Tajemnica Ewy Drukuj Poleć znajomemu
W dolnej części Bazyliki Zaśnięcia Matki Bożej w Jerozolimie znajduje się wykonana z drewna wiśniowego i kości słoniowej figura leżącej Matki Bożej. Wierzymy, że przedstawia ona Maryję, która dopiero co zasnęła, choć obecnym wydawało się, że umarła. Wkrótce nadejdzie moment Wniebowzięcia, ale teraz trwa smutek rozstania.

Ponad figurą Maryi artysta umieścił baldachim, a w jego spodniej części siedem mozaikowych medalionów. Przedstawiają one Jezusa otoczonego kobietami znanymi nam dobrze z kart Starego Testamentu. Przyjrzyjmy się im bliżej, bo każda z nich na swój sposób zasłużyła, aby się tu znaleźć.

Zacznijmy od medalionu przedstawiającego niewiastę, której za ubranie wystarczają same jej włosy. W dłoni trzyma owoc. Obok niej widzimy węża. Tak, to Ewa. Ta, która w porządku ludzkim, będąc matką wszystkich ludzi, jest matką Maryi. W porządku nadprzyrodzonym to Maryja jest matką Ewy.

Wpatrując się w medalion dotykam tajemnicy tej, która okazała się nieposłuszna Bogu. Zrobiła źle, złamała Boży zakaz, a konsekwencje jej uczynku okazały się tak ogromne.

Chcę jednak spojrzeć na nią z miłością. Chcę zrozumieć, dlaczego Bóg jej przebaczył. Oczywiście, wraz z Adamem ponieśli oboje konsekwencje swego uczynku. Zostali wypędzeni z raju. Zaznali znoju, cierpienia. Ale nie przestali być ukochanymi Dziećmi Boga.

Im więcej myślę o Ewie, tym więcej pytań...
... przychodzi mi do głowy. Dlaczego sięgnęła po zakazany owoc? Dlaczego poczęstowała nim Adama? Czego brakowało jej w raju? Czy była tam szczęśliwa? Jak to się stało, że zrobiła taką głupotę? Czy nie myślała o konsekwencjach swego czynu? Czy w ogóle wtedy myślała?

Pytań jest tak wiele. Dlatego chcę się jej lepiej przyjrzeć. Bo wydaje mi się, że każdy z nas czasem jest Ewą. Poszukajmy więc odpowiedzi na pytanie, jak to się stało, że mając w raju wszystko zapewnione, kiedy niczego jej nie brakowało, zrobiła to, co zrobiła.
Myśląc o jej grzechu, widzimy moment decyzji, chwilę zerwania owocu. Moment, w którym zwycięża pokusa, impuls, aby zerwać i zjeść. Nie dostrzegamy procesu. Nie zauważamy, że to wszystko narastało tygodniami, miesiącami, latami.
Przychodziła tu często. Spędzała obok tego drzewa wiele godzin. Zakazany owoc poznania dobra i zła od dawna nie dawał jej spokoju. Wpatrywała się w niego coraz dłużej. Wiedziała, że nie powinna, że to jest złe. Pamiętała, że Bóg dał jej zakaz, że nie wolno jeść z tego drzewa.
Kusiciel cierpliwie pracował nad nią. Podpowiadał jej, że Adam ją zaniedbuje, że nie ona jest dla niego najważniejsza. Przedstawiał jej sfałszowane dowody na to, że Adam ma lepszą relację z Bogiem niż z nią. Przecież ona została stworzona jako ta druga i tak się wciąż subiektywnie czuła.

Te rozmyślania pod przewodnictwem szatana nie prowadziły w dobrą stronę. Powoli w ten sposób oswajała się z grzechem, choć tego wtedy jeszcze tak nie nazywała. Pozwalała się prowadzić złemu przewodnikowi. A on wciąż pracował nad nią. Nie umiała sobie z tym poradzić. Nie umiała szczerze porozmawiać z Adamem ani z Bogiem.

A przecież tylko chciała być dla Adama ta jedyna, najważniejsza. Coraz częściej dochodziły do niej słowa szatana: „Nie jesteś tak samo ważna dla Boga jak Adam. Jesteś ta gorsza, ta druga. A i dla Adama Bóg jest ważniejszy od ciebie”. Z tym kłamstwem nie umiała sobie poradzić. Zżerała ją coraz większa zazdrość. To ona sprawiła, że Ewa, mając wszystko, nie czuła się do końca szczęśliwa. Pozwoliła się omamić. Wmówić sobie, że jest samotna, niezrozumiana, zaniedbana przez Boga i przez Adama. Czuła, że wciąż jest ta druga. To w niej narastało. A tak bardzo chciała zaistnieć. Chciała poczuć się ważna, mądra, zauważana.

Aż w końcu zdarzyła się okazja. Pomyślała wtedy: „Dlaczego nie?”. Zerwała owoc. Zdradziła. Boga i Adama. Bo przecież wspólnie obiecali sobie, że nie będą jeść z tego drzewa. A ona zjadła. I dała jeszcze Adamowi. Nie chciała być sama w grzechu. Niech i Adam zje. Ten faworyzowany i uwielbiany przez Boga Adam, który ją zaniedbywał. Tak to widziała. Jej zdrada wynikła z subiektywnego poczucia braku wystarczającej miłości, zaufania, bezpieczeństwa. Dała się oślepić. Nie widziała prawdy.
Biedna Ewa. Sięgnęła po owoc. Złamała zakaz. Tak mocno wierzyła, że po zjedzeniu stanie się ważna, kochana, zauważana. Udało się ojcu kłamstwa ją oszukać.

Spoglądam na mozaikę przedstawiającą Ewę. I spoglądam na Maryję. Na tę, która umiała Bogu zaufać do końca, która czuwała; która przyczyniła się do uprzątnięcia bałaganu po Ewie, do zwycięstwa nad grzechem pychy i zazdrości, do zwycięstwa nad szatanem.

Ks. Piotr Nowicki SAC