać na wyjazd, i zasugerował rozsyłanie maili do firm i korporacji – ciągle nie wierzyłam, że jest to możliwe. Chociaż zostałam wybrana do szczególnej „Bożej pracy”, chociaż bardzo mocno modliłam się o możliwość realizacji tej Dziękczynnej Pielgrzymki do Grobu Świętego Wincentego Pallottiego, wciąż byłam pełna obaw.
Jednak w tym roku Miłosierny Bóg, dając mi łaskę uczestnictwa w pielgrzymce, przypomniał mi, że ja nieustannie zapominam o Jego działaniu i właśnie Jego działanie kwestionuję swoimi wątpliwościami.

W czasie tegorocznej Pielgrzymki do Polski i Włoch, najbardziej utkwiło mi w pamięci uczestnictwo w Pieszej Pielgrzymce Diecezji Świdnickiej na Jasną Górę. W napiętym programie naszej dwudziestoczterodniowej pielgrzymki mieliśmy możliwość pielgrzymować trzy dni pieszo z Wałbrzycha do Zwróconej k. Ząbkowic Śląskich wraz z Grupą nr 6 – wychodzącą pod przewodnictwem pallotynów z Wałbrzycha. Wszyscy koreańscy uczestnicy naszej wyprawy po raz pierwszy w życiu mieli możliwość doświadczyć pielgrzymiego szlaku. Trzy dni pieszo, spanie...

...w dziwnych pomieszczeniach, na brudnych podłogach, używanie materacy i śpiworów…

W Korei większość z nas mieszka w blokach, w wielopokojowych mieszkaniach z toaletą. Wszyscy uczestnicy naszej grupy w Korei mieszkają w przeludnionych miastach, w których nie zwykło się na co dzień uprawić pieszych marszów (niemal pod każdym blokiem jest przystanek autobusowy czy tanie taksówki). Nie zapomnę momentu zdziwienia warunkami noclegowymi pierwszej nocy.

Przyszło nam spać na podłodze w starym, opustoszałym i zakurzonym domu katechetycznym. Drugiej nocy mieliśmy możliwość spać na sali gimnastycznej pewnej szkoły – nigdy nie zapomnę momentu wejścia do tej sali: było czysto, przestronnie, po prostu wspaniale. Krzyczeliśmy: „to jest niebo!”.

Podczas pielgrzymki zaczęłam doceniać i być wdzięczna Bogu i ludziom za wiele małych rzeczy, których w normalnym życiu nigdy nie zauważałam. Muszę dodać, że pielgrzymka dla mnie była fizycznie wyczerpująca, czasem nawet nie miałam siły na spakowanie się czy udawanie, że wszytko jest dobrze. Zaczęłam również myśleć o wiele prościej. Podczas tego ogromnego wysiłku mogłam zobaczyć prawdziwą siebie ze swoimi wszystkimi słabościami. Takie ujawnienie swoich słabości uczyniło prostszym ocenę samej siebie. Myślę, że podobne były odczucia każdego z nas.

Podczas pielgrzymiej wędrówki patrzyłam na ludzi w różnym wieku: matki z dziećmi w wózkach, dzieci, ludzi schorowanych, którzy pielgrzymowali i modlili się razem, jednym sercem, do Kochającego Boga. Zastanawiałam się, w którym kraju na świecie, ludzie modlą się do Boga tak, jak tu – w Polsce. Jak ci ludzie muszą być pięknymi przed Bogiem!

Po wizycie w Auschwitz, Częstochowie, rodzinnym domu Papieża Jana Pawła II w Wadowicach i wielu innych pięknych miejscach, które odwiedziliśmy podczas naszej pielgrzymki, mogę również poczuć i zrozumieć bardziej, dlaczego Bóg wybrał najbardziej ukochanego Papieża Jana Pawła II właśnie z narodu polskiego.

Byłam naprawdę wdzięczna Bogu, za to że mogłam trochę poznać i poczuć głębokie korzenie, z których płynie energia dla polskiego katolicyzmu i wiary, która przetrwała bolesne ciosy wojny i komunizmu. A przetrwała tylko dzięki temu, że była chroniona przez ludzi bez reszty oddanych Miłosiernemu Bogu i Matce Najświętszej z Częstochowy.

Wyjechaliśmy tego roku na pielgrzymkę, by podziękować Świętemu Wincentemu Pallottiemu za dwadzieścia lat pracy pallotynów na ziemi koreańskiej. Ale dla mnie ta pielgrzymka stanowiła coś więcej. Na nowo mogłam docenić, uczyć się i doświadczyć duchowości Bożego Miłosierdzia oraz jeszcze lepiej zrozumieć polską duchowość tutaj, w pallotyńskim domu w Korei.

Agnes