Strona główna arrow Papua Nowa Gwinea arrow W gościnie u polskich pallotynów w PNG
W gościnie u polskich pallotynów w PNG Drukuj Poleć znajomemu
Po pięciu latach od poprzedniego wyjazdu udało mi się powtórnie odwiedzić Papuę Nową Gwineę i pracujących tam polskich pallotynów. Towarzyszem podróży był Andrzej, były senator.

Po przylocie do Wewak zaczęliśmy krótką aklimatyzację ze względu na 9 godzin różnicy w czasie. Okres ten przed rozpoczęciem zwiedzania spędziliśmy na miejscu w Wewak.
W sobotę otrzymaliśmy od brata Janusza i księdza Janka propozycję, aby uczestniczyć w I Komunii Świętej dzieci z parafii Boram – była to grupa ze szkoły i kaplicy w Perigo.

I Komunia Święta w Papui wygląda nieco inaczej, a może całkiem inaczej niż u nas w Polsce. Przede wszystkim jest dużo skromniejsza, ale bardziej nastawiona na przeżycie. W Papui listopad to okres przed wakacjami i kończącego się roku szkolnego, dlatego w tym właśnie czasie w wielu miejscach udzielano tego sakramentu.
Nasz udział w tej uroczystości rozpoczął się w sobotę, gdy z bratem Januszem Namyślakiem pojechaliśmy do Sióstr Misjonarek Miłości Matki Teresy, aby pożyczyć białe stroje komunijne.
Tam rodzice nie kupują i nie szykują strojów jak w Polsce. Często dzieci idą w tym, co mają do ubrania. Dlatego, aby było bardziej uroczyście, zostały pożyczone białe stroje. Wiele dzieci miało na nogach pożyczone, zbyt duże buty.

W niedzielę rano udaliśmy się do kaplicy w Perigo. Była ona trochę uszkodzona, gdyż kilka dni wcześniej na skutek silnej burzy...
... przewróciło się drzewo. Uszkodzeniu uległo wejście. Były także problemy z prądem. Mimo to kaplica była bardzo pięknie przystrojona świeżymi kwiatami.
Uczestnicy liturgii zebrali się wcześniej, aby się przygotować do tej uroczystości. Oprawa Mszy św. była bardzo uroczysta. Dyrektorka miejscowej szkoły, Matylda Karim przygotowała z dziećmi śpiewy i tańce. Oczywiście dzieci ubrane były w stroje z elementami regionalnymi, jak muszelki czy przepaski z trawy i liści. Było to bardzo kolorowe i widowiskowe.
Najpierw grupa ta szła w procesji wejścia, następnie przed ewangelią uroczyście wnieśli księgę Pisma Świętego, a trzeci raz wkroczyli do kaplicy tanecznym krokiem w czasie ofiarowania.

Na rozpoczęcie liturgii wszystkie dzieci przystępujące do I Komunii Świętej, a było ich razem 16, uroczyście, w procesji, weszły do kaplicy. W czasie liturgii słowa czytały czytania. Po kazaniu na temat Eucharystii była modlitwa powszechna i bardzo uroczysta procesja z darami ofiarnymi.
W tej uroczystej Mszy Świętej nie zawsze dzieciom towarzyszą rodzice. Także nie wszystkie dzieci z danej klasy przystępują do I Komunii Świętej.
W tej grupie była jedna dziewczynka pochodząca z wysp. Jej rodzice byli innego wyznania, ale wyrazili zgodę na Komunię św. Nie przyjechali do Wewak, tak więc ich córka przeżywała tę uroczystość sama.

Katolicy stanowią najliczniejsze wyznanie, ale jest wiele innych wyznań i dlatego do Komunii Świętej nie przystępują wszyscy. Także nie wszyscy są odpowiednio przygotowani i dojrzali do tego sakramentu. Dlatego jest tak duża różnica w wieku przyjmujących ten sakrament
.
Dzieci, a właściwie i młodzież, bardzo przeżywały tę uroczystość, co było widać po twarzach. Podchodziły procesyjnie do ks. Jana Rykały i przyjmowały z jego rąk po raz pierwszy Pana Jezusa. Potem klękały i modliły się w skupieniu.
Na koniec Mszy św. przed błogosławieństwem dzieci dostały od księdza Jana i brata Janusza różańce. Natomiast senator Andrzej wręczył dzieciom na pamiątkę emblematy z Ojcem świętym Janem Pawłem II. Było to dużym przeżyciem, gdyż i inni uczestnicy uroczystości chcieli otrzymać takie pamiątki.

Po błogosławieństwie wszyscy wyszli z kaplicy.Zrobiliśmy kilka pamiątkowych zdjęć, a następnie miał miejsce mały poczęstunek. Wyglądało to inaczej niż w Polsce, gdzie z okazji I Komunii Świętej często wyprawia się już małe „przyjęcia weselne”.
Tam został przygotowany wspólny posiłek na stołach przy kaplicy. Było kilka dań, głównie z kurczaka i miejscowych słodkich ziemniaków oraz jakieś roślinne dania, których nie znaliśmy.
Przyjęcie przygotowały kobiety z parafii przy kaplicy, aby wszystkie dzieci i ich rodzice mogły razem świętować Pierwszą Komunię Świętą.
Po posiłku wróciliśmy z księdzem Janem i bratem Januszem do Boram na zasłużony odpoczynek, uwzględniając, że było bardzo ciepło i pot lał się strumieniami po plecach.

Inną uroczystość I Komunii Świętej przeżyliśmy w parafii ks. Pawła Koteckiego, która obejmuje dwie wyspy: Mushu i Kairiru. Ta pierwsza to miejsce stacji misyjnej. Na obydwu wyspach jest po kilka wiosek z kaplicami obsługiwanymi przez ks. Pawła.

Komunia, w której braliśmy udział, miała miejsce na wyspie Kairiru i odbyła się w szkole podstawowej. Przybyliśmy tam łódką, a następnie, po kilkuminutowym spacerze pod górę znaleźliśmy się na terenie szkoły. Na potrzeby uroczystości została zbudowana z liści palmowych kaplica, bez ścian, ale z zadaszeniem.

Pierwotnie miało do I Komunii Świętej przystąpić ok. 40 dzieci, a ostatecznie było ich 13. Niektórzy rodzice nie dotarli, inni stwierdzili, że jeszcze nie są gotowi, stąd taka mała liczba przystępujących do sakramentu.

Mszę św. sprawowali ks. Paweł Kotecki i ks. Krzysztof Morka, który towarzyszył nam w podróży po Papui. Msza św. wyglądała podobnie jak w Boram. Była grupa śpiewająca oraz dzieci ubrane w stroje z liści palmowych, które uroczyście uczestniczyły w procesji wejścia, procesji z Pismem św. oraz z darami.
Ważną ciekawostką był fakt, że 10 z 13 dzieci było ubranych w swoje stroje tradycyjne, z ptakami rajskimi, muszelkami, spódniczkami z miejscowego włókna oraz z liści palmowych.

Oprócz ks. Pawła w uroczystość mocno byli zaangażowani katechiści i dyrektor szkoły z żoną, która była odpowiedzialna za stronę muzyczną.

Dzieci ze skupieniem i uwagą uczestniczyły we Mszy św. i Komunii Świętej. Procesje: wejścia, z księgą Pisma św. i z darami były bardzo uroczyste, podobnie jak w Perigo. Wszystkie dzieci w procesji ustawiły się do Komunii Świętej. Bez przepychu i fleszy aparatów, ale skromnie i godnie przystępowały po kolei do Sakramentu Eucharystii.
Po głównych uroczystościach, podobnie jak w niedzielę, Andrzej Łuczycki przekazywał dzieciom pamiątkowe odznaki. Tym razem nie przypinał ich do bluzek, ale wręczał do rąk, gdyż w tradycyjnych strojach nie było gdzie ich przypiąć.

Po zakończonej Mszy św. w prowizorycznej kaplicy odbyła się agapa, dzielenie się posiłkiem. Na koniec pożegnaliśmy się z miejscową ludnością i odpłynęliśmy po spokojnej fali na wyspę Kairiru, a potem na dalsze zwiedzanie wysp i lądu.

Ks. Gabriel Marciniak
Zdjęcia Autora
 
SMS misje