|
W Papui Nowej Gwinei ciągle jeszcze problemem są szamani, a dokładniej ich wpływ na ludzi. Szczególnie niebezpieczne są ich działania w wypadku chorób.
Potrafią niejednokrotnie pomóc, gdyż znają działanie ziół, ale też znają trucizny, które wywołują śmiertelne choroby. Jeśli dostaną pieniądze – dadzą antidotum; jeśli nie – umieraj. Bywa to też wykorzystywane w różnych celach, np. wywołania obłędu. Czasami wystarczy, że tylko postraszą i ktoś wierzy święcie, że np. jest chory – tak silna jest wiara ludzi w ich moc. Oddziaływanie psychiczne może wywołać chorobę fizyczną. Poprzez manipulowanie strachem szamani narzucają w wielu wioskach rytm, tryb życia. Wyjaśniając ludziom pewne sprawy narażam się im bardzo. Ja ich nie straszę, nie robię czarów, ale czasem daję odczuć, że przeze mnie przemawia wielka moc – moc Boga. To ogromnie ważne osłabić znaczenie szamanów.
Wezwano mnie kiedyś do pewnej wioski : „Ojciec, tam taka dobra kobieta, ma kilkoro dzieci, jest w takim stanie, że pewnie umrze”. Poszedłem, sakramentów udzieliłem. Znałem ją, toteż zainteresowało mnie, co jest przyczyną tej choroby – była jak obłąkana, nie umiała się wypowiedzieć. Rozmawiając z ludźmi dowiedziałem się, że jej mąż wziął inną...
...kobietę (konstytucja wprawdzie tego zabrania, ale to częsta praktyka) i stara żona przeszkadzała mu. Zastosowano więc środki usunięcia żony niby naturalnie. Kiedy się o tym dowiedziałem natychmiast proszę, żeby jej mąż koniecznie jeszcze dzisiaj do mnie przyszedł. Nie było go na miejscu, poszedł do innej wioski i nie dotarł tego dnia. Za to następnego dnia był wczesnym rankiem: „Ojciec, bo ty chciałeś ze mną rozmawiać”. Rozmawiamy, pytam co z jego żoną, a on mówi, że coś zjadła. Znałem go i wiedziałem, że można zadziałać strachem. Mówię więc: „Wiesz, ja nie jestem głupi i znalazłem przyczynę choroby twojej żony. Ona nie jest chora, bo coś zjadła i jej zaszkodziło. Ty jesteś przyczyną jej choroby. Pójdziesz teraz do niej ze swoimi ludźmi i doprowadzisz wszystko do porządku. Jeśli tego nie zrobisz ja powiem, że ty zabiłeś swoją żonę”. Za kilka dni była niedziela i ta kobieta zdrowiuteńka do kościoła przyszła. A chorowała z półtora miesiąca.
Mąż, jeden z wioskowych bigmanów, dostał nauczkę i wie, że nie można księdza lekceważyć. Smutne jest to, że to kiedyś był katolik, ale od kiedy wziął drugą kobietę wszystko poszło w złym kierunku.
Ks. Krzysztof Morka SAC, misjonarz w Papui Nowej Gwinei Zdjęcia: ks. Dariusz Woźniak SAC, misjonarz w Papui Nowej Gwinei, ks. Adam Golec SAC |