|
Pracowałam w Rwandzie w latach 1990 – 95, potem byłam w Polsce, a od 2001 r. znowu jestem w Rwandzie. Miałam więc możliwość poznania tego kraju przed i po wojnie, doświadczenia jak wiele zniszczyła i zmieniła wojna.
Wojna zraniła każdego Rwandyjczyka i to na różny sposób. Wiele osób utraciło swoich najbliższych, wiele dotkliwie odczuło przeżycia czasu wojny. Niektórzy ludzie złożyli piękne, odważne świadectwo wiary, bo z narażeniem życia (a nieraz oddali życie) chronili w swoich domach osoby należące do plemienia atakowanego. Ci, co umierali mieli jakąś specjalną łaskę, żeby przygotować się do śmierci. Wielu prosiło o sakrament pokuty; wielu przed śmiercią kierowało słowa przebaczenia do swoich oprawców. Uważam, że ma to ogromny wymiar chrześcijański i jest wspaniałym świadectwem wiary.
Wielkim wyzwaniem dla Kościoła i dla całego narodu jest pojednanie i przebaczenie, które wcale nie jest proste. Wymaga pokonania siebie. Mimo to znam osoby, które, doświadczając wewnętrznej walki, trudności w przebaczeniu, zwracały się do Pana Boga, prosząc o łaskę...
...umiejętności przebaczenia – i mogły przebaczyć. Mogę tu dać przykład kobiety, która mieszka w naszej parafii w Ruhango. Zabito jej męża i siedmioro dzieci. Jest samotna. Cierpiała bardzo i walczyła ze sobą. Dowodem, że udało jej się przebaczyć jest jej ogromne zaangażowanie w pomoc więźniom i sierotom. Odnalazła w tym sens swojego życia. Jej postawa budzi przekonanie, że człowiek dla człowieka potrafi wiele uczynić i wiele pokonać w sobie, jeśli autentycznie pragnie jego dobra i pragnie go pokochać. Podobnych przykładów mogłabym podać wiele.
Znam siostrę zakonną z plemienia Tutsi, s. Geneviève, która utraciła niemal całą rodzinę – został tylko brat. Postanowiła zaangażować się w duszpasterstwo więźniów (przeważnie Hutu). Odwiedzała ich, wygłaszała pogadanki religijne, rozmawiała z nimi. W jednym z więzień zauważyła, że jeden ze słuchających jej więźniów wyjątkowo uważnie ją obserwuje. Zaczęła przeczuwać, że na tym spotkaniu coś się wydarzy. I rzeczywiście – ten człowiek poprosił o głos i powiedział, że nie może jej dłużej słuchać, że nie może dłużej wytrzymać i musi coś wyznać: był wśród tych, którzy zabijali jej rodzinę; bardzo tego żałuje i prosi o przebaczenie – czy to jest możliwe. Ona sama, kiedy o tym mówiła, powiedziała, że te słowa były dla niej wstrząsem - przeżywała to całą sobą, ale popchnięta łaską Bożą podeszła do niego. Rzucili się w ramiona. Wszyscy więźniowie i ci, którzy z nią byli podczas tych odwiedzin byli mocno poruszeni tym, że mogła mu powiedzieć: „Wybaczam ci”. Poszła do brata, by mu o tym opowiedzieć. Wydawało jej się, że brat będzie miał do niej żal za te słowa przebaczenia, bo nosił w sobie nienawiść do tych, co zabili ich rodzinę. Jednakże on był w stanie przyjąć słowa więźnia, proszącego o przebaczenie, mówiącego, że przeżywa takie wyrzuty sumienia, że może znieść wszelkie cierpienia fizyczne, tortury, bo dla niego najistotniejsze jest zyskać przebaczenie.
Mimo iż upłynęło już 10 lat to ludzie ciągle żyją w poczuciu zagrożenia. Sytuacja coraz bardziej stabilizuje się, ale obserwuję, że ludzie ciągle czują lęk i myślę, że to może być wykorzystywane do manipulowania nimi. Jestem przekonana, że wszyscy Rwandyjczycy pragną pokoju, ale nie mam pewności czy wyciągnęli wnioski z tego co się wydarzyło, czy nie daliby się w coś zaplątać. Chyba niektórzy daliby się manipulować i wykorzystać do różnych celów ze strachu, ale też z nienawiści, którą w wielu sercach zrodziła wojna. Trzeba nam chyba jeszcze bardzo, bardzo dużo czasu. Są osoby, które potrafiły przebaczyć, pojednać się. Są osoby, które bardzo tego pragną, ale coś im przeszkadza. Ale są też sytuacje, że ktoś pragnie zemsty i szuka okoliczności, które pozwoliłyby na to.
Kiedy siostry odwiedzały uchodźców jedna z nich usłyszała od kilku mężczyzn, którzy zabijali, że oni już nie wierzą, że Bóg może im przebaczyć taki grzech. Ich serce stało się zatwardziałe – dawali się wynajmować do różnych akcji, gdzie trzeba było kogoś zabić. Mówili, że Bóg już im tego grzechu nie przebaczy i nie ma znaczenia czy zabiją jeszcze kilka osób czy też nie zrobią tego. To na skutek wojny serce wielu ludzi stało się sercem z kamienia.
Kojarzy mi się to z postawą Judasza, który po zdradzie Jezusa nie uwierzył, stracił nadzieję, że Pan Bóg może mu przebaczyć, podczas gdy Piotr zdradził, ale płakał i żałował.
Wielu jest ludzi, którzy chcą przebaczyć, ale coś im przeszkadza – modlą się o łaskę, prosząc o pokonanie tych barier w sobie. W Ruhango są odprawiane raz w miesiącu Msze św. o uzdrowienie ran duchowych, gdyż wielu ludzi własnymi, ludzkimi siłami nie jest zdolne do tego.
S. Anna Kot, pallotynka, misjonarka w Rwandzie Zdjęcia z archiwum s. Anny |