Strona główna arrow Aktualności arrow Maryja króluje - najważniejsze święta Maryjne w Brazylii
Maryja króluje - najważniejsze święta Maryjne w Brazylii Drukuj Poleć znajomemu
Maryja bezsprzecznie króluje w październiku na całym świecie. Przynajmniej takie ma się silne wrażenie, bo w Brazylii teraz  wszystko jest Maryjne. Nie mogę o tym nie napomnieć, bo czułbym się winnym jakiegoś poważnego zaniedbania.

W drugą niedzielę października w Belem, jednym z najsłynniejszych i największych miast Amazonii leżącym w stanie Para, w ujściu Amazonki do Atlantyku, odbywa się drugie co do ważności i wielkości brazylijskie święto Maryjne zwane Círio de Nazaré. Właściwie wtedy ma tylko swój finał, bo całość trwa przez piętnaście poprzedzających tę niedzielę dni. Oczywiście wszystko odbywa się według brazylijskiej wyobraźni i pobożności, toteż łatwiej byłoby powiedzieć, czego tam nie było, niż wyliczyć wszystkie duchowe i artystyczne atrakcje.

Każdego wieczoru dla Matki Bożej śpiewała jakaś tam gwiazda muzyki religijnej. Patrząc na nazwiska stwierdzam, że rzeczywiście byli sami najbardziej znani brazylijscy śpiewacy, ulubieńcy wszystkich pokoleń katolików.
Każdego dnia odbywała się też jakaś procesja. Pomysłowość wiernych w kwestii procesji jest bardzo wielka, wręcz nieograniczona. Odbywa się więc procesja morska, gdzie wraz z Maryją płyną...
...małe i wielkie stateczki, luksusowe jachty i łupiny biednych rybaków, okręty marynarki wojennej i statki pasażerskie. Jest procesja samochodowa i motocyklowa, nie wspominając o codziennych najróżniejszych procesjach normalnych, czyli pieszych. Jedna, nocna, ze świecami, daje właśnie nazwę temu całemu religijnemu wydarzeniu – Cirio de Nazare. Cirio to po prostu wielka świeca.

W najważniejszym dniu święta odbywa się procesja, która jest zawsze bardzo liczna - w tym roku podobno było ponad dwa miliony ludzi, w której figurka Matki Bożej umieszczona jest na specjalnym powozie, przepięknie ozdobionym w kwiaty, ciągniętym przez tłum wiernych za pomocą ogromnych rozmiarów sznura, który zrobiony jest z włókien agawy. Sznur ten ma pięćset metrów długości i waży siedemset kilogramów. Oczywiście dostać się do tego sznura, jest wręcz niemożliwe. Każdy bowiem poczytuje to sobie za punkt honoru i tłumy cisną się, aby być jak najbliżej owej gigantycznej liny. Przynajmniej, aby jej dotknąć. Można sobie tylko wyobrazić, co dzieje się w tej procesji. Ostatecznie wszyscy docierają szczęśliwie do bazyliki – Sanktuarium Matki Bożej z Nazaretu, gdzie celebrowana jest uroczysta Msza Święta, która kończy to religijne wydarzenie.

Drugą w chronologii, ale najważniejszą i największą w skali narodowej jest uroczystość Nossa Senhora Aparecida, obchodzona zawsze dwunastego października jako bardzo ważne święto narodowe. Oczywiście chodzi o główną patronkę Brazylii, Matkę Bożą Niepokalanie Poczętą z Aparecidy, z narodowego sanktuarium Brazylijczyków.
Mówią o tym miejscu, że jest największym sanktuarium maryjnym na świecie. Nie umiem powiedzieć, czy to prawda. Brazylijczycy zawsze z wielką łatwością mówią, że coś tam u nich na pewno jest największe na świecie. Jedno jest pewne, że kompleks budynków, z bazyliką na czele, jest imponujących rozmiarów. W tym roku miałem szczęście pielgrzymować do tego sanktuarium po raz drugi. Wiele się w tym miejscy zmieniło, postawiono nowe budynki, dokończono budowę bazyliki, wszystko sprawiało wrażenie jeszcze większego, niż to pamiętałem sprzed pięciu lat.

W dniu kulminacyjnym uroczystości bazylika, chociaż największa na świecie, była za mała, aby pomieścić tłumy. Suma odpustowa, sprawowana przez księdza arcybiskupa emeryta z Belo Horizonte, kardynała Serafim Fernandez de Araujo, ofiarowana została za rodziny brazylijskie. Kazanie było refleksją o rodzinie. Ksiądz kardynał powiedział, że tylko pod czujnym okiem Maryi rodziny brazylijskie będą się mogły odnowić, umocnić i kroczyć za Chrystusem. Mówił też, że obecnie najbardziej rodzinom brazylijskim potrzeba wzajemnego przebaczenia. Na koniec, w geście bardzo osobistym, zwrócił się do Maryi i powiedział: „Dziewico Maryjo, Matko Boga, dziękuję Ci za wszystko!” Potem oczywiście były okrzyki na cześć Maryi, śpiewy, oklaski, łzy i fajerwerki. Żaden z odpustów w Brazylii nie może się obyć bez sztucznych ogni - niebo nad Aparecidą długo nie mogło się uspokoić.

My w Manaus też mieliśmy nasze wielkie uroczystości maryjne. Jedna z naszych wspólnot nosi imię Matki Bożej Różańcowej. To najbiedniejsza część naszej parafii, dręczona przez najróżniejsze biedy tego świata, od bezrobocia począwszy, poprzez choroby i inwalidztwa, na przestępczości każdego kalibru skończywszy. Teraz ta wspólnota jest jeszcze bardziej nękana i zdziesiątkowana. Pewien rządowy program o nazwie PROSAMIN usuwa tych biedaków z najbiedniejszych dzielnic, z miejsc nad strumieniami, z domów na palafitach. Są przenoszeni w inne, bardzo peryferyjne dzielnice, do identycznych małych domków zbudowanych z płyty betonowej. Nie wiem, czy będą mieli tam lepiej. Na pewno będzie im wszędzie daleko, pewnie też i do Pana Boga.

Nasz odpust rozpoczął się od bardzo skromnej procesji. Przeszliśmy zaułkami i uliczkami, z częściowo wyburzonymi domami, gdzie inni biedacy z uwagą przeglądali to, co pozostało, w nadziei znalezienia czegokolwiek.

Po procesji mieliśmy Mszę Świętą. Było wiele próśb zanoszonych do Pana Boga poprzez wstawiennictwo Maryi. Jednego jestem pewien, Matka Boża Różańcowa na pewno nie opuści swojego ludu.

Ks. Grzegorz Paderewski